Dżęnder przyczajony


(ilustr. Tomek Nacho)

(ilustr. Tomek Nacho)

Reklamy

Twarze potępionych


ilustr. Tomek Nacho (wykorzyst. zdj. ze strony chisoxblog.mlblogs.com)

ilustr. Tomek Nacho (wykorzyst. zdj. ze strony chisoxblog.mlblogs.com)

 

Od wielu dni pokazuje mi się twarze potępieńców: jest twarz księdza G., jest twarz innego księdza. Jest jego dom, jego miejscowość. Ksiądz G. jest podejrzany o pedofilię – czyn naganny społecznie i moralnie. Karalny.

Ksiądz G. jest na wolności, bo jeszcze zarzutów mu nie postawiono, a o ewentualnym wyroku możemy myśleć w nieprzewidywalnej perspektywie.

Człowiek, który zajeżdża rowerzyście drogę, łamie przepisy, być może zagraża zdrowiu i życiu rowerzysty, używa słów rynsztokowych i obraża rowerzystę, twarz ma zamazaną, a rejestracja jego samochodu nie pozwala nawet rozpoznać miasta, z którego pochodzi.

Mniejsze zło? Wyczyn godny uszanowania?

Widzieliście kiedyś twarz kierowcy zatrzymanego, gdy prowadził pod wpływem alkoholu? Twarz kierowcy TIR-a jadącego pod prąd, na wprost samochodu osobowego? Rejestracje ich samochodów?

Nic nie widzieliście, bo nie zdążyli nikogo zabić?

Bo przepisy mówią tak, a nie inaczej?

Bo chodzi o dobro dziecka?

A co TIR-y dzieci omijają?

Nie widzieliście, bo mało kto przy tych twarzach obśliniłby się z satysfakcji i żądzy zemsty. Przy księdzu G. tłumy ślinią się obficie. Niech więc patrzą…

Polska w czerni i bieli


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Polski świat komentarzy politycznych rozpoznaje tylko dwa kolory – czerń i biel. Wdarcie się do tego świata z odcieniami szarości traktowane jest jak zdrada, infantylizm i brak własnego zdania. To główny powód, z jakiego niektórych dyskusji unikam jak ognia.

Widzący „szarości” muszą siłą rzeczy wdepnąć w jaskrawą biel i brudną czerń wysmarowywaną na różne sposoby. Kończy się pyskówką, a w najlepszym razie ostracyzmem.

Czytaj dalej

Nie wystarczy dziś opalony Włoch


Kobieta - papież? (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. z wisegeek.org i feministing.com)

Kobieta – papież? (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. z wisegeek.org i feministing.com)

Kilkadziesiąt lat temu w Watykanie wybrano papieża. Został nim Polak, Karol Wojtyła. Komentarzom nie było końca, bo po kilku wiekach Watykan miał gospodarza spoza Włoch. Dzisiaj komentuje się bez końca dobrowolne ustąpienie Benedykta XVI. Komentować można, ale umiar byłby wskazany. Ojciec Święty miał prawo do takiej decyzji, choć znowu musiało minąć kilkaset lat od ostatniej podobnej. Nie traktujmy czegoś dopuszczalnego jako faktu o nadzwyczajnym znaczeniu.

Faktem epokowym byłoby natomiast niecodzienne podejście do wyboru następcy Benedykta XVI. Zobaczcie, nawet przez myśl nie przechodzi nam słowo „następczyni”. Kościół Katolicki trwa w przekonaniu, że ma prawo rządzić duszami. Instytucja ta nie radzi sobie jednak z faktami.

W historii nie dopuszczono nigdy, by głową Kościoła została osoba o innym kolorze skóry. Trudno zliczyć wiernych o czekoladowej karnacji – biskupów policzyć niesłychanie łatwo, a papieży nie ma po co.

Czytaj dalej

Pan Bóg i DNA


DNA (ilustr. 123rf.com)

DNA (ilustr. 123rf.com)

Tak podobno TO wygląda. TO, czyli DNA. Nie wiem, nie widziałem.

Tak też mniej więcej ma wyglądać DNA posłanki Grodzkiej. I gdy przyjrzą się temu fachowcy, to od razu wiedzą, że posłanka Grodzka to facet z krwi i kości.

Ci fachowcy to od kilku dni politycy prawicowi blisko związani z Kościołem i kierujący się nauką tegoż.

