Pionierzy


fot. Jérôme Mars - JDD

fot. Jérôme Mars – JDD

Patrząc na to zdjęcie trudno się nie uśmiechnąć. Panowie Alain i Jean-Marc beztrosko trzymają się za ręce i są przykładem dobrego odżywienia. Zapewne mają też poczucie humoru, bo do gazetowej fotografii zdecydowali pozostać na tym spacerze w domowych pantoflach.

Nic nie jest udawane, a Alain (z lewej) jest w końcu kucharzem, więc nawet brzuch ma tu swoje uzasadnienie. Wszystko jak w starym dobrym małżeństwie. Z wiekiem upodobnili się do siebie, choć dzieli ich 14 lat – Alain ma ich 71, Jean-Marc (z zawodu kolejarz) 57.

Czytaj dalej

Reklamy

Odpowiadając Cimoszewiczowi


Włodzimierz Cimoszewicz (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. Marcin Onufryjuk - Agencja Gazeta)

Włodzimierz Cimoszewicz (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. Marcin Onufryjuk – Agencja Gazeta)

Włodzimierz Cimoszewicz umywa delikatnie ręce i nie chce babrać się w politycznym błocie. Zadaje za to pytanie internetowym przedstawicielom lewicowego liberalizmu (przyjmijmy ogólnie takie określenie), dlaczego ginie ich głos rozsądku i dlaczego pozwalają na harce polskich skrajności.

Poczułem się wywołany do tablicy…

Szanowny Panie Włodzimierzu!

Głos rozsądku utknął gdzieś pomiędzy dwoma silnymi magnesami o przeciwnych biegunach, które próbują – wbrew naturze – dociskać się coraz bardziej.

W tym starciu miejsca dla niego coraz mniej, bo jak wytrzymać to ciśnienie z obu stron, gdy wsparcia takich ludzi jak Pan prawie się nie odczuwa.

Jak wydusić z siebie głos, gdy słyszy się słowa przedstawicieli Kościoła Katolickiego brzmiące jak nawoływania ideologów o najgorszej reputacji.

Jak powiedzieć cokolwiek, gdy druga strona rysuje Kościół jak czarną plamę i przekonuje jakże niesprawiedliwie wymyślono podatek, który trafi do kasy instytucji, która na to nie zasługuje. Gdy strona ta zapomina, że podatek jest dobrowolny, a kwoty z niego płynące będą znacznie mniejsze niż to co Polska przeznacza na zbrojenia. Te ostatnie nie przeszkadzają nikomu.

Jak wypowiedzieć coś mądrego, gdy niemądrze mówi Lech Wałęsa, a jego głupie słowa pozwalają innym przekreślać wszystko dobre, czego Wałęsa był współautorem.

Jak mądrze skomentować tezy o propagandzie homoseksualnej, której po prostu nie ma (bo niby co miałaby skutecznie wylansować w heteroseksualnej większości). I jak zasugerować drugiej stronie, że mówienie od dwóch miesięcy przede wszystkim o związkach partnerskich, może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Wszak i tak sprawa realnie nie została posunięta naprzód przez rządzącą Platformę Obywatelską.

Jak przekonać kogokolwiek, że mając ponoć świetnych i rozchwytywanych lekarzy, chwalonych w szpitalach od Islandii po Grecję, mamy też lekarzy, którzy swą świetność umieją zaprezentować pacjentom tylko w powiązaniu z kasą. Dużą kasą. I jak dodać, że przygotowanie merytoryczne nijak się ma do przygotowania i predyspozycji moralnych, do empatii i życzliwości. I fantastyczny system cudu nie przyniesie.

Jak powiedzieć, że brunatna siła wkraczająca na wykłady, a gdzie indziej atakująca ludzi, jest groźna nie tylko dla tych, którzy są jej celem dzisiaj. Jak przekonać, że oprócz kolejnej informacji w mediach oczekiwana jest reakcja policji, prokuratury, ministra sprawiedliwości, kościołów.

Głos z internetu nie ma tej samej nośności, co głos autorytetów sfery publicznej. Nie chodzi tu jednak tylko o komentarze na temat aktualnych wydarzeń.

Czas coś zrobić, bo inaczej Pana głos będzie tylko głosem na puszczy. W przenośni i dosłownie, panie Włodzimierzu!

Zdziwaczała panna?


Krystyna Pawłowicz (fot. internet)

Krystyna Pawłowicz (fot. internet; oprac. Nacho)

Gdybym posługiwał się językiem posłanki Krystyny Pawłowicz z PiS, ten tekst musiałby wyglądać mniej więcej tak:

O związkach partnerskich wypowiadała się ostatnio jakaś dziwna osoba. Samotna, taka co nigdy faceta nie znalazła i nie dorobiła się nawet dzieci. Ciekawe, jak się pociesza?

Bezproduktywnie dla polskiego państwa spędza czas na jakiejś uczelni w Ostrołęce i nawet nie wspiera polityki prokreacyjnej własnej partii. Najważniejszych rzeczy dorobiła się za komuny. Skoro wtedy skończyła studia prawnicze, to widać miała spore znajomości. Komentuje w Radiu Maryja, gdzie ukrywa się wielu z osobistymi problemami.

Nie napiszę tak jednak, bo nie wypada, a bliźniego szanować wskazana rzecz.

