A zapowiadał się tak dobrze…


fot. wikipedia

fot. wikipedia

Oto cytat:

„…w młodości był przykładnym synem katolickiej rodziny. Każdej niedzieli chodził na msze do kościoła, spowiadał się regularnie, czego żądała od niego matka. Zawsze kierował nim żarliwy patriotyzm. Cierpiał, gdy ze względu na młody wiek (…) nie mógł zaciągnąć się do wojska”.*

Ten przykładny syn, żarliwy katolik i patriota to nikt inny, jak Heinrich Himmler, późniejszy zbrodniarz, współtwórca SS i podpora Hitlera w polityce eksterminacyjnej.

Bo można być katolikiem i patriotą i czynić zło na wielką skalę. Można też czynić dobro bez pobudek religijnych czy patriotycznych. I na odwrót.

___________________________________

* z „Himmler: geneza szaleństwa”, aut. Bogusław Wołoszański, w : Newsweek Historia 5/2012

Najlepszy naród świata


Pewien artysta zagraniczny zaprojektował mural na tyle kontrowersyjny, że jego umieszczenie „twarzą” do terenu byłego getta w Łodzi wywołało święte oburzenie obrońców, którzy zawsze wiedzą lepiej.

Wiedzą, co kogo uraża i czego się nie godzi.

Dziś w ciszy wzruszamy ramionami, gdy dowiadujemy się, że łódzka synagoga kolejny raz została sprofanowana. Na jej ścianach pojawiły się swastyki i znaki SS.

Najlepszy i najbardziej gościnny naród świata nie organizuje marszu milczenia, by potępić idiotów. Prawdopodobnie ze względu na upały.

Synagoga jest bezczeszczona dość regularnie. Rabin mówi, że raz obrzuca się ją kamieniami, raz wybija szyby.

Częściej zostawia się koło niej zdezelowane samochody albo kładzie swój tyłek po ostrym piciu.

Nie ma monitoringu, a policja jest bezradna (raz kogoś jednak przyłapano). Pieniądze na monitoring znaleziono szybko, gdy w łódzkim zoo śmiertelnie wystraszono żyrafy. Afera była na całą Polskę.

Żydów jest dziś w Łodzi garstka. Nawet jednak, gdyby nie było ich wcale albo stanowili większość, mają swoje miejsce w łódzkiej historii. Miejsce specyficzne i warte uszanowania szczególnego. Jeśli pozostajemy obojętni, to pozwalamy by nazywano nas nietolerancyjnymi rasistami i antysemitami. I nie wystarczy dekret Tuska, by udawać, że jest inaczej.