Ich wywody mają dowodzić niestosowności sejmowego „awansu” Anny Grodzkiej i niemożności zaakceptowania tego „dziwactwa”.

DNA najprawdopodobniej potwierdzi pierwotną płeć, a i okaże się pomocne w wielu innych sytuacjach. Nie wątpię nic, a nic.

Paradoks polega jednak na tym, że nagle czynnik boski odsunięto w cień. Nagle wszyscy na prawicy podpierają się osiągnięciami nauki, nagle wiara ufa laboratoriom. Nagle nie ma żadnych sprzeczności i dyskusji.

Nauką nie da się już wesprzeć przy związkach partnerskich – wtedy wygodniejszy jest Bóg i święte księgi. Posłanka Grodzka nie została jednak przez Pana Boga omówiona i oceniona, stąd bezradność i pęd ku wiedzy. Pozostaje ciągle otwarte pytanie o płeć Pana Boga. Wyniki badań genetycznych mogą być zaskakujące.

 

Kraina modlitwą płynąca


Sejm to, czy kościół (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. z wikipedii - aut. Kpalion)

Sejm to, czy kościół (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. z Wikipedii – aut. Kpalion)

I już nadeszły TE dni. Nie, nie koniec świata. Dni pełne miłości, wspólnie śpiewanych kolęd, dzielenia się opłatkiem i dodatkowych nakryć. Boże Narodzenie.

Już w gmachu Sejmu zbiegli się w odprasowanych garsonkach i garniturach marszałkowa Kopaczowa i marszałek Borusewicz z partii wszystkich Polaków i marszałek Wenderlich z partii niegdysiejszych komunistów. Wszyscy, by pomodlić się z księdzem biskupem. Dobre słowo płynie wzdłuż Bugu, Wisły i Odry. Każdy mówi krótkie kazanie dla ludu.

Modlą się też w urzędach miast i gmin, szpitalach, domach pomocy społecznej. Im większa państwowa czy samorządowa instytucja, tym ksiądz wyższy rangą. Wszędzie zbiegną się pracownicy. Niektórzy nie zrobią tego dobrowolnie, więc wywrze się niedwuznaczny nacisk.

Wypada pomodlić się w szkole i przedszkolu. Jakiś ksiądz zdąży zajrzeć z opłatkiem, by nieść Boże Słowo rozsianym po Polsce owieczkom.

Kościół Katolicki w krainie modlitwą płynącej korzysta z sytuacji, bo – bądźmy szczerzy – któż by nie skorzystał. Jest okazja, by pokazać swoje znaczenie i wpływy.

Na biurku u pani w łódzkim Urzędzie Stanu Cywilnego obrazek z uśmiechniętym Janem Pawłem II. Pani bardziej święta. Państwowa ceremonia bardziej uświęcona. Po katolicku.

A wszystko to dlatego, że my Ciebie tak kochamy, Boże.

Jakoś do 27-ego grudnia wytrzymamy. Na złość, nienawiść i podłość przyjdzie jeszcze czas. I wtedy będzie po świecku.

Nawiść


Na klawiaturze, jak w życiu (ilustr. ikeepcurrent.org)

Na klawiaturze, jak w życiu (ilustr. ikeepcurrent.org)

O nienawiści i jej zwycięskim pochodzie przez umysły Polaków napisano ostatnio dużo. Gdy zastanowiłem się nad sobą, doszedłem do wniosku, że we mnie raczej siedzi „nawiść”. Takiego słowa oczywiście nie ma, ale może byłoby wskazane. Odwrotność nienawiści jest bowiem dość niejasna. Czy miałaby to być miłość, a może szacunek, akceptacja…

No, w każdym razie ja nie umiem nienawidzić. Owszem, umiem nie lubić, umiem się wściekać na innych, umiem zauważać kretynizm (i jak widać używać takiego słowa ;)), ale droga do nienawiści jeszcze daleka.

Czytaj dalej

Po opium do meczetu, kościoła, cerkwi, synagogi…


"Europa to rak - islam to odpowiedź","Wykończyć tych, którzy oczerniają islam" (fot. Fillmore Gazette)

„Europa to rak – islam to odpowiedź”,”Wykończyć tych, którzy oczerniają islam” (fot. Fillmore Gazette)

Może najwyższa już pora, by zamknąć wyznawców wszelkich religii w świątyniach bez prawa publicznego wyrażania poglądów religijnych?

