Rytuał czy bestialstwo?


Co to za rytuał? (fot. Tomek Nacho)

Co to za rytuał? (fot. Tomek Nacho)

Oblizując się z apetytem lub nie, zjadamy w Polsce tysiące ton mięsa. Mięso nie jest efektem ludzkiej wynalazczości, a odrąbanym tasakiem fragmentem zwierzęcia, które chodzi, stoi, ryczy i czuje… Rozwój cywilizacji, wprowadzenie określonych zasad postępowania ze zwierzętami, jest sukcesem.

Jeść musimy, ale człowieczeństwo wymaga, byśmy – na ile to możliwe – ograniczyli cierpienie zwierząt, gdy je zbijamy dla wypełnienia naszych żołądków. Z pewnością wiele jest tu jeszcze do zrobienia, ale uznajmy, że mamy tu swoje tradycje, zwyczaje i swoje reguły.

W kulturze europejskiej niekoniecznie trzeba zwierzę męczyć przed śmiercią. Jeśli inne kultury mają inne zwyczaje i hołdują innym tradycjom, niech to robią na swoim podwórku. Ubój rytualny jest krzywdą niepotrzebną.

Rytuały trzeba zmieniać. Trzeba znieść obrzezanie kobiet w kilku krajach, trzeba walczyć z wybijaniem fok czy wielorybów. Trzeba to robić tak, jak wcześniej, gdy ograniczyliśmy – jako cywilizacja – handel np. kością słoniową.

Obojętne jak ważkie są historyczne, polityczne czy religijne powody, by rytuał utrzymywać, kierujmy się rozsądkiem i dobrem „słabszych braci”. Taki jest nasz kierunek. Przynajmniej powinien być.

Reklamy

Na śmietniku bez zmian


podłódzkie śmieci (fot. Nacho)

podłódzkie śmieci (fot. Nacho)

Za niedługi czas wejdziemy zamaszystym krokiem w świat stworzony przez nową ustawę o odpadach. Analizy z tym związane pojawiają się w prasie niemal codziennie. Obywatel ma być przygotowany. Jego śmieci będą wycenione, jego nawyki zmodyfikowane, a świat wokół nas stanie się czystszy… Teoretycznie.

Realizacja naszej ustawy o odpadach wygląda na kalkę i zlepek najbardziej restrykcyjnych przepisów z innych krajów Europy. Obserwacja dowodzi, że tak szczegółowy system nie ma szans na dobre funkcjonowanie.

Czytaj dalej

Temat wyraźnie zastępczy


ilustr. wikipedia commons, modyf. Nacho

ilustr. wikipedia commons, modyf. Nacho

Dzisiaj temat, który jedni potraktują jako zastępczy, inni jako bezsensowny, a jeszcze inni jako „nie do ruszenia”. Ci ostatni będą mieć zapewne rację, bo chcę oddać głos za zmianą polskiego hymnu narodowego, co zdaje się nieco surrealistycznym pomysłem.

Jeśli odrzucimy na bok przywiązanie do tradycji i relatywnie dobrą znajomość melodii i tekstu, za obecnym hymnem narodowym nie przemawia już nic.

Mazurek Dąbrowskiego spodobał się polskim legionom we Włoszech pod sam koniec XVIII wieku. Józef Wybicki zamierzał wpoić żołnierzom na obczyźnie (i zrobił to skutecznie) miłość do rozerwanego przez zaborców kraju. Walczyć kochając i tęskniąc mieli nasi rodacy, by w ostatecznym rozrachunku ujrzeć wolną Polskę.

Dziś w archaicznej treści nie kryje się nic, co mogłoby stanowić punkt odniesienia dla współcześnie żyjących. Niezły muzycznie mazurek przypomina o przeszłości, walce i bólu, czyli o tym samym, o czym nieustannie przypominają nam politycy i co najchętniej – niestety – celebruje obecny prezydent (tak, tak – poprzedni też).

Zmiana hymnu narodowego jest przedsięwzięciem arcytrudnym. Nowy pomysł – wszak nieznany – musiałby zmierzyć się z czymś, co tkwi w każdym od dziecka. Zażarta dyskusja pomknie za każdym słowem i każdym dźwiękiem.

Może jednak warto taką debatę rozpocząć, ogłosić konkurs, poznać pomysły. Świat sprzed ponad 200 lat został już tylko w podręcznikach, a jego odbicie w słynnym mazurku bardziej mąci w głowach niż konsoliduje wspólnotę.

