Smoleńsk bez cenzury


Stało się to, co można było przewidywać. Minister Sikorski rozpropagował w Polsce fakt istnienia na rosyjskich serwerach drastycznych zdjęć z katastrofy w Smoleńsku. To, że kiedyś się pojawią, można było traktować jako pewnik. Że przyłoży do tego rękę szef polskiej dyplomacji – już nie.

Zdjęcia zostały opublikowane niemal miesiąc temu – do chwili wpisu Sikorskiego na Twitterze nie budziły emocji i prawie nikt o nich nie wiedział.

Gwoli prawdy przyznaję, że sprawa nawet bez aktywności szefa MSZ  i tak trafiłaby do polskich mediów. Prędzej czy później. Jednak im później, tym lepiej.

Sceny na zdjęciach mogliśmy sobie wyobrazić. Nie mogliśmy przewidzieć komentarza autora rosyjskiego wpisu. Wskazuje on na rytualny charakter „morderstwa” pod Smoleńskiem, na podmianę samolotów (drugi polski tupolew był w tym czasie w Rosji poza naszą kontrolą), brak pożaru, nienaturalne obnażenie ciał, zaplanowane działania służb. Zamiast „wskazuje” powinienem napisać „snuje przypuszczenia”…

Mamy nowy wątek w niekończącej się dyskusji. Absurd goni absurd, pytania się mnożą, a rzekomo kompetentne władze i sądy nie potrafią jasno przedstawić argumentów mogących zakończyć sprawę. Końca tej kosmicznej intrygi nie widać…

Zatkany


Już niewiele mnie powala. To mnie powaliło. Sieriozny klip Tolibdżona Kurbanchanowa na urodziny W. Putina! Disco-ruso to tylko jedna strona medalu – jakoś zniosłem. Jednak tekst odebrał mi mowę. Dnia pewnego matka Maria powiła Władimira… Oszczędzę sobie dalszego ciągu – może kessell skusi się na pełne tłumaczenie. Ja odpadam w szoku…

Prawda albo pojednanie


fot. z internetu (autor nie był podany)

fot. z internetu (autor nie był podany)

Nie będzie demagogii. Nie mam pojęcia, gdzie i w jakich okolicznościach zrobiono to zdjęcie. Nad kapłanem nie mam zamiaru się pastwić. Pokazuję je tylko jako przykład tego, co wyśmiewają młodzi Rosjanie.

Cerkiew prawosławna nie ma dobrej passy wśród rosyjskich demokratów. Opozycja uważa – nie bez powodu – że to instytucja niemal państwowa, jednoznacznie popierająca Putina i jego styl sprawowania władzy.

Gdy słyszymy dziś, że szykuje się wspólny list kościoła katolickiego w Polsce i rosyjskiej cerkwi prawosławnej, to nadzieje bledną. Pozytywna inicjatywa okaże się chyba jedynie epizodem bez większego znaczenia. Wezwanie do polsko-rosyjskiego wybaczania win, pojednania i zrozumienia nie stanowi wyłomu w dotychczasowej praktyce. O pojednanie apelowano już wielokrotnie siłą wybitnych autorytetów.

Można apelować nadal wspominając wspaniałe połączenie polskiej i rosyjskiej duszy podczas picia gorzały, ale to jak strzelanie pustakami.

Polacy nie mają jakoś specjalnie silnych oczekiwań wobec Rosji. Akceptują i pewnie wybaczają. Rozumieją.

Polacy oczekują prawdy i czynów. Wyjaśnienia spraw. Zadośćuczynienia i przyznania się, że uczyniono nam krzywdę. Niesprawiedliwą, nieuzasadnioną i bolesną.

Katyńską i epokową.

Wybaczyć sobie można i jednać się można bez listu. Do ustalenia win, faktów i ocen – potrzebna będzie dłuższa korespondencja.

 

Zamienić Rusa na Eira


Taki znaczek do nabycia na: pamiatkizpolski.pl

Taki znaczek do nabycia na: pamiatkizpolski.pl

Po tysiącu lat przyśniło się nam, że rodzinę warto zmodyfikować.