Teoretyczne rozważania wielu liberałów (do których zaliczałem siebie i większość moich przyjaciół) zmierzały zawsze do tego, by z grupy religijnej wyodrębnić dla własnego komfortu psychicznego tych najbardziej nawiedzonych i przesiąkniętych ekstremizmem. Wniosek miał być taki, że religie niosą miłość, pozytywne wartości i sieją wokół samo dobro. Ci nieliczni na krańcach te piękne idee wypaczają, a że są głośni, to ich najbardziej widać.

Koncepcja ta była wygodna, bo pozwalała kochać bliźnich z krajów arabskich i Radia Maryja, piętnując równocześnie „odpryski” w postaci 11 Września czy narzucania swojego światopoglądu w różnych sprawach, z czym mamy do czynienia w Polsce i innych krajach.

Wygoda wygodą, tolerancja tolerancją, ale prawda zaczęła już wyraźnie pobłyskiwać zza walącego się muru.

Większość religii posiłkuje się nienawiścią, indoktrynacją i chęcią czynienia krzywdy! Islam w ostatnich tygodniach dał popis zacietrzewienia i chęci zemsty. Chrześcijaństwo robi to w bardziej zawoalowany sposób, bo historycznie czasy stosów, morderstw, tortur i cenzurowania wykorzystał na maksa.

Za wszystkim stoi przekonanie, że bóg (o dowolnej nazwie) jest jedynym prawdziwym i że w jego imieniu mamy prawo karać tych, którzy myślą inaczej. Przekonanie ma wsparcie w różnych świętych księgach, które innowierców traktują jak cel walki.

Może świat zachodni doszedł już do miejsca, gdzie trzeba sobie powiedzieć: DOŚĆ!

Dość akceptacji dla motywacji religijnej, dość akceptacji dla publicznego wyrażania swojej wiary, dość posługiwania się bogami dla partykularnych interesów.

Na razie europejska demokracja pozwala na takie demonstracje, jak ta na zdjęciu (Londyn).

Dość strachu przed krytykowaniem różnych religii, skoro propagują (w słowach lub czynach, albo jedno i drugie) agresję, przemoc i nienawiść do innych.

Paradoksalnie odżywają słowa Marksa. Masy są pod wpływem opium, a to chyba legalne nie jest…

Jaskinia zbójców


Ogłoszenia w gablocie kościoła przy ul. Sienkiewicza w Łodzi (fot. Nacho)

Ogłoszenia w gablocie kościoła przy ul. Sienkiewicza w Łodzi (fot. Nacho)

Jak bardzo oddaliły się od Boga polskie kościoły… Zajrzawszy do łódzkiego kościoła przy ul. Sienkiewicza (Podwyższenia Świętego Krzyża), słynącego w czasach Solidarności i stanu wojennego z aktywności politycznej, czytam ogłoszenia parafialne z września 2012 roku.

Do owieczek zabłąkanych w murach świątyni ma dotrzeć, że wraz z klubami Gazety Polskiej trzeba się wybrać na marsz poparcia dla TV Trwam. Hasło „My chcemy Boga”.

Gdzież On jest? Widać siedzi u ojca Rydzyka.

Ma też dotrzeć, że notuje się przypadki czynienia z kościoła jaskini zbójców, co jest naganne i kosztuje 100 złotych. Zbójcy zawierający związek małżeński rozsypują sobie na szczęście kawałeczki papieru i zaśmiecają okolicę.

Naganne niewątpliwie, podobnie jak w ogóle zaśmiecanie tego pięknego świata. Jakiś problem z ryżem i drobnymi monetami?

Nie ma już ciepła, wybaczania i miłości. Są nakazy, zakazy i kary. Gdy się to komuś nie podoba, musi szukać Boga na własną rękę…

Pytania na kolację


ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

Po powrocie z urlopu i odpoczynku po tymże zdecydowałem się na półgodzinną popołudniową sjestę. Otumaniony widać solidnie, zacząłem sobie zadawać bluźniercze pytania…

Czy gdy do szpitala idzie siostra zakonna albo ksiądz (czego nikomu nie życzę), to prawo do uzyskania informacji o ich stanie zdrowia i decydowania o metodach leczenia ma inna siostra i inny ksiądz – np. z tego samego zakonu, tej samej parafii?

