ACTA – gwiazdą kabaretu


Tusk nie ma zamiaru ratyfikować ACTA

Tusk nie ma zamiaru ratyfikować ACTA (ilustr. Nacho)

USA nawet nie przymierzają się do ratyfikacji dokumentu ACTA. Donald Tusk oznajmia, że Polska nie ratyfikuje ACTA, bo dokument jest do kitu. Jest mroźna sobota – nie wybiorę się do kabaretu. Wystarczy poczytać wiadomości…

Reklamy

Bez hołdów dla Hołdysa


Stop ACTA - ilustr. Nacho

Od dawna histeryczne nieco wypowiedzi Zbigniewa Hołdysa budzą co najmniej moje zdziwienie. Dziwi mnie też, że co rusz jest gdzieś zapraszany i pokazywany, bo nie reprezentuje nawet swojego środowiska.

Dzisiaj wytoczył armaty przeciwko protestującym w związku z szykującym się polskim podpisem pod dokumentem ACTA.

Podpis prawdopodobnie będzie, bo Platforma Obywatelska tradycyjnie raz mówi jedno, a raz drugie, a jako partia konserwatywna pasuje do całej ideologii coraz silniejszej kontroli nad – nomen omen – obywatelami.

Czytaj dalej

Hakerska demokracja bezpośrednia


Stop ACTA - ilustr. Nacho

Paradoks dzisiejszej sytuacji jest taki, że to dzięki hakerom premier Tusk ma przemyśleć swój podpis pod dokumentem ACTA (planowany na czwartek), a i publiczna dyskusja w tej sprawie nagle okazuje się możliwa.

Możemy być zdegustowani hakerstwem, ale bez tego nikt by nie zwrócił uwagi na nasze pojedyncze głosy protestu…

ACTA u progu


Stop ACTA - ilustr. Nacho

KOPIUJCIE I UDOSTĘPNIAJCIE TEN OBRAZEK

Europejska wersja SOPA, czyli ACTA nadchodzi w tajemnicy, cichutko i pospiesznie. Z walnym udziałem Polski powstaje prawo, które ograniczy wolność internetu.

Jeśli ma chronić własność intelektualną, to czemu powstaje w sposób tajny?

Dlaczego protest naszych internautów jest tak mizerny?

Za moment (podpiszemy podobno 26 stycznia) obudzimy się w innym świecie…

Więcej i szczegółowo:

Wolność niekoniecznie totalna…


TO SIĘ WAM NIE SPODOBA…

fot. free stock photo/ modyf. Nacho

Trwająca dyskusja na temat wolności słowa w internecie i – przyznaję – niewspółmiernej akcji wobec twórcy jakiejś obraźliwej wobec prezydenta witryny, zaskoczyła mnie niemal jednomyślnością polityków. Generalnie „wolność słowa jest wartością najwyższą” i trzeba się liczyć z efektami ubocznymi i je zaakceptować.

Bzdura! Jest w kodeksie kara za używanie wulgarnego słownictwa w miejscach publicznych (martwy przepis, ale jest…), jest zakaz prezentowania w telewizji pornografii, treści antysemickich i Bóg raczy wiedzieć jakich jeszcze; nie wolno propagować nazizmu i komunizmu, alkoholu i papierosów; nie wolno pokazywać twarzy przestępców (chyba że będzie specjalna zgoda sądu). Mógłbym jeszcze wymieniać… Wyobrażacie sobie teksty, zdjęcia i słownictwo z części stron internetowych w telewizyjnej Jedynce? Dwójce? TVN? Polsacie?

Czytaj dalej