Niemal dokładnie takim językiem i używając argumentów tej klasy posługuje się ta kobieta. Ten poziom narracji jest wstydem dla polskiego życia naukowego (bo to doktor, profesor i Bóg wie, kto jeszcze w jednym ), co środowisko to już zauważyło. Jest też wstydem dla Prawa i Sprawiedliwości – nawet uwzględniając skrajny konserwatyzm tej partii… W maglu, do którego oddaję obrusy, poziom dyskusji jest znacznie lepszy.

Słów o Annie Grodzkiej cytować nie mam zamiaru – tu fragment sejmowych wypowiedzi Pawłowiczówny:

„W relacjach homo nie ma żadnego pożycia, jest najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot”. Podkreślała, że proponowane związki mają cel „czysto hedonistyczny, autodestrukcyjny dla człowieka, partnera, członków jego rodziny, mają zapewnić na koszt społeczeństwa i budżetu, ale nie w interesie społecznym wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych pragnień”.*


*cytat z PAP/wp.pl

Pytania na kolację


ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

Po powrocie z urlopu i odpoczynku po tymże zdecydowałem się na półgodzinną popołudniową sjestę. Otumaniony widać solidnie, zacząłem sobie zadawać bluźniercze pytania…

Czy gdy do szpitala idzie siostra zakonna albo ksiądz (czego nikomu nie życzę), to prawo do uzyskania informacji o ich stanie zdrowia i decydowania o metodach leczenia ma inna siostra i inny ksiądz – np. z tego samego zakonu, tej samej parafii?

Czy może siostry idą sobie wcześniej do notariusza i podpisują cyrograf upoważniający się nawzajem do takich czynności?

Czy jeśli siostry są zaślubione Bogu, to jest to związek partnerski czy małżeństwo?

Czy może istnieje niepisana umowa świeckiego ponoć państwa, że księża i zakonnice traktowani są inaczej? Jak uprzywilejowana mniejszość, na przykład.

A jak jest ze spadkiem po księdzu? Czy pierwszeństwo ma rodzina świecka czy religijna? I czy tu też angażuje się notariusza?

Czas się obudzić…

Bielszy odcień bieli


Poseł John Godson z PO (wykorzyst. fot. z Wikipedii)

Poseł John Godson z PO (wykorzyst. fot. z Wikipedii)

Godson, Grodzka, Biedroń… Po wyborach cieszyłem się, że w sejmowych ławach trochę się przewietrzyło. Ten pierwszy jest na dodatek z Łodzi, więc swoje zrobił tu jeszcze patriotyzm lokalny.

Widać jednak z czasem, że pozory mogą mylić. Platformiany poseł Godson mógłby być nawet w PiS, jeśli ciemniejszy kolor skóry nie wywołuje alergii Kaczyńskiego.

Mogą być inteligentni i głupi geje, sympatyczni i wredni transseksualiści, otwarci i zaściankowi ciemnoskórzy. Pełna równość zawsze i wszędzie.

Poseł Godson jest wyraźnie poruszony, że projekt ustawy o związkach partnerskich nie ogranicza się do par typu kobieta – mężczyzna. Gdyby tak było, to poseł mógłby taki projekt poprzeć. „Furtka” dla homoseksualistów jest niezgodna z jego światopoglądem i protestanckim powołaniem.

Poseł bieleje nam w oczach i zapomina, co byłoby, gdyby taki tok myślenia dominował wśród polityków jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Wtedy prawa dla ciemnoskórych też nie były światopoglądowo oczywiste.

Posłom i senatorom miesza się od dawna myślenie prywatne z myśleniem obywatelskim. Poseł Gowin nie może i poseł Godson nie może. Obaj chcą być wierni naukom kościołów, a nie obywatelom, dla których dobra działają.

Proponuję, by przy następnych wyborach wyraźnie – jak na papierosach i alkoholu – ostrzegać: „Reprezentuję wyłącznie interes kościoła”. Żeby było jasne, z kim mamy do czynienia.

 

Praca, spokój i pełny brzuch


Większość chce być nażarta, mieć robotę i święty spokój przed telewizorem – taka jest dewiza Platformy Obywatelskiej, której to ugrupowanie od początku hołduje, rzekomo wszystkie wymienione elementy zapewniając…

(ilustr. Nacho (wykorzyst. grafikę ze strony bavchina.net)

(ilustr. Nacho (wykorzyst. grafikę ze strony bavchina.net)

Czy myśleliście, że nie zauważam tego, co się dzieje?! Autorytarna wersja ustawy o demonstracjach, zbycie tematu związków partnerskich, udawanie obrońców metody in vitro – szeptane zaledwie tematy podczas orgii Euro 2012, która udała się nadzwyczaj. Dzięki rządowi, narodowi i przyjaciołom z Europy…

Czytaj dalej

Nowy Jork – legalnie i ze wsparciem biznesu


Kenneth Cole i jego firma odzieżowa w ten sposób poparli małżeństwa gejowskie. Billboard w Nowym Jorku (fot. Kenneth Cole/Forbes)

Kolejna firma wykorzystująca wprowadzenie małżeństw gejowskich w Nowym Jorku. Reklama naścienna firmy Mini Storage (fot. Clarence Holmes/Forbes)

Więcej przykładów popierania przez nowojorski biznes nowego prawa zezwalającego na małżeństwa osób tej samej płci znajdziecie w artykule Deborah L. Jacobs dla Forbesa