Braci było trzech: Lech, Czech i Rus. Nie było lekko, ale z Rusem faktycznie w ogóle się nie udawało. Usilnych starań nie czyniono, więc w końcu Rusa ekskomunikowano.

W zamian pojawił się bratanek Węgier, ale to tylko bratanek.

Dorobiliśmy się też francuskiego adoratora, ale o tym nie wspomina się zbyt głośno, bo namiętności należy dzielić bardziej intymnie.

O dziwo, dość wiernie trzymamy się brata Czecha, może dlatego, że prędzej czy później wybacza nasze szczeniackie wygłupy.

Czytaj dalej

Zemsta przyszła szybko


Można się było spodziewać, że przyjdzie nam szybko przełknąć gorzkie słowa o nas samych. Dosłownie kilka dni temu napisałem, że nagłówki Super Expressu czy Newsweeka idą za daleko i operują frazeologią bliższą sytuacji wojennej niż sportowej.

Dziś możemy przeczytać  o tym, co o nas wypisuje „Rossijskaja Gazieta” i raczej powinniśmy siedzieć cicho, bo lepsi nie jesteśmy.

Rządowy dziennik „Rossijskaja Gazieta” twierdzi, że rosyjscy kibice w Polsce przeżywają piekło. Autor opublikowanego dziś tekstu pisze, że zachowanie polskich chuliganów przypomina mu „kadry z archiwalnych kronik, gdy naziści niemieccy tak samo bili: w Warszawie czy Pskowie Polaków, Rosjan, Żydów, którzy wpadli im pod nogi”.

Powyższy cytat za: Gazeta.pl

Spokojnie, jak to przy meczu


Zaskoczyło mnie trochę wczoraj uparte twierdzenie pana Grzegorza Miecugowa (którego skądinąd cenię), że przed meczem i po meczu Polska – Rosja było spokojnie i on sam niczego nadzwyczajnego nie widział…

Rosyjskie media pokazały tym razem więcej niż nasze.

Przy okazji meczu Polska - Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska – Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska - Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska – Rosja (fot. ridus.ru)

Blisko, coraz dalej


 

Czasy, gdy każdy odmieniał błyskawicznie nazwę ZSRR bezpowrotnie minęły. Młode piękne Polki w warszawskiej strefie kibica malują na twarzach „rosjańską” flagę, choć chętnych „Rosjańcow” mało (na żywo w TVN 24).

To trochę „marsjański” mecz, nieprawdaż…

Jest taki kraj, ale gdzież on jest i o co to całe zamieszanie…

Polska mowa nienawiści


Gdyby przed hipotetycznym meczem Polska – Niemcy „Bild” umieścił zdjęcie wehrmachtu najeżdżającego nasz kraj i podpisał je „Powtórzcie wrzesień 1939” byłby skandal na całą Europę. Mimo, że porównanie jest tylko częściowo trafne (bo kto inny był w obu wypadkach agresorem), mentalnie to taki sam język nienawiści.

Brukowiec "Super Express" zachęca do boju (fot. se.pl)

Brukowiec „Super Express” zachęca do boju (fot. se.pl)

Zwykły mecz Polska – Rosja przedstawiany jest w mediach często (tu dzisiejsza okładka Super Expressu) jako sprawa narodowa, a nasz przeciwnik na boisku, jak przeciwnik na polu walki. Jesteśmy w tym śmieszni i żałośni, bo tym samym przyzwalamy i dopraszamy się podobnego traktowania przez innych w przyszłości. Trzeba było jeszcze Rosjan namalować jak kacapów w walonkach i z samogonem w ręce.

Przyzwoity trener i nieprzyzwoita wycinka


luksusowe drewno dla Ikei (ilustr. Nacho)

luksusowe drewno dla Ikei (ilustr. Nacho)

 

Przyzwoicie zachował się trener reprezentacji Rosji, który po przyjeździe do Warszawy zapowiedział, że Euro to impreza sportowa i taki jest cel wizyty jego i reprezentacji Rosji.

