Warszawski kosmos


fot. ze strony cocina.facilisimo.com

fot. ze strony cocina.facilisimo.com

Bywając ostatnio tu i ówdzie, przemierzając europejskie (i nie tylko) lotniska, zauważam wyjątkowość warszawskiego Okęcia… O, pardon: lotniska im. Fryderyka Chopina…;) Myślę, że jest to teraz najbardziej kosmiczny port lotniczy świata, a fakt ten stanowi przygrywkę do zakupu promów kosmicznych przez poczciwe linie lotnicze LOT…

Międzygalaktyczne aspiracje mają na razie odzwierciedlenie w cenach napojów i przekąsek oferowanych przez gastronomię Okęcia.

Konkurencja tu taka, że wszędzie ceny są identyczne. Kupując ciastko, przygotuj się na 16,90 (podaję z pamięci). Ciastko warte maksimum 3 złote osiąga więc ponad pięciokrotne przebicie, co z kosmosem ma już wiele wspólnego.

Ziemianie wymyślili to tak: żeby ceny w portach lotniczych nie szalały, trzeba wpuścić McDonaldsy, Burger Kingi i inne takie. Gdzieniegdzie podziemia zapełniają się nawet regałami tanich supermarketów.

Okęcie z Ziemią nie chce mieć nic wspólnego, więc za kawę zapłacimy kosmicznie, siadając na chybotliwym plastikowym stołku (opcja na pufie i kanapie kosztuje zresztą identycznie).

Komu się nie podoba, może wylecieć z Łodzi i posilić taniej. Problem tylko taki, że wylecieć z mojego miasta niemal nie ma dokąd…

Tylko w Świecie Nacho: Okęcie – szczęśliwe zakończenie


Lot 016: Widok z terminalu, bezpośrednio po lądowaniu... (fot. VL)

Ciekawostka. Tylko w Świecie Nacho zdjęcie pokazujące Boeinga z lotu 016 „leżącego” na pasie bezpośrednio po szczęśliwym lądowaniu. Zdjęcie wykonano przez okno terminalu pasażerskiego. Oznacza to, że gdyby doszło do katastrofy widzieliby ją na własne oczy również wszyscy pasażerowie oczekujący w hali odlotów. Patrzyliby na to ludzie mający wkrótce wejść na pokład samolotu. Także osoby starsze i dzieci…

Na szczęście widzieli perfekcyjne lądowanie…