Poczta Polska czerwona z zazdości


ppZasłużony sukces paczkomatów zmotywował Pocztę Polską do działania. W ofercie pojawiła się e-przesyłka, którą teraz sprawdzam na własnej skórze. Pakiet nadany w ten sposób 60 kilometrów od Łodzi szedł do mnie 6 dni. Tyle w każdym razie upłynęło od nadania przesyłki do maila informacyjnego, że paczkę mogę odebrać.

W mailu podstawowe informacje (gdzie odbiór, jaki jest numer przesyłki itp.) oraz linki.

Link pierwszy miałby wyświetlić informacje o placówce, gdzie paczka na mnie czeka. Po kliknięciu, komunikat: „Nie możemy wyświetlić strony której szukasz. Nie istnieje lub zostałą usunięta.” Skoro „zostałĄ usunięta”, to nie dowiem się, kiedy urząd jest czynny. Pojadę w ciemno. Zresztą, po co mi to wiedzieć.

Drugi link ma mi wskazać informacje o usłudze. Po kliknięciu mogę poczytać o godzinach otwarcia i cenach benzyny na stacjach w Bydgoszczy, Gdańsku czy Jaśle. Frapujące i wprowadzające w dobry nastrój. Ostatecznie, niewiele jest dziś firm, które mają poczucie humoru.

Poczcie Polskiej humor dopisuje podobnie jak naszym kolejom. I zdaje się, że oba te nasze narodowe cacka czeka podobny los.

Reklamy

Paczkomaty – polska duma


Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Choć alternatywny w stosunku do Poczty Polskiej InPost działał (działa) równie marnie, to jego ostatni pomysł jest wydarzeniem na skalę światową.

InPost zaproponował nowatorską usługę i nazwał ją paczkomatem. Już zdobył za nią prestiżową World Mail Awards 2010, a jako niecodzienny przykład polskiego wynalazku sprzedaje teraz ideę oraz urządzenia do kolejnych krajów. Na liście podbijanych polskimi paczkomatami są już Czechy, Słowacja, Rosja, Chile, Estonia, Arabia Saudyjska, Hiszpania, Cypr…

Czytaj dalej