Pan Bóg i DNA


DNA (ilustr. 123rf.com)

DNA (ilustr. 123rf.com)

Tak podobno TO wygląda. TO, czyli DNA. Nie wiem, nie widziałem.

Tak też mniej więcej ma wyglądać DNA posłanki Grodzkiej. I gdy przyjrzą się temu fachowcy, to od razu wiedzą, że posłanka Grodzka to facet z krwi i kości.

Ci fachowcy to od kilku dni politycy prawicowi blisko związani z Kościołem i kierujący się nauką tegoż.

Ich wywody mają dowodzić niestosowności sejmowego „awansu” Anny Grodzkiej i niemożności zaakceptowania tego „dziwactwa”.

DNA najprawdopodobniej potwierdzi pierwotną płeć, a i okaże się pomocne w wielu innych sytuacjach. Nie wątpię nic, a nic.

Paradoks polega jednak na tym, że nagle czynnik boski odsunięto w cień. Nagle wszyscy na prawicy podpierają się osiągnięciami nauki, nagle wiara ufa laboratoriom. Nagle nie ma żadnych sprzeczności i dyskusji.

Nauką nie da się już wesprzeć przy związkach partnerskich – wtedy wygodniejszy jest Bóg i święte księgi. Posłanka Grodzka nie została jednak przez Pana Boga omówiona i oceniona, stąd bezradność i pęd ku wiedzy. Pozostaje ciągle otwarte pytanie o płeć Pana Boga. Wyniki badań genetycznych mogą być zaskakujące.

 

Reklamy

Sutanna spływająca jadem


Czernikowo koło Torunia

„9 października podczas wyborów na terenie naszej parafii 207 osób (240 na terenie Gminy) oddało głos na Ruch Palikota, czyli m. in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tzw. katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby, to są wrzody na ciele, jakim jest Parafia – każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć. A już wiemy jakie to ugrupowanie, na które ci pseudakotolicy oddali głos: usunąć krzyż z Sejmu, sal lekcyjnych, szpitalnych; wyrzucić religię ze szkoły, pozwolić w Polsce na związki „pedalskie” (homoseksualiści i lesbijki); opodatkować tacę niedzielną.

Ks. Piotr Siołkowski, proboszcz parafii św. Bartłomieja w Czernikowie, dołączył takie spostrzeżenie do ogłoszeń duszpasterskich z 30 października (zachowujemy pisownię oryginalną). Znalazło się w biuletynie parafialnym, który jest rozdawany wiernym, wywieszany na tablicy pod kościołem i umieszczany na stronie internetowej urzędu gminy.

Pełen tekst artykułu Tomasza Ciechońskiego z Gazety Wyborczej – >>>>>>>


Nienawiść mnie nie dziwi. Z jakiej racji jednak ogłoszenia parafialne umieszczane są na stronie internetowej urzędu gminy?

Umieranie katolickie. Katolicyzm umierający.


ilustr. Nacho na podst. wallpaperpimper

Swoje zdanie na temat miejsca krzyża w polskiej przestrzeni publicznej wyraziłem już jednoznacznie (zobacz…).

Krzyż i wiara katolicka to jednak nie tylko domena sfery publicznej. Nakładanie się pseudo-religijności na różne sfery naszego życia budzi mój niemały niesmak. Dodając, że chodzi o „pseudo” staram się wykrzesać z siebie jakieś pokłady szacunku, bo przecież sam w tym duchu zostałem wychowany…

W „pseudo” ochoczo uczestniczą księża i hierarchia. Ksiądz Boniecki jest jeden i to na tyle wybitny i mądry, że obroni się sam.

Kto ma obronić cały nasz kraj przed masowym święceniem wszystkiego i wszystkich? Dlaczego nie można otworzyć szkoły, domu pomocy społecznej, wodociągu i remizy bez wody święconej. Dlaczego budynek szkoły ma być „kropiony” w imię jednej wiary? Co Bóg ma do wodociągów, strażaków, stacji kolejowych, które z pompą otwierają władze świeckie. Tyle, że pompa z wodą święconą pojawia wraz z zaproszonym proboszczem…

Czytaj dalej