Nieczułość


Zdj. z filmu Geneza planety małp

Zdj. z filmu Geneza planety małp

Teraz już wiem. Jestem wyjątkowo nieczuły.

Moje serce nie daje żadnych znaków, gdy trzy lata po katastrofie smoleńskiej rząd, prezydent, delegacje partii politycznych, Kaczyński z kolegami i rzeszą zwolenników, ciągle odgrywają żałobników.

Myślę nawet, że to niezdrowe.

Nie czuję powodów, dla których 1o kwietnia miałby się stać dniem ogólnonarodowej zadumy, wieczornic, mszy, manifestacji i na co tam jeszcze kto nie wpadnie.

Rozumiem rodziny ofiar – ich prawo cierpieć choćby do końca życia. Takie jak prawo każdego z nas po utracie bliskiej osoby.

Reszta? Reszta udaje albo naprawdę nie ma co robić.

Nie chcę kraju wlokących się cmentarnymi alejami konduktów, wydumanych przemówień, rozgrywanej śmiertelnej powagi, gigantycznych wieńców i flag, zawodzonych bez skrupułów pieśni, największych na świecie pomników.

Nauczmy się siebie szanować za życia, a po śmierci dajmy już spokój.

Wiem – jestem wyjątkowo nieczuły…

Reklamy

Wskaż 5 różnic między Grodzką a Kempą


Anna Grodzka kontra Beata Kempa (zdj. z internetu)

Anna Grodzka kontra Beata Kempa (zdj. z internetu)

Szala umysłowego dziwactwa chwieje się w Polsce coraz niebezpieczniej. Typowanie przez Ruch Palikota posłanki Grodzkiej na stanowisko wicemarszałka Sejmu uznawane jest przez krakowskiego socjologa Jarosława Flisa (dzisiejsza rozmowa w TVN 24) za próbę zaogniania sytuacji, rodzaj happeningu i robienie niepotrzebnego zamieszania na naszej scenie politycznej. Tak myśli – niestety – wielu: od Solidarnej Polski, przez PiS po SLD (co jest już kuriozum).

Panu Flisowi z niczym dziwnym nie kojarzy się ewentualna kandydatura posłanki Kempy na analogiczne stanowisko, bo Solidarna Polska uznała, że to dobry moment, by pokazać, że też się liczy. To ostatnie jest zresztą poniekąd racjonalne, ale to inny temat.

Oto więc dwa zdjęcia i prośba o znalezienie szczegółów (pięciu, siedmiu albo czterdziestu dwóch), które powodują, że Anna Grodzka jest be, a Beata Kempa a jakże. Już znaleźliście?

Anna Grodzka jest obywatelką RP, ma pełne prawa do zajmowania stanowisk, jest posłanką sporego klubu, osobą kulturalną i – jak sądzę – pracowitą. Na domiar złego, jest inteligentną kobietą. KOBIETĄ, bo tak, w zgodzie z prawem, uznano w tymże kraju.

Dla dużej części śmiejących się pod większym lub mniejszym nosem dyskutantów, decydujący jest fakt zmiany płci i uroda, o której godzinami może mówić słynna profesor Pawłowicz.

Co do urody, niech każdy ocenia według uznania (zdjęcia do dyspozycji).

Zmiana płci ma tyle wspólnego z byciem marszałkiem czy prezydentem, co przeszczep nerki, leworęczność,  krótkowzroczność czy rude włosy.

Może więc usłyszę wreszcie, co merytorycznie nie pasuje panu Flisowi, panu Ziobro, lewym panom z SLD i kobiecie o nazwisku Pawłowicz w kandydaturze Ruchu Palikota. Nie usłyszę, prawda?

Zdziwaczała panna?


Krystyna Pawłowicz (fot. internet)

Krystyna Pawłowicz (fot. internet; oprac. Nacho)

Gdybym posługiwał się językiem posłanki Krystyny Pawłowicz z PiS, ten tekst musiałby wyglądać mniej więcej tak:

O związkach partnerskich wypowiadała się ostatnio jakaś dziwna osoba. Samotna, taka co nigdy faceta nie znalazła i nie dorobiła się nawet dzieci. Ciekawe, jak się pociesza?