Jedno jest pewne – wśród żyjących nie zabraknie dobrych kompozytorów i poetów. Boję się, że jednak zabraknie inicjatywy, by podjąć w ogóle ten temat.

Komunikat NCS


fot. Mikhail Dudarev

fot. Mikhail Dudarev

Narodowe Centrum Sportu w Warszawie informuje, że zgodnie z zaleceniami programu „Maja w ogrodzie”, opady deszczu są czynnikiem decydującym i koniecznym dla prawidłowego wzrostu trawy.  Nie jest więc zalecane i logiczne, by podczas ich występowania dach nad Stadionem Narodowym był zamykany.

Równocześnie zwracamy uwagę, że silne nasłonecznienie i wysoka temperatura mogą być dla murawy szkodliwe, co oznacza, że przy takich warunkach atmosferycznych dach należy zamykać.

Wszelkie inne interpretacje podejmowanych przez nas działań uważamy za szkodliwe i niezgodne z prawdą.

Z poważaniem

/dyrekotorzy i prezesi/

Porwanie w planie


A ma być tak. Premier Donald Tusk przygotowuje drugie exposè i ma się w nim znaleźć niespodzianka. Niezwykły sukces Euro (chodzi o rozgrywki piłkarskie) dał władzy do myślenia. Lud jest mianowicie zadowolony, gdy zostanie porwany.

Porwać nas ma kolejna wielka idea. Zawładnie, skupi ludzkie emocje, nakarmi sympatią do partii rządzącej.

Pomysłów mogą być setki – każdy jest zachwycający w swej prostocie.

  • Polska zgłosi akces do olimpiady letniej, zimowej (na stadionie w Warszawie) i zawodów we wszelkich znanych dyscyplinach.
  • Czas na własną broń atomową. Fizyków mamy, aspiracje mocarstwowe – a jakże, czas dołączyć do grona militarnych potentatów.
  • Zbudujemy okręt pasażerski „Batory 3”, bo kraj nie ma flagowego statku.
  • Donald Tusk wynegocjuje przeniesienie firmy Apple do Suwalskiej Strefy Ekonomicznej (jest taka?). Cały świat będzie mówił tylko o tym.
  • Odbudujemy własny przemysł motoryzacyjny. Będzie nowa „Syrena”, którą podbijemy świat.
  • Hanna Gronkiewicz – Waltz wybuduje trzecią linię metra z Warszawy aż do Łodzi. Powstanie duopolis, mogące konkurować z Tokio, Nowym Jorkiem i Moskwą
  • Wszyscy złożymy się na największą i najpiękniejszą świątynię świata. Zbudujemy ją w miejscu wyburzonego Pałacu Kultury.
  • Rozpoczniemy nasz program kosmiczny i na Marsie będziemy przed Amerykanami.
  • Donald Tusk poinformuje o odkryciu niezwykle bogatych złóż ropy naftowej koło Zielonej Góry – staniemy się bogaci jak Norwegowie.
  • na dnie wysychającej Wisły odkryto niesłychane pokłady złota i diamentów, ukryte tam przez Szwedzkich najeźdźców. Będzie bogato.

Wybór należy do Ciebie, Donaldzie…

 

 

Pytania na kolację


ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

Po powrocie z urlopu i odpoczynku po tymże zdecydowałem się na półgodzinną popołudniową sjestę. Otumaniony widać solidnie, zacząłem sobie zadawać bluźniercze pytania…

Czy gdy do szpitala idzie siostra zakonna albo ksiądz (czego nikomu nie życzę), to prawo do uzyskania informacji o ich stanie zdrowia i decydowania o metodach leczenia ma inna siostra i inny ksiądz – np. z tego samego zakonu, tej samej parafii?

Czy może siostry idą sobie wcześniej do notariusza i podpisują cyrograf upoważniający się nawzajem do takich czynności?

Czy jeśli siostry są zaślubione Bogu, to jest to związek partnerski czy małżeństwo?

Czy może istnieje niepisana umowa świeckiego ponoć państwa, że księża i zakonnice traktowani są inaczej? Jak uprzywilejowana mniejszość, na przykład.

A jak jest ze spadkiem po księdzu? Czy pierwszeństwo ma rodzina świecka czy religijna? I czy tu też angażuje się notariusza?

