Z nasłuchu: Beth Ditto (Gossip)


Beth Ditto - wokalistka Gossip  fot. ©Philippe Garcia

Beth Ditto – wokalistka Gossip fot. ©Philippe Garcia

Reklamy

Z nasłuchu: Gossip „A joyful noise”


Nowa płyta grupy Gossip "A joyful noise" (fot. Nacho)

Nowa płyta grupy Gossip „A joyful noise” (fot. Nacho)

Jestem jednym z nielicznych, którzy lubią etykietowanie w przypadku wykonawców i ich płyt. Porównywanie czegoś z czymś, wskazywanie paralelizmu wielokrotnie już pomogło mi odkryć nowy zespół, zmusiło do posłuchania jakiegoś utworu.

W przypadku grupy Gossip sprawa jest bardziej złożona. W jej recenzjach pojawia się prawie wszystko, co może piszącemu przyjść do głowy. Ich muzyka to rock, pop, indie, soul, dance, disco, punk i Bóg wie co jeszcze.

Czytaj dalej

MAMMA MIA – rekonstrukcja


🙂 :)PRIMA APRILIS: Reportaż z planu filmowego jednego z największych hitów kinowych wszechczasów. Dla tych, którzy widzieli i dla tych, którzy słyszeli. Dla pozostałych także. Do obejrzenia obowiązkowo…

PRZED OBEJRZENIEM ZMAKSYMALIZUJ NA CAŁY EKRAN!

„Tonight” – ta piosenka pójdzie za tobą…


Uwaga! Niestety, serwis YouTube zablokował dostęp do tej piosenki poprzez strony WordPress.

Zapraszam do „Świata Nacho bis”. Można też kliknąć na „obejrzyj w YouTube”. Tam działa…

No nie mogę się od tego uwolnić. Danny Saucedo wygrał w Szwecji Idola, trochę ponagrywał, a teraz ma właśnie swój jeszcze cieplutki hit „Tonight”. Nawet nie ma do niego teledysku z prawdziwego zdarzenia. Porównują go z Bieberem, ten Idol… – same śmieszne rzeczy. A piosenka za mną chodzi krok w krok…

Kto czeka na więcej muzyki ze Świata Nacho, tego zapraszam do  „Świata Nacho bis”

Papryka, salami, tokaj i Vincze Lilla


Vincze Lilla nie jest już młodziutka, to co miało się ważnego wydarzyć w jej karierze chyba już się wydarzyło. Zbliża się do 50. urodzin, co nastąpi już w czerwcu tego roku. Jej muzyczna biografia trochę przypomina historię Beaty Kozidrak. Obie zaczynały w czasach jedynie słusznej ideologii i obie miały potencjał, by zrobić międzynarodową karierę. Obie podejmowały próby, ale nie dane im było zaistnieć poza własnymi krajami. Obie też zaczynały ze swoimi zespołami: Beata z Bajmem, Lilla ze świetną na owe czasy elektropopową formacją Napoleon Boulevard.

Vincze Lilla nadal chciałaby chyba otrzeć się o wielkie sceny. Jej strona internetowa jest piękna i dostępna po angielsku. A może to tylko dlatego, że język węgierski nikomu z niczym się nie kojarzy? Mając to na uwadze chcę Was zachęcić do obejrzenia 2 klipów, które prezentują Lillę w światowym repertuarze.

Najpierw piosenka „Anioły i ptaki”, która w pierwotnym wykonaniu hiszpańskiej supergrupy Mecano nosiła tytuł „”Hijo de la luna”. To jedna z najpiękniejszych piosenek w ogóle, a Vincze Lilla jej nie zepsuła.

To co Lilla robiła wcześniej z Napoleon Boulevard miało inny charakter – było zdecydowanie bardziej dynamiczne, momentami nowofalowe, energetyczne. Teraz jest szansa na powrót tamtej drapieżniejszej wersji, bo zespół się reaktywował i to chyba na dłużej.

Jednak to solowe dokonania piosenkarskie ugruntowały jej popularność na Węgrzech. Obrała sobie drogę podobną do Sarah Brightman – miała i ma do tego odpowiednie predyspozycje. Gdy jednak Brightman w większej dawce wydaje się toksyczna, Lilla unika faszerowania słuchacza barwnikami i konserwantami. Jest bardziej autentyczna, ale –  i to już wiemy – rozgrywkę o kasę i popularność wygrała jej (prawie) rówieśniczka z Anglii.

Z przyjemnością serwuję Wam drugi teledysk (wizualizację). „Figlio perduto” skomponował sam Beethoven. I tym razem sympatyczna Węgierka nic nie zepsuła…

Deser będzie dla tych, którzy chcą obejrzeć poczynania Lilly Vincze razem z zespołem Napoleon Boulevard. To będzie zupełnie coś innego niż nagrania solowe. Zapraszam do Świata Nacho Bis:

  1. http://swiatnacho.tumblr.com/post/3743921557/szallj-velem
  2. http://swiatnacho.tumblr.com/post/3743849266/zombik-vagyunk

Chylę czoła przed Cyndi Lauper


Jest 4 marca. Na lotnisku w Buenos Aires zamieszanie: opóźnione i odwołane loty. Wszyscy wkurzeni.