Bezproduktywnie dla polskiego państwa spędza czas na jakiejś uczelni w Ostrołęce i nawet nie wspiera polityki prokreacyjnej własnej partii. Najważniejszych rzeczy dorobiła się za komuny. Skoro wtedy skończyła studia prawnicze, to widać miała spore znajomości. Komentuje w Radiu Maryja, gdzie ukrywa się wielu z osobistymi problemami.

Nie napiszę tak jednak, bo nie wypada, a bliźniego szanować wskazana rzecz.

Niemal dokładnie takim językiem i używając argumentów tej klasy posługuje się ta kobieta. Ten poziom narracji jest wstydem dla polskiego życia naukowego (bo to doktor, profesor i Bóg wie, kto jeszcze w jednym ), co środowisko to już zauważyło. Jest też wstydem dla Prawa i Sprawiedliwości – nawet uwzględniając skrajny konserwatyzm tej partii… W maglu, do którego oddaję obrusy, poziom dyskusji jest znacznie lepszy.

Słów o Annie Grodzkiej cytować nie mam zamiaru – tu fragment sejmowych wypowiedzi Pawłowiczówny:

„W relacjach homo nie ma żadnego pożycia, jest najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot”. Podkreślała, że proponowane związki mają cel „czysto hedonistyczny, autodestrukcyjny dla człowieka, partnera, członków jego rodziny, mają zapewnić na koszt społeczeństwa i budżetu, ale nie w interesie społecznym wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych pragnień”.*


*cytat z PAP/wp.pl

Nawiść


Na klawiaturze, jak w życiu (ilustr. ikeepcurrent.org)

Na klawiaturze, jak w życiu (ilustr. ikeepcurrent.org)

O nienawiści i jej zwycięskim pochodzie przez umysły Polaków napisano ostatnio dużo. Gdy zastanowiłem się nad sobą, doszedłem do wniosku, że we mnie raczej siedzi „nawiść”. Takiego słowa oczywiście nie ma, ale może byłoby wskazane. Odwrotność nienawiści jest bowiem dość niejasna. Czy miałaby to być miłość, a może szacunek, akceptacja…

No, w każdym razie ja nie umiem nienawidzić. Owszem, umiem nie lubić, umiem się wściekać na innych, umiem zauważać kretynizm (i jak widać używać takiego słowa ;)), ale droga do nienawiści jeszcze daleka.

Czytaj dalej

Pokarm na tacy


ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. Dmitry Karpezo; wikipedia)

ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. Dmitry Karpezo; wikipedia)

Jeśli komuś otwiera się coś na widok przymilnego lisa, jakim jest niewątpliwie Antoni Macierewicz, niech chwilowo owo coś odłoży na bok. Schłodzony, pozbawiony emocji, lepiej zauważy, że żerowanie drapieżnika musi się w polskich warunkach skończyć sukcesem.

Taki brak precyzji, takie sprzeczności, taki brak przygotowania do udzielania informacji i odpowiedzi na wiadome z góry pytania, jakie cechują wielce szanownych panów prokuratorów (a pośrednio i obecne władze kraju), prorokują rozgrzebywaniu sprawy smoleńskiej długą przyszłość.

Nie jest to jednak nic zaskakującego. W podobnie nonszalancki i niekompetentny sposób swoje opinie, decyzje, ekspertyzy wykonują dziesiątki naszych urzędów publicznych. I jakoś to od lat wytrzymujemy. Pan Macierewicz także.

Jakiż piękny upadek


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Co się dzieje? Notowania Platformy spadają na łeb na szyję, a PiS znacząco zwycięża w sondażach. Nawet, jeśli te ostatnie są niewiarygodne, to jesteśmy świadkami pięknego upadku. Donaldowi Tuskowi będzie teraz niezwykle trudno powiedzieć podczas swojego kolejnego exposé coś takiego, co odmieni kierunek trendu. Kto mu jeszcze wierzy?

Czytaj dalej

Celnie


Dobry i rozsądny pomysł PiS. Debata okazała się interesująca, a diagnozy ekspertów dotyczące obecnego systemu finansów publicznych często trafne. Prezes nie dominował i nie narzucał swojej opinii. Nie wiadomo, co z całej dyskusji zostanie w programie Prawa i Sprawiedliwości, ale to akurat nie powinno być celem krytyki.

