Przed telewizorem (z cyklu RM; 28)


(ilustr. Nacho; wykorzyst. rys. Ryan Cruz)

(ilustr. Nacho; wykorzyst. rys. Ryan Cruz)

Reklamy

Odpowiadając Cimoszewiczowi


Włodzimierz Cimoszewicz (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. Marcin Onufryjuk - Agencja Gazeta)

Włodzimierz Cimoszewicz (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. Marcin Onufryjuk – Agencja Gazeta)

Włodzimierz Cimoszewicz umywa delikatnie ręce i nie chce babrać się w politycznym błocie. Zadaje za to pytanie internetowym przedstawicielom lewicowego liberalizmu (przyjmijmy ogólnie takie określenie), dlaczego ginie ich głos rozsądku i dlaczego pozwalają na harce polskich skrajności.

Poczułem się wywołany do tablicy…

Szanowny Panie Włodzimierzu!

Głos rozsądku utknął gdzieś pomiędzy dwoma silnymi magnesami o przeciwnych biegunach, które próbują – wbrew naturze – dociskać się coraz bardziej.

W tym starciu miejsca dla niego coraz mniej, bo jak wytrzymać to ciśnienie z obu stron, gdy wsparcia takich ludzi jak Pan prawie się nie odczuwa.

Jak wydusić z siebie głos, gdy słyszy się słowa przedstawicieli Kościoła Katolickiego brzmiące jak nawoływania ideologów o najgorszej reputacji.

Jak powiedzieć cokolwiek, gdy druga strona rysuje Kościół jak czarną plamę i przekonuje jakże niesprawiedliwie wymyślono podatek, który trafi do kasy instytucji, która na to nie zasługuje. Gdy strona ta zapomina, że podatek jest dobrowolny, a kwoty z niego płynące będą znacznie mniejsze niż to co Polska przeznacza na zbrojenia. Te ostatnie nie przeszkadzają nikomu.

Jak wypowiedzieć coś mądrego, gdy niemądrze mówi Lech Wałęsa, a jego głupie słowa pozwalają innym przekreślać wszystko dobre, czego Wałęsa był współautorem.

Jak mądrze skomentować tezy o propagandzie homoseksualnej, której po prostu nie ma (bo niby co miałaby skutecznie wylansować w heteroseksualnej większości). I jak zasugerować drugiej stronie, że mówienie od dwóch miesięcy przede wszystkim o związkach partnerskich, może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Wszak i tak sprawa realnie nie została posunięta naprzód przez rządzącą Platformę Obywatelską.

Jak przekonać kogokolwiek, że mając ponoć świetnych i rozchwytywanych lekarzy, chwalonych w szpitalach od Islandii po Grecję, mamy też lekarzy, którzy swą świetność umieją zaprezentować pacjentom tylko w powiązaniu z kasą. Dużą kasą. I jak dodać, że przygotowanie merytoryczne nijak się ma do przygotowania i predyspozycji moralnych, do empatii i życzliwości. I fantastyczny system cudu nie przyniesie.

Jak powiedzieć, że brunatna siła wkraczająca na wykłady, a gdzie indziej atakująca ludzi, jest groźna nie tylko dla tych, którzy są jej celem dzisiaj. Jak przekonać, że oprócz kolejnej informacji w mediach oczekiwana jest reakcja policji, prokuratury, ministra sprawiedliwości, kościołów.

Głos z internetu nie ma tej samej nośności, co głos autorytetów sfery publicznej. Nie chodzi tu jednak tylko o komentarze na temat aktualnych wydarzeń.

Czas coś zrobić, bo inaczej Pana głos będzie tylko głosem na puszczy. W przenośni i dosłownie, panie Włodzimierzu!

Poker Kwaśniewskiego


Aleksander Kwaśniewski ponownie w polskiej polityce (fot. Nacho)

A. Kwaśniewski ponownie w polskiej polityce (fot. Nacho)

Ostatnie dni miały Kwaśniewskiego zniechęcić. Gimnazjalny poziom wypowiedzi Palikota podgrzał emocje i większość odsądzała pomysł Lewicy z jego udziałem od czci i wiary. Że klapa, że to gwóźdź do trumny i że szans zero.

Aleksander Kwaśniewski ma klasę, doświadczenie i intuicję. Tworzenie – wspólnej z Palikotem – lewicowej listy wyborczej jest ryzykowne, ale zupełnie naturalne. Ruch Palikota jest niewątpliwie liberalną lewicą z najbardziej europejskim programem ze wszystkich polskich partii. Ma też – jako jedyne ugrupowanie – pomysł, jak popchnąć kraj  w stronę swobód obywatelskich, czytelnych relacji gospodarczych i społecznych. Gdybyż jeszcze Palikot ochłonął!

Na to ostatnie nie ma szans i Kwaśniewski doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Pomysł ma wszak dwa istotne aspekty, które umykają z pola widzenia. Centrolewicową listę nadzorować będzie Marek Siwiec, a nie Janusz Palikot. „Europa Plus” będzie z Palikotem i wieloma innymi. Niewątpliwie sznurki trzyma były prezydent wraz z Siwcem.

Drugi aspekt: dzisiejsze spotkanie oznacza tylko wspólne tworzenie listy wyborczej do Parlamentu Europejskiego. SLD jest obrażony, ale kilka zwycięstw wyborczych ma „Europa Plus”, jak w banku. Jednym z nich będzie zapewne wygrana Janusza Palikota.