Wśród oczekujących jest przypadkowo Cyndi Lauper. Bierze mikrofon ze stanowiska stewardess i śpiewa „Girls just want to have fun”. Swój największy (prócz „Time after time”) hit. I to jak ! Spróbujcie coś zaśpiewać w takim tumulcie i bez akompaniamentu. Słychać każdy błąd. Cyndi była odważna i udało się – chylę czoła…

Nowa płyta R.E.M. na 7 lub 8 marca


Nie zraźcie się i nie rezygnujcie – Świat Nacho opanowały klipy z wielosekundową ciszą na początku. Tak jest w oryginale 😉

Nie byłem i nie jestem fanem R.E.M. Ale było zawsze parę piosenek, które bardzo lubiłem. Ta powyżej ukazała się 7 marca, czyli w chwili gdy piszę te słowa. Nosi tytuł „Überlin” i od razu zaliczam ją do tych najpiękniejszych.

To prezent na pewne bardzo smutne urodziny – może przyniesie odrobinę radości.

Nie próbujmy tłumaczyć tytułu – rzeczywiście nawiązuje do niemieckiej stolicy, ale już video pokazuje jakieś angielskie miasto – niektórzy twierdzą, że to Liverpool. Być może…

Głównym i jedynym bohaterem jest w tym klipie Aaron Johnson, znany i u nas brytyjski aktor, który z jakiś powodów jest w związku z panią reżyser Sam Taylor – Wood . Mam wrażenie, że to miłość z planu filmowego, bo ona reżyserowała film o Johnie Lennonie, a on Johna grał. Sam jest starsza od Aarona o 23 lata.

A co z grupą R.E.M.?

„Überlin” zwiastuje nową płytę grupy „Collapse into now” , która w Europie debiutuje także dzisiaj, ale w USA o dzień później. To 15. krążek R.E.M.

Piosenka na TŁUSTY CZWARTEK


Coś specjalnie na dziś! A dziś masowo je się pączki i chrusty (albo jak inni wolą: faworki). Co prawda piosenka jest o hamburgerach, ale przecież kształt i wartość dla organizmu podobna.

PS. Na razie mam na koncie 3 pączki,a do wieczora jeszcze trochę czasu.

PS 2. Na marginesie ten cover „Dancing queen” ABBY jest przynajmniej zabawny

PS 3. Po długim wstępie nastąpi dalszy ciąg, czyli tekst (po angielsku). Cierpliwości…

Bieberoty


Od pewnego czasu czuję wyjątkowe piętno numeru PESEL, którego – z wiadomych przyczyn – podawać nie będę. Włączam telewizor, ustawiam jakiś program informacyjny i oto słyszę imię i nazwisko, którego tajemniczość mnie zawstydza: JUSTIN BIEBER.

Jak było możliwe, że te parę miliardów ludzi obok mnie go zna, a ja tylko wytrzeszczam oczy.

Serca przebite strzałą i napis I♥Justin Bieber pojawiają się na Wielkim Murze w Chinach i na wiecznym lodzie na Antarktydzie, ozdabiają zaparowane okna budynku, gdzie w uporze trwa Muammar al-Kaddafi, wycinane są na siedzeniach moskiewskiego metra. A ja nic. A ja głupi.

Dla dobra niedobitków, którzy trwają w niewiedzy, postanowiłem przeprowadzić dogłębne studia internetowe i poznać ów fenomen.

Poszukiwania były wyjątkowo łatwe, bo Bieber jest wszędzie.

Ustaliłem co następuje:

  • Justin Bieber jest (tak jak Nacho) spod znaku Ryb, ale ma przyjemność bycia Kanadyjczykiem
  • za rok osiągnie pełnoletniość
  • śpiewa i nagrywa – najczęściej z kimś, kto skutecznie spycha jego głos na drugi plan
  • spaceruje w t-shircie lub bez i wtedy jest masowo fotografowany przez dziennikarzy
  • całuje się z równie jak on znanymi kobietami i pokazuje im najnowsze aplikacje na swojej komórce; pocałunki realizowane są publicznie np. na balkonach i dachach
  • fani (a w zasadzie przede wszystkim fanki) stosują niemal terrorystyczne metody wobec tych, którzy dostają nagrody, którymi Justina niesprawiedliwie nie obdzielono
  • Justin dysponuje przeciętną urodą, przeciętnym urokiem osobistym, przeciętnym talentem, ale podobno nieprawdopodobnie nieprzeciętnymi włosami
  • Justin uważa, że człowiek może uprawiać seks, dopiero gdy kogoś kocha
  • Justin krytycznie wypowiada się o politykach z Korei Północnej
  • Justin jest zachwycony opieką zdrowotną w Kanadzie w przeciwieństwie do beznadziejnej amerykańskiej
  • Biebera lubi Johnny Depp i parę innych osób; powody nie są mi znane.

Uznałem, że więcej ustalać nie będę. To już aż nadto mojego cennego czasu. Domyślam się, że świat szaleje za Bieberem, bo trafił on przypadkowo w odpowiednie miejsce i czas. Czym trafił? Trudno określić.

Pamiętać trzeba jedno: Bieber to aktualne bożyszcze, lepiej go nie krytykować, a powyższe fakty znać nalezy, by jakoś znaleźć się podczas intelektualnej rozmowy w dobrym towarzystwie.

Poniżej fragment wideo związany z jedną z piosenek Biebera. Jego nauczycielka (całe szczęście, że chłopak się czegoś tam uczy) pokazuje ławkę Justina, salę gimnastyczną, gdzie biega i skacze i inne dewocjonalia…

Czytaj dalej

EUROWIZJA 2011: Evelina – Polka z Litwy


Jest szansa, że jednak nie będę się musiał wstydzić za nasz kraj podczas tegorocznego Festiwalu Eurowizji – Litwę reprezentować będzie Atlikėja Evelina Sašenko, która jest Polką z pochodzenia.

Ma:  1. piękny głos, 2. interesującą (choć typowo festiwalową) piosenkę

chociaż chyba nie ma: 1. szans na wygraną, 2. szans na międzynarodową karierę