Czas się obudzić…

ONI chcą wiedzieć


strona Komisji Europejskiej zachęcająca do ankiety (zrzut: Nacho)

strona Komisji Europejskiej zachęcająca do ankiety (zrzut: Nacho)

Czy wiecie, że jesteśmy w Unii Europejskiej? No, pewnie tak.
Od dawna mam odczucie, że „BYCIE” w Polsce nie ma na nic wpływu. Taka to dziwna demokracja, że mieszkasz, uczestniczysz w wyborach, komentujesz, a wszystko rozgrywa się poza tobą. Żyły można sobie wypruć – i nic.

Otóż pod tym względem, pozorny moloch jakim jawi się Unia Europejska, robi bardziej przyjazne wrażenie. Zachęcam Was do „BYCIA” w Unii i przynajmniej nabrania przeświadczenia, że ktoś bierze pod uwagę nasze poglądy.

Kolejny raz Komisja Europejska zaprasza do konsultacji. Każdy może wypełnić ankietę (anonimowo lub imiennie) i wypowiedzieć się o przyszłości Unii. Co działa, a co powinno działać lepiej? Co uprościć, co wprowadzić, by było większe poczucie przynależności do tej wspólnoty krajów…

W kraju nikogo nie obchodzi nasze zdanie. Bruksela chce usłyszeć, co myślimy.


*Możecie kliknąć na obrazek – otworzy się odpowiednia strona internetowa. Wypełnienie zajmuje około kwadransa.

*Nadal mam problem techniczny z blogiem – wymiana zdań z WordPressem trwa…

Prawda albo pojednanie


fot. z internetu (autor nie był podany)

fot. z internetu (autor nie był podany)

Nie będzie demagogii. Nie mam pojęcia, gdzie i w jakich okolicznościach zrobiono to zdjęcie. Nad kapłanem nie mam zamiaru się pastwić. Pokazuję je tylko jako przykład tego, co wyśmiewają młodzi Rosjanie.

Cerkiew prawosławna nie ma dobrej passy wśród rosyjskich demokratów. Opozycja uważa – nie bez powodu – że to instytucja niemal państwowa, jednoznacznie popierająca Putina i jego styl sprawowania władzy.

Gdy słyszymy dziś, że szykuje się wspólny list kościoła katolickiego w Polsce i rosyjskiej cerkwi prawosławnej, to nadzieje bledną. Pozytywna inicjatywa okaże się chyba jedynie epizodem bez większego znaczenia. Wezwanie do polsko-rosyjskiego wybaczania win, pojednania i zrozumienia nie stanowi wyłomu w dotychczasowej praktyce. O pojednanie apelowano już wielokrotnie siłą wybitnych autorytetów.

Można apelować nadal wspominając wspaniałe połączenie polskiej i rosyjskiej duszy podczas picia gorzały, ale to jak strzelanie pustakami.

Polacy nie mają jakoś specjalnie silnych oczekiwań wobec Rosji. Akceptują i pewnie wybaczają. Rozumieją.

Polacy oczekują prawdy i czynów. Wyjaśnienia spraw. Zadośćuczynienia i przyznania się, że uczyniono nam krzywdę. Niesprawiedliwą, nieuzasadnioną i bolesną.

Katyńską i epokową.

Wybaczyć sobie można i jednać się można bez listu. Do ustalenia win, faktów i ocen – potrzebna będzie dłuższa korespondencja.

 

Zemsta przyszła szybko


Można się było spodziewać, że przyjdzie nam szybko przełknąć gorzkie słowa o nas samych. Dosłownie kilka dni temu napisałem, że nagłówki Super Expressu czy Newsweeka idą za daleko i operują frazeologią bliższą sytuacji wojennej niż sportowej.

Dziś możemy przeczytać  o tym, co o nas wypisuje „Rossijskaja Gazieta” i raczej powinniśmy siedzieć cicho, bo lepsi nie jesteśmy.

Rządowy dziennik „Rossijskaja Gazieta” twierdzi, że rosyjscy kibice w Polsce przeżywają piekło. Autor opublikowanego dziś tekstu pisze, że zachowanie polskich chuliganów przypomina mu „kadry z archiwalnych kronik, gdy naziści niemieccy tak samo bili: w Warszawie czy Pskowie Polaków, Rosjan, Żydów, którzy wpadli im pod nogi”.