Ewentualny przemarsz Rosjan z radzieckimi flagami niepotrzebnie rozgrzewa polskie serca i umysły. Gdyby do niego doszło, byłoby to w naszych realiach śmiechu i politowania warte.

Nerwy trzeba oszczędzić na inne wydarzenia.

Dużo bardziej frustrujące jest wycinanie w rosyjskiej Karelii 600-letnich drzew dla potrzeb koncernu Ikea. Szwedzi o procederze pojęcia nie mieli, w co wierzę. Rosyjscy drwale za nic sobie mają ochronę środowiska i wartości ekologiczne, co wydaje się wysoce prawdopodobne.

I to jest smutne.

Rosyjskie klonowanie (tekst nieco dłuższy;))


Strona niejakiego "ihistoriana" (ilustr. Tomek Nacho)

Strona niejakiego „ihistoriana” (ilustr. Tomek Nacho)

Nie ukrywam, że jestem sfrustrowany. Nie napiszę o frustracjach osobistych, ale o tej, która dotyczy mojej dzisiejszej aktywności w sieci.

Korzystając z Google+, wdałem się w dyskusję polityczno – historyczną z Rosjanami.

Czytaj dalej

Pozornie elegancko, pozornie z sympatią


Władimir Kirianow(fot. oryg. rosjanie.pl?)

Ten przyjemnie wyglądający starszy pan, to Władimir Kirianow. Dziennikarz rosyjski, mieszkający od niemal ćwierć wieku w Polsce. Pracownik moskiewskiego tygodnika „Argumenty i fakty„, niegdyś trzymającego poziom, dziś w gronie przeciętnych acz popularnych tabloidów.

Pan Władimir ma to niezrozumiałe szczęście, że jest przy różnych okazjach zapraszany do polskich mediów. Zwłaszcza, gdy w Rosji coś się dzieje, Kirianow ma głos.

Od lat obserwuję, ile może zrobić jedna osoba, by psuć stosunki między krajami. Może dużo.

Kirianow budzi oczywistą niechęć Polaków. Ma w sobie tyle nacjonalizmu, uwielbienia dla Kremla, przekonania o wyjątkowości swego kraju, że Rosja widziana jego oczyma staje się iluzoryczną krainą bez skazy.

Czytaj dalej

Okrucieństwo dychotomiczne


This slideshow requires JavaScript.

Czy po rosyjskim kinie możemy spodziewać się czegoś wyjątkowego? Czy przedstawienie świata kontrastowego do bólu może być atrakcyjne i prawdziwe na ekranie?

Twierdzące odpowiedzi na te pytania nie mają dla mnie wątpliwości po obejrzeniu filmu „Okrucieństwo” w reżyserii Mariny Ljubakowej (premiera: 2007; w Polsce: 2010).

Czytaj dalej

Członek jaki jest, każdy widzi


Średnia długość penisa w krajach Europy (ilustr. alphadesigners/ modyf. Nacho)

Mamy wreszcie powód do dumy narodowej. Mężczyźni znad Wisły, Odry czy Bugu mogą teraz chodzić z tą mapą (oby tylko) i pokazywać Rosjanom, Ukraińcom, Anglikom czy Irlandczykom, że pod względem długości członków nie dorastają nam do… No właśnie – nie wiadomo, do czego.

Czytaj dalej

Roszady wśród najsilniejszych


Udział w światowym PKB 2010-2050 (ilustr. Nacho)

Ekonomiści prognozujący rozwój świata w dłuższej perspektywie rzadko kiedy mają rację.

Zawsze pojawiają się nieprzewidziane czynniki modyfikujące ostateczny obraz światowej gospodarki.

Warto jednak zapoznać się z przewidywaniami PricewaterhouseCoopers na rok 2050, bo zasadnicze tendencje zapewne nie ulegną zmianie.