Czy może siostry idą sobie wcześniej do notariusza i podpisują cyrograf upoważniający się nawzajem do takich czynności?

Czy jeśli siostry są zaślubione Bogu, to jest to związek partnerski czy małżeństwo?

Czy może istnieje niepisana umowa świeckiego ponoć państwa, że księża i zakonnice traktowani są inaczej? Jak uprzywilejowana mniejszość, na przykład.

A jak jest ze spadkiem po księdzu? Czy pierwszeństwo ma rodzina świecka czy religijna? I czy tu też angażuje się notariusza?

Czas się obudzić…

Prawda albo pojednanie


fot. z internetu (autor nie był podany)

fot. z internetu (autor nie był podany)

Nie będzie demagogii. Nie mam pojęcia, gdzie i w jakich okolicznościach zrobiono to zdjęcie. Nad kapłanem nie mam zamiaru się pastwić. Pokazuję je tylko jako przykład tego, co wyśmiewają młodzi Rosjanie.

Cerkiew prawosławna nie ma dobrej passy wśród rosyjskich demokratów. Opozycja uważa – nie bez powodu – że to instytucja niemal państwowa, jednoznacznie popierająca Putina i jego styl sprawowania władzy.

Gdy słyszymy dziś, że szykuje się wspólny list kościoła katolickiego w Polsce i rosyjskiej cerkwi prawosławnej, to nadzieje bledną. Pozytywna inicjatywa okaże się chyba jedynie epizodem bez większego znaczenia. Wezwanie do polsko-rosyjskiego wybaczania win, pojednania i zrozumienia nie stanowi wyłomu w dotychczasowej praktyce. O pojednanie apelowano już wielokrotnie siłą wybitnych autorytetów.

Można apelować nadal wspominając wspaniałe połączenie polskiej i rosyjskiej duszy podczas picia gorzały, ale to jak strzelanie pustakami.

Polacy nie mają jakoś specjalnie silnych oczekiwań wobec Rosji. Akceptują i pewnie wybaczają. Rozumieją.

Polacy oczekują prawdy i czynów. Wyjaśnienia spraw. Zadośćuczynienia i przyznania się, że uczyniono nam krzywdę. Niesprawiedliwą, nieuzasadnioną i bolesną.

Katyńską i epokową.

Wybaczyć sobie można i jednać się można bez listu. Do ustalenia win, faktów i ocen – potrzebna będzie dłuższa korespondencja.

 

Norweski Bóg kocha bardziej


Gdyby go zbudowano w Łodzi, pasowałby jak ulał do łódzkiej architektury. Niestety, tylko architektury. Takiego kościoła w Łodzi nie ma, bo tutaj Bóg ma swoich wybrańców. Żeby znaleźć Boga kochającego wszystkich, można się za to wybrać do Oslo.

Kościół Pawła w Oslo (Paulus Kirke) - fot. Nacho

Czytaj dalej

Breloczek odwagi


Kuba Błaszczykowski prezentuje znaczek akcji "Nie wstydzę się Jezusa" (zrzut: Nacho)

Kuba Błaszczykowski prezentuje znaczek akcji „Nie wstydzę się Jezusa” (zrzut: Nacho)

Kuba Błaszczykowski, który podoba się na boisku i poza nim, ma fajną babcię i smutne wspomnienia, kilka miesięcy temu zadeklarował swój udział w akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, Dostał brelok widoczny na zdjęciu, podobnie jak prawie milion innych osób składających zamówienie (darmo).

Doszło do paradoksu – w kraju, gdzie ponad 90% ludzi deklaruje swą przynależność do kościoła katolickiego (i – co oczywiste – wiarę w Jezusa) potrzeba jakiejś spektakularnej i reklamowanej akcji propagandowej. Biedni katolicy, będąc większością totalną, obecni wszędzie, mający wpływ na wszystkie sfery życia, czują się marginalizowani i muszą obwieszać się wielkimi blaszkami.

Czytaj dalej

Palikot Palimost


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z fejm.pl/cartoonstock.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z fejm.pl/cartoonstock.com)

Czas już o tym jednoznacznie napisać. Janusz Palikot zmarnował szansę na pojawienie się w Polsce poważnej, sensownej i znaczącej lewicy laickiej (jak kto woli: liberalnych demokratów albo czegoś pod jeszcze inną nazwą).