Powyższy cytat za: Gazeta.pl

Spokojnie, jak to przy meczu


Zaskoczyło mnie trochę wczoraj uparte twierdzenie pana Grzegorza Miecugowa (którego skądinąd cenię), że przed meczem i po meczu Polska – Rosja było spokojnie i on sam niczego nadzwyczajnego nie widział…

Rosyjskie media pokazały tym razem więcej niż nasze.

Przy okazji meczu Polska - Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska – Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska - Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska – Rosja (fot. ridus.ru)

Euro w homo-rytmach


Jednak jesteśmy krajem paradoksów i nadzwyczajnej tolerancji. Polscy kibice i kibole wespół i z całych sił wykrzykują „Pol – ska bia-ło czer-woni…” do melodii jednego z największych gejowskich hymnów w historii (drugi to zapewne „I will survive” Glorii Gaynor)…

Village People w czasach świetności (źrodło: Bill King 1979)

Melodia, którą słychać od rana do wieczora pochodzi z repertuaru pierwszej totalnie gejowskiej grupy Village People, która nagrała ją w 1979 roku. Nie był to wielki przebój, bo – co rzadko się zdarza – w pamięci mamy głównie cover wylansowany 14 lat później przez równie gejowski duet: Pet Shop Boys.

Czytaj dalej

Blisko, coraz dalej


 

Czasy, gdy każdy odmieniał błyskawicznie nazwę ZSRR bezpowrotnie minęły. Młode piękne Polki w warszawskiej strefie kibica malują na twarzach „rosjańską” flagę, choć chętnych „Rosjańcow” mało (na żywo w TVN 24).

To trochę „marsjański” mecz, nieprawdaż…

Jest taki kraj, ale gdzież on jest i o co to całe zamieszanie…

Z lekką nieśmiałością


ilustr. image-video-gallery.co.cc./Nacho

ilustr. image-video-gallery.co.cc./Nacho

Premier Tusk wyjątkowo się dzisiaj krygował, mówiąc o swojej wizycie w krajach Zatoki Perskiej i o wizycie w Polsce swojego odpowiednika z Chin. Twierdził, że sprawa może się wielu wydać mało interesująca.

Bez fałszywego wstydu, proszę. Mamy tendencję do traktowania Chin jak jakiegoś nuworysza, o którym świadczy jedynie Tybet i plac Tien An Men. Czy przypadkiem nie jest jednak odwrotnie?

Cywilizacja chińska jest znacznie starsza i potężniejsza od naszej. Dzisiejsza gospodarka Chin dobija się skutecznie o palmę pierwszeństwa ze Stanami Zjednoczonymi. O liczbie ludności nie wspomnę.

Gościliśmy premiera jednego z najpotężniejszych państwa świata, przy którym nawet rozległa Rosja jawi się nieco blado.

Nie było łatwo – to pierwsza wizyta po wielu, wielu latach i nie ma co się jej wstydzić. Jest wyjątkowy plus dla naszej dyplomacji i naszego rządu, że doprowadził do warszawskiego spotkania.

Kraje Zatoki Perskiej są istotne przede wszystkim ze względu na ropę. Dopóki ją mają, mogą wpływać na światowe rynki, mogą stabilizować świat lub wprost przeciwnie. My nie możemy wiele, więc utrzymywanie z nimi dobrych relacji jest naszym obowiązkiem.

To największy sukces Donalda Tuska w polityce zagranicznej od początku jego rządów. Może dzisiaj tego nie widzimy, ale na to zawsze potrzeba czasu…

Dociągnąć do emerytury


...a na starość kot... (fot. Nacho)

...a na starość kot... (fot. Nacho)

Jak już pisałem (tu…), jestem za podniesieniem wieku emerytalnego. Nie chciałbym (jak wszyscy), ale logika jest nieubłagana.

Platforma Obywatelska nie prowadzi w tej sprawie żadnej kampanii informacyjnej, do niczego nie przekonuje, a teksty jej przedstawicieli są na żenująco niskim poziomie.

Gdy słyszę utyskiwania kasjerek z hipermarketów i pseudo-zrozumienie ze strony PO to otwiera mi się nóż w kieszeni, choć nie noszę.