Najwyraźniejsze jest to, co sami wiemy od dawna. USA przestaną być najsilniejszą gospodarką na rzecz Chin. Dzieje się to na naszych oczach. Za niecałe 40 lat dotychczasowego lidera mają też wyprzedzić Indie.

Pierwsza trójka nie zaskakuje, choćby biorąc pod uwagę czynnik ludnościowy.

Zaskakuje coraz niższa pozycja Rosji, dramatyczne osłabienie Niemiec i Japonii i kolosalne wzmocnienie Nigerii.

Na arenie międzynarodowej umocni się również Brazylia i niedoceniana Indonezja.

Źródło: Stern/Courrier International

Rozmówki małżeńskie 14


Kto kradnie niemieckie samochody? (ilustr. Nacho)

Polak ukradnie – Niemiec kupi nowy

Polacy kradną samochody w Niemczech. Istnieją tam (a i u nas) zorganizowane grupy przestępcze, które się w tym specjalizują. Ambasador RP Prawda zasugerował, by Niemcy lepiej pilnowali swych aut. Wybuchł skandal, bo kradzież rzecz brzydka, a taka wymówka ociera się o cynizm.

Przy okazji wmieszano Rosję, bo tam w większości mają trafiać śliczne mercedesy, audi czy volkswageny.

Niemcy nie prowadzą jednak statystyk pojazdów odnalezionych po jakimś – najczęściej dłuższym niż krótszym – czasie. Po te pojazdy właściciele nie chcą się już zgłaszać, bo zdążyli odebrać sowite ubezpieczenie i kupić nowy pojazd.

CZĘSTO NIE ZŁODZIEJ WYSZUKUJE POJAZD, A WŁAŚCICIEL POJAZDU ZŁODZIEJA

Z procederu „załatwiania kradzieży” korzystają nawet firmy i organizacje charytatywne w Niemczech. „Skradzione” pojazdy znajduje się potem nie tylko w Polsce czy Rosji, ale również w Niemczech, bo ważne jest jedynie, by na zgubę nie można było trafić przed wypłatą odszkodowania.

Nie wstydźmy się jeździć za Odrę, bo nasz wstyd może być jedynie porównywalny ze wstydem gospodarzy…

Pochwała spamu


Po Czernobylu... (fot. ze strony Chernobyl Pictures)

Życie pisze zaskakujące scenariusze. Jako tworzący blog, mam filtr spamu dla nadsyłanych komentarzy. Pośród zatrzymanych wpisów znalazłem mail będący tak naprawdę ukrytą reklamą strony „Chernobyl Pictures”. Postanowiłem wyjątkowo dopuścić do publikacji „komentarza”, bo kliknięcie przenosi nas na stronę z wyjątkowymi zdjęciami, przypominającymi nam o tym, co stało się w Czernobylu już po wybuchu w elektrowni. Dlaczego podjęto się takiej dziwnej formy promocji tej strony – nie wiem…

Polecam wszystkim (uwaga, drastyczne!)

Zobacz wszystkie zdjęcia…

Drugi Putin odnaleziony


Teraz już jest w Rosji opcja, która pozwoli zabezpieczyć się na wszelki wypadek. W dalekiej, ubogiej chińskiej wsi odnaleziono sobowtóra Władimira Putina. Lo-Juan-Pin jest przezywany  Bratem Putinem i cieszy się niezmiernie, bo podobieństwo może mu ułatwić znalezienie partnerki życiowej i rozpoczęcie kariery biznesowej.

Putin w oryginale i jego sobowtór (z lewej) (ilustr. i informacja NTW)

Policja zamiast milicji – finał


Taka sama, ale nie ta sama - rosyjska policja (ilustr. Nacho)

Pisałem o tym w czerwcu – dziś wszystko widać czarno na białym. W Rosji jest już policja, a słowo milicja odchodzi w niepamięć. Metody jednak nie uległy zmianie – to zdjęcie z rozpędzania demokratycznej demonstracji w Moskwie (6.12.2011)