Co to oznacza? Janusz Palikot w Brukseli to strzał w dziesiątkę. Wstydu nam raczej nie przyniesie, a barwnych postaci jest tam zawsze więcej.

Ruch Palikota (pod jakąkolwiek nazwą) pozbędzie się tu na miejscu swojego twórcy, ideologa, ale i balastu. Wtedy ma szansę na znacznie większy sukces niż obecnie. Spokojnie można będzie pomyśleć o późniejszych wyborach krajowych.

Taki scenariusz jest niebezpieczny zarówno dla Platformy Obywatelskiej, jak i Sojuszu Lewicy Demokratycznej.Dzisiaj nie stało się jeszcze nic. Stanie się, gdy scenariusz zostanie zrealizowany.

Palikot Palimost


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z fejm.pl/cartoonstock.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z fejm.pl/cartoonstock.com)

Czas już o tym jednoznacznie napisać. Janusz Palikot zmarnował szansę na pojawienie się w Polsce poważnej, sensownej i znaczącej lewicy laickiej (jak kto woli: liberalnych demokratów albo czegoś pod jeszcze inną nazwą).

Cynicznie zastanawiam się, czy Palikot nie był „V kolumną”, która sprytnie ośmieszyła tych, którzy chcą wolności, oddechu i laickości instytucji państwowych.

Czytaj dalej

Palikot w składzie porcelany


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. Wanga Chengyuna)

Janusz Palikot odniósł wielki sukces. Polska scena polityczna stała się znacząco bogatsza, co jest faktem, nawet jeśli ktoś zupełnie nie akceptuje retoryki, poglądów i reprezentantów Ruchu Palikota. Nowa jakość „na dzień dobry” ustawia jednak całe ugrupowanie w roli słonia. Słoń krąży po składzie porcelany i od jego delikatności zależy, czy spacerek nie skończy się katastrofą.

Czytaj dalej

Coś dla przypomnienia…


Dokładnie 9 września napisałem tekst o Napieralskim i SLD. Dziś nie zmieniłbym w nim ani słowa. Kto nie czytał – zachęcam…

ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z serwisu SrbijaNet)

Nadchodzi wielkie bum, którego głównym performerem będzie Grzegorz Napieralski. Ten sam Grzegorz, którego kiedyś – ku mojemu zdziwieniu – demokratycznie na swego szefa wybrały subordynowane, większe i mniejsze ciała z SLD…

Przeczytaj całość…

Bez wrażenia


fot. Newsweek

Nie takie rzeczy już widzieliśmy.

Palikot na okładce nowego numeru Newsweeka ma wywołać skandal. Prawdopodobnie zaprzyjaźnieni z tygodnikiem dziennikarze sami docierają do innych mediów, by wieścić niebywałą sensację. Reklama za darmo, a i sprzedaż wzrośnie…

Czy rzeczywiście kogoś to jeszcze rusza?

Jeśli Nacho nie jest poruszony okładką, to przychyla się do tytułowej tezy głównego tekstu z Newsweeka – w jakimś sensie Palikot może pokazać obecnej lewicy, że ta ma jeszcze sporo do zrobienia.

Palikot dla dużej części naszego społeczeństwa jest zbyt wyrazisty. Jest też zbyt niepoprawny politycznie. O ile poprawna jest nienawiść albo próżne gadanie (to w Polsce uchodzi za poprawne).

Kontrastowe wypowiedzi Palikota są jednak rzuceniem rękawicy wobec całego establishmentu. Lewica mogłaby podpatrzeć co nieco, jeśli główny peleton jeszcze ją w ogóle interesuje…

Nadchodzi wielkie bum!


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z serwisu SrbijaNet)

Nadchodzi wielkie bum, którego głównym performerem będzie Grzegorz Napieralski. Ten sam Grzegorz, którego kiedyś – ku mojemu zdziwieniu – demokratycznie na swego szefa wybrały subordynowane, większe i mniejsze ciała z SLD.

Ciała te teraz z cielęcym wyrazem swych oczu spoglądają na wyjątkowe działania przedwyborcze swego wodza.

Czytaj dalej

Gay-power niszczy posła Węgrzyna


fot. arch. R. Węgrzyn/wgcco.com/manipulacja Nacho; koszulki do nabycia na tej stronie: http://wgcco.com

Poseł Robert Węgrzyn aż się prosi, by do niego wracać. Choć nie wydaje się szczególnie wybitny, to medialnie mógłby zyskać przydomek „złotousty”.

Kiedyś o nim już wspomniałem (tutaj…), ale sprawa ma dalszy ciąg.


Złotousty poseł nie znalazł się na liście wyborczej PO ze swojego okręgu i jest tym niepocieszony. W rozmowie z Jarosławem Kuźniarem uznał, że jego porażka to efekt nie rozgrywek politycznych wewnątrz Platformy, a zmasowanego działania lobby homoseksualnego.

Owa bliżej nieokreślona gejowska siła (pytany nie umiał jej opisać) usunęła go z list i dręczy go nadal.


Poseł Węgrzyn kolejny raz przeprosił za to, co onegdaj wypuścił ze swych złotych ust.

Usprawiedliwiając się i tłumacząc znalazł sobie teorię polityczną, która mnie zaciekawiła i rozweseliła.

Oto poseł Węgrzyn lokuje się wśród ekonomicznych liberałów mających konserwatywne poglądy na temat życia obyczajowego.

Czytaj dalej