Platforma jest tak „obywatelska” jak swego czasu milicja. Pozory bycia i pozory działania powodują, że PiS może łatwiej strzelać gole. Ten jest – moim zdaniem – wyjątkowo celny.

Powolne poruszenie Pawlaka


W. Pawlak (ilustr. Nacho)

W. Pawlak (ilustr. Nacho)

Waldemar Pawlak porusza się coraz wolniej. Zupełnie jak na filmie puszczonym klatka po klatce.

Ma rację. Należy dobrze się zastanowić niż powie i zrobi się coś nieopatrznie.

Zwłaszcza, gdy światło dzienne ujrzały taśmy z rozmowy, podczas której słowami opisano to, o czym cała Polska wie od dawna.

Bo skandal medialny i zgorszenie opozycji są obłudą większą niż ostrożność Pawlaka.

Kumoterstwo, nepotyzm, kolesiostwo, kupczenie stanowiskami, załatwianie wszystkiego po znajomości, obsadzanie stanowisk swoimi… Jak Polska gminna i powiatowa, jak Polska wojewódzka i marszałkowska, tak wygląda norma.

Czytaj dalej

Ratuj nas Boże przed strażakiem Żalkiem


Poseł PO Jacek Żalek (fot. wpolityce.pl)

Poseł PO Jacek Żalek (fot. wpolityce.pl)

Taki śliczny, taki gładki… Przedwojenny aktor chciałoby się rzec…

Ten śliczny poseł Jacek Żalek z PO obwieszcza dziś w programie Andrzeja Morozowskiego (TVN24), że gdyby wybuchł pożar i miałby wybór między uratowaniem zagrożonego dorosłego i słoika z tysiącem zarodków, głęboko by się zastanowił. Decyzja zależałaby też od stopnia zażyłości z tym dorosłym.

Ja też się zastanawiam, kiedy zacznie się porządkowanie naszej sceny politycznej i usuwanie z niej takich osobników.

Smaczku sprawie Żalka dodaje fakt, że oto z okazji majowego Dnia Strażaka preferującemu słoiki z zarodkami białostocki komendant wręczył specjalny medal. Może miał gwarancję, że w sytuacji zagrożenia jego stosunki z Żalkiem będą wystarczająco bliskie.

Naśmiewanie się z islamskiego fundamentalizmu straciło w Polsce jakikolwiek sens. Poseł z partii rządzącej wyrzuca ze swoich zwojów najbardziej skołtunione myśli, jakie kształtują jego światopogląd.

Mam dość talibanu w wykonaniu PiS, PO i PSL. Duszno się robi…

Bielszy odcień bieli


Poseł John Godson z PO (wykorzyst. fot. z Wikipedii)

Poseł John Godson z PO (wykorzyst. fot. z Wikipedii)

Godson, Grodzka, Biedroń… Po wyborach cieszyłem się, że w sejmowych ławach trochę się przewietrzyło. Ten pierwszy jest na dodatek z Łodzi, więc swoje zrobił tu jeszcze patriotyzm lokalny.

Widać jednak z czasem, że pozory mogą mylić. Platformiany poseł Godson mógłby być nawet w PiS, jeśli ciemniejszy kolor skóry nie wywołuje alergii Kaczyńskiego.

Mogą być inteligentni i głupi geje, sympatyczni i wredni transseksualiści, otwarci i zaściankowi ciemnoskórzy. Pełna równość zawsze i wszędzie.

Poseł Godson jest wyraźnie poruszony, że projekt ustawy o związkach partnerskich nie ogranicza się do par typu kobieta – mężczyzna. Gdyby tak było, to poseł mógłby taki projekt poprzeć. „Furtka” dla homoseksualistów jest niezgodna z jego światopoglądem i protestanckim powołaniem.

Poseł bieleje nam w oczach i zapomina, co byłoby, gdyby taki tok myślenia dominował wśród polityków jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Wtedy prawa dla ciemnoskórych też nie były światopoglądowo oczywiste.