Cynicznie zastanawiam się, czy Palikot nie był „V kolumną”, która sprytnie ośmieszyła tych, którzy chcą wolności, oddechu i laickości instytucji państwowych.

Czytaj dalej

Specjalny obrządek


Żeby nie było wątpliwości - to zdjęcie z Rosji (internet)

Jest tak: Ministerstwo Obrony Narodowej corocznie wydaje do 25 mln złotych (wg Super Expressu) na etaty księży katolickich, ewangelickich i prawosławnych oraz całą opiekę duszpasterską dla Wojska Polskiego. Ministerstwo tnie wydatki, zmniejszy się więc liczba księży na etatach. Zadania od strony kościelnej podjął się z obowiązku ksiądz biskup Józef Guzdek. Kościół katolicki nie wydaje się zadowolony.

Informacja może budzić różne komentarze w zależności od osobistych zapatrywań czy światopoglądu.

Mnie interesuje to nieco globalnie.

Czytaj dalej

Życie religijne studzienki kanalizacyjnej


W wiadomościach cytowany jest Włodzimierz Tomaszewski, który tłumaczy, że „patronką Łodzi jest św. Faustyna, która chodząc ulicami, pomagała biednym i wykluczonym. Poprzez błogosławienie włazów błogosławimy ulice i upowszechniamy jej dobroć”. Obecność prezesa zarządu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w artykułach nie jest przypadkowa, bo to właśnie miejscy urzędnicy poprosili duchownych o pomoc w sprawie zabezpieczenia włazów przed kradzieżą.

irk – Gazeta.pl

Sutanna spływająca jadem


Czernikowo koło Torunia

„9 października podczas wyborów na terenie naszej parafii 207 osób (240 na terenie Gminy) oddało głos na Ruch Palikota, czyli m. in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tzw. katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby, to są wrzody na ciele, jakim jest Parafia – każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć. A już wiemy jakie to ugrupowanie, na które ci pseudakotolicy oddali głos: usunąć krzyż z Sejmu, sal lekcyjnych, szpitalnych; wyrzucić religię ze szkoły, pozwolić w Polsce na związki „pedalskie” (homoseksualiści i lesbijki); opodatkować tacę niedzielną.

Ks. Piotr Siołkowski, proboszcz parafii św. Bartłomieja w Czernikowie, dołączył takie spostrzeżenie do ogłoszeń duszpasterskich z 30 października (zachowujemy pisownię oryginalną). Znalazło się w biuletynie parafialnym, który jest rozdawany wiernym, wywieszany na tablicy pod kościołem i umieszczany na stronie internetowej urzędu gminy.

Pełen tekst artykułu Tomasza Ciechońskiego z Gazety Wyborczej – >>>>>>>


Nienawiść mnie nie dziwi. Z jakiej racji jednak ogłoszenia parafialne umieszczane są na stronie internetowej urzędu gminy?

Umieranie katolickie. Katolicyzm umierający.


ilustr. Nacho na podst. wallpaperpimper

Swoje zdanie na temat miejsca krzyża w polskiej przestrzeni publicznej wyraziłem już jednoznacznie (zobacz…).

Krzyż i wiara katolicka to jednak nie tylko domena sfery publicznej. Nakładanie się pseudo-religijności na różne sfery naszego życia budzi mój niemały niesmak. Dodając, że chodzi o „pseudo” staram się wykrzesać z siebie jakieś pokłady szacunku, bo przecież sam w tym duchu zostałem wychowany…

W „pseudo” ochoczo uczestniczą księża i hierarchia. Ksiądz Boniecki jest jeden i to na tyle wybitny i mądry, że obroni się sam.

Kto ma obronić cały nasz kraj przed masowym święceniem wszystkiego i wszystkich? Dlaczego nie można otworzyć szkoły, domu pomocy społecznej, wodociągu i remizy bez wody święconej. Dlaczego budynek szkoły ma być „kropiony” w imię jednej wiary? Co Bóg ma do wodociągów, strażaków, stacji kolejowych, które z pompą otwierają władze świeckie. Tyle, że pompa z wodą święconą pojawia wraz z zaproszonym proboszczem…

Czytaj dalej