Kasjerki otóż nie wyobrażają sobie pracy przy kasie po sześćdziesiątce. Nie wytrzymają. Mają prawo tak to widzieć. Rada dla nich jest taka, że jak wiek się zbliży, to trzeba sobie poszukać lżejszej pracy.

Gdyby rozumowanie było poparte poczuciem sprawiedliwości społecznej, nie odezwałbym się. W wydaniu PO jest poparte błyskotliwą demagogią.

To Nacho proponuje…

Gdy policjantom, wojskowym, górnikom, nauczycielom i przedstawicielom paru innych zawodów wybranych, organa wewnętrzne i członki wszelkie przestaną sprawnie działać, to niech sobie znajdą lżejszą pracę. I dociągną do magicznej cyfry 67.

Żadnych ulg, grup uprzywilejowanych, żadnych wyjątków.

To jest uczciwe i przyzwoite.

Gadanie głupot o kasjerkach czy pielęgniarkach bez powiedzenia tego samego wszystkim innym, jest objawem cynizmu i arogancji.

Specjalny obrządek


Żeby nie było wątpliwości - to zdjęcie z Rosji (internet)

Jest tak: Ministerstwo Obrony Narodowej corocznie wydaje do 25 mln złotych (wg Super Expressu) na etaty księży katolickich, ewangelickich i prawosławnych oraz całą opiekę duszpasterską dla Wojska Polskiego. Ministerstwo tnie wydatki, zmniejszy się więc liczba księży na etatach. Zadania od strony kościelnej podjął się z obowiązku ksiądz biskup Józef Guzdek. Kościół katolicki nie wydaje się zadowolony.

Informacja może budzić różne komentarze w zależności od osobistych zapatrywań czy światopoglądu.

Mnie interesuje to nieco globalnie.

Czytaj dalej

Przyjdzie czas na Bydgoszcz


Bydgoszcz (fot. Nacho)

Chciałbym, by powstał kiedyś alternatywny przewodnik po Polsce. Taki, dla tych, którzy pojeździli już po Krakowach, Wrocławiach, Gdańskach, Kazimierzach czy Białowieżach. Niby są książki o Polsce „niezwykłej”,”zapomnianej”, ale nie punktują one zbyt wyraźnie miejsc fajnych, nastrojowych, wartych pobytu. A nie tylko o zabytki tu chodzi.

U mnie od dawna na czele takiego kontr-ratingu jest Bydgoszcz. Miasto walczące z uznanymi wdziękami Torunia i walczące raczej bezskutecznie.

A w Bydgoszczy zatrzymać się warto. Jest co zwiedzić, ale to miasto ma przede wszystkim swój nieco prowincjonalny charakter. Starówka nie jest oblegana przez turystów, a ogląda się ją z przyjemnością. Nie brakuje sympatycznych sklepów, kawiarni (wejść należy do cukierni Sowy, która ma swoją filię w Łodzi, ale pozbawioną zupełnie stylu).

Są sympatyczni ludzie, przeciskające się przez miasto tramwaje na węższych niż gdzie indziej torach (takich jak w Łodzi). Na peryferiach znajdziemy duże salony meblowe, bo to miejsce, gdzie meble się produkuje.

Chciałoby się, by Bydgoszcz była odnowiona i wypieszczona, ale czy nie straci wtedy swojego uroku…

Tymczasem zwrot: „jadę pozwiedzać Bydgoszcz” wymaga tłumaczenia i przekonywania, że to nie żart. Niesłusznie!

ACTA – gwiazdą kabaretu


Tusk nie ma zamiaru ratyfikować ACTA

Tusk nie ma zamiaru ratyfikować ACTA (ilustr. Nacho)

USA nawet nie przymierzają się do ratyfikacji dokumentu ACTA. Donald Tusk oznajmia, że Polska nie ratyfikuje ACTA, bo dokument jest do kitu. Jest mroźna sobota – nie wybiorę się do kabaretu. Wystarczy poczytać wiadomości…

Członek jaki jest, każdy widzi


Średnia długość penisa w krajach Europy (ilustr. alphadesigners/ modyf. Nacho)

Mamy wreszcie powód do dumy narodowej. Mężczyźni znad Wisły, Odry czy Bugu mogą teraz chodzić z tą mapą (oby tylko) i pokazywać Rosjanom, Ukraińcom, Anglikom czy Irlandczykom, że pod względem długości członków nie dorastają nam do… No właśnie – nie wiadomo, do czego.

Czytaj dalej