Posłom i senatorom miesza się od dawna myślenie prywatne z myśleniem obywatelskim. Poseł Gowin nie może i poseł Godson nie może. Obaj chcą być wierni naukom kościołów, a nie obywatelom, dla których dobra działają.

Proponuję, by przy następnych wyborach wyraźnie – jak na papierosach i alkoholu – ostrzegać: „Reprezentuję wyłącznie interes kościoła”. Żeby było jasne, z kim mamy do czynienia.

 

Wiater taki, że in vitro nam w Polsce nie trza (Rozmówki małżeńskie 22)


Rozmówki małżeńskie 22 (aut. Nacho)

Rozmówki małżeńskie 22 (aut. Nacho)

Martyrologia plemników przybrała w Polsce zastraszające rozmiary. Wszystkie partie jak jeden płodny mąż zaczęły liczyć marnowane plemniki i postanowiły zająć się seksem przedmałżeńskim. Większość plemników nie służy w nim bowiem do prokreacji, a ich użycie nie jest sankcjonowane poprzez zawarcie związku.

Propozycje są następujące:

PLATFORMA OBYWATELSKA – przedstawi w Sejmie 2 projekty ustaw. Minister Gowin proponuje, by zakazać seksu przedmałżeńskiego w ogóle, a posłanka Kidawa – Błońska chce by było tak jak jest do tej pory.

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ – też ma dwa projekty. Jeden zakłada, że osoby uprawiające seks przedmałżeński oraz onanizm będą przymusowo sterylizowane i karane utratą praw publicznych na lat dziesięć. Drugi – liberalny – proponuje publiczne piętnowanie osób uprawiających niecny proceder.

POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE uważa, że marnowane plemniki należy zbierać i wykorzystywać w inny sposób (np. w rolnictwie), ale karanie byłoby zbyt surowym rozwiązaniem.

RUCH PALIKOTA – zgłosił ustawę, w której seks przedmałżeński miałby być obowiązkowy, a nadprogramowe plemniki należałoby przekazywać kościołowi dla biednych.

SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ – chce, by specjalna ustawa dokładnie określiła warunki używania plemników i by wyłączono z niej onanizm.

Wszystkie partie uznały, że w przypadku braku kompromisu okrągły stół w tej sprawie może być jedynym rozwiązaniem.

Rozmówki małżeńskie 18


Rozmówki małżeńskie 18 (ilustr. Nacho)

Rozmówki małżeńskie 18 (ilustr. Nacho)

Mówi się, że było już wszystko. Zbrodniarz, zdrajca, morderca, kłamca, agent, chamstwo, łajdactwo… Ależ, ależ drodzy politycy! Macie przyszłość długą i ciekawą. Przed Wami ostatni etap zabawy – pozostało w języku polskim jeszcze parę mocniejszych słów, których nie wykorzystaliście…

Polskie Zawodzenie Narodowe S.A.


ilustr. hu.ezo.tv

ilustr. hu.ezo.tv

Jakże szczęśliwi lub nieszczęśliwi są ci, którzy nie mają nikogo bliskiego, po kim mogliby płakać. A może ci bliscy byli tak straszni, ze na wspomnienie nie zasługują?

Jakże szczęśliwi lub nieszczęśliwi są ci, którzy do swoich łez potrzebują widowni. Ci, którzy mają tylko smutek publiczny.

Czytaj dalej

Hołd berliński


Hołd berliński - w roli głównej Radosław Sikorski (ilustr. Nacho)

W przedstawieniu pod nazwą „Hołd berliński” wystąpił zdaniem recenzentów z PiS minister Radosław Sikorski, zwany w czasach, gdy był z tą partią związany – Radkiem.

Sztuka to według tegoż PiS mierna, niepatriotyczna i profanująca polskie świętości. Liczne hołdy waszyngtońskie składane przez Lecha Kaczyńskiego i panią Fotygę miały być lepsze pod każdym względem, co ma kiedyś udowodnić historia.

Dzisiaj natomiast jest tak, że średnie państwo europejskie ze słabą gospodarką, chwiejną walutą, niskimi dochodami i mizerną innowacyjnością własną, siłą rzeczy ciąży ku dynamicznemu i bogatemu sąsiadowi. Sąsiadowi, od którego dostaje największe wsparcie finansowe, z którym ma najlepiej rozwinięte stosunki gospodarcze, z którym ma prawie wzorcowe i przyjazne stosunki polityczne. Stoi za tym Angela Merkel, której zasługi w zbliżaniu naszych narodów też kiedyś historia oceni.

Czy zezwolenie na to „przyciąganie” ze strony Niemiec jest już „hołdem” czy jeszcze nie, trudno oceniać. Czy jeśli jest w jakimś sensie hołdem właśnie, to czy jest czymś złym?

Czy miało jakiś sens straszenie nas przez Kaczyńskich Niemcami wykupującymi nasze pola, fabryki i domy?

Co niby Niemcy mieliby nam zrobić? Co nam zabrać? Na co wpłynąć negatywnie?

Czemu PiS nie wzdraga się, gdy nasi obywatele jadą do zachodnich sąsiadów do pracy, gdy osiedlają się wzdłuż granicy, ale już po jej niemieckiej stronie?

Proponuję poczekać, aż wyrównamy z Niemcami poziom życia, etos pracy, dochód narodowy. Aż to my zaczniemy „sponsorować” innych. Wtedy pokłony wobec Niemiec będą rzeczywiście dwuznaczne. Bo może wtedy hołdy sami zaczniemy zbierać i – mam wrażenie – że będzie nam to bardzo pasowało…

Kaczyński o wynoszeniu z domu


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z forum/Pitbul.pl)

Jako dziecko wyniosłem z domu zegarek, żeby się pochwalić przed koleżankami w przedszkolu. Dostałem potem lanie (jeszcze było wolno) i od tej pory nic nie wynoszę.

Zauważył to dziś Jarosław Kaczyński i przekazał mi oraz innym, co to nic nie wynoszą, wyrazy współczucia.

Bóg zapłać!

Bo wynieść – prócz zegarka – powinienem patriotyczne pojmowanie ojczyzny naszej, zwanej Polską.

Znalazłem się w elitarnym gronie, bo jest ze mną przynajmniej Radosław Sik0rski , który chce nasz ukochany kraj zdemontować, oddać we władanie Unii Europejskiej (czytaj Niemców).

Czytaj dalej

Matematyczne manowce Mularczyka


Poseł Mularczyk nie wiadomo skąd...

Poseł Mularczyk, reprezentujący nie wiadomo kogo i dlaczego, wyraził dzisiaj wybitną opinię, że nie powinno być w sejmie marszałka o takich poglądach jak posłanka Nowicka i że takie mniejszości powinny generalnie siedzieć cicho.

Mularczyk ukończył swego czasu podyplomowe studia w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie („Prawa i Wolności Człowieka”)(cyt.). Widać takie niesłychane rzeczy są u nas możliwe.

Możliwe jest jednak także, że od podstawówki do dziś poseł nie zaliczył porządnego kursu matematyki.

Czytaj dalej

Diabeł nie tkwi w niczym


Ziobro czy Kaczyński - co to za pytanie (ilustr. Nacho)

Poza apokalipsą w postaci europejskich problemów finansowych, wyjątkowe zainteresowanie w ostatnich dniach budzi w mediach nieco krytyczny stosunek pana Ziobry do pana Kaczyńskiego. Mowa, że PiS się przełamie, odłamie i Bóg wie czym to się skończy.

Jakoś nie słyszę jednak, co miałoby to oznaczać. Bo słyszeć nie mogę.

Nie oznacza to nic, a diabeł nie tkwi w żadnych szczegółach.

O ile wyodrębnienie PJN ma racjonalne uzasadnienie, to rywalizacja Ziobro – Kaczyński jest czystą iluzją. Między panami nie ma żadnej różnicy programowej, obydwaj stosują identyczne metody, obydwaj mają podobne cele. Różnica w wieku i wyglądzie to za mało, by się tym zajmować.

Jeśli dojdzie do cudownego rozmnożenia jednej XIX-wiecznej partii w dwie XIX-wieczne partie, to jedynie zamieszanie w naszym grajdole stanie się jeszcze większe. Czego nikomu nie życzę…