Poczta Polska czerwona z zazdości


ppZasłużony sukces paczkomatów zmotywował Pocztę Polską do działania. W ofercie pojawiła się e-przesyłka, którą teraz sprawdzam na własnej skórze. Pakiet nadany w ten sposób 60 kilometrów od Łodzi szedł do mnie 6 dni. Tyle w każdym razie upłynęło od nadania przesyłki do maila informacyjnego, że paczkę mogę odebrać.

W mailu podstawowe informacje (gdzie odbiór, jaki jest numer przesyłki itp.) oraz linki.

Link pierwszy miałby wyświetlić informacje o placówce, gdzie paczka na mnie czeka. Po kliknięciu, komunikat: „Nie możemy wyświetlić strony której szukasz. Nie istnieje lub zostałą usunięta.” Skoro „zostałĄ usunięta”, to nie dowiem się, kiedy urząd jest czynny. Pojadę w ciemno. Zresztą, po co mi to wiedzieć.

Drugi link ma mi wskazać informacje o usłudze. Po kliknięciu mogę poczytać o godzinach otwarcia i cenach benzyny na stacjach w Bydgoszczy, Gdańsku czy Jaśle. Frapujące i wprowadzające w dobry nastrój. Ostatecznie, niewiele jest dziś firm, które mają poczucie humoru.

Poczcie Polskiej humor dopisuje podobnie jak naszym kolejom. I zdaje się, że oba te nasze narodowe cacka czeka podobny los.

Reklamy

Paralogika parakolei


A było to tak…

Dawno, dawno temu (a to jak wiadomo przed 1939 rokiem), pociągiem z Łodzi do Warszawy jechało się krótko… Jakiś więc czas temu znaleźli się entuzjaści, którzy pomyśleli, że to jest wykonalne i dziś.

Czas jest pojęciem względnym, więc naiwni niczego konkretnego nie doczekali (zapowiedzi i daty zmieniano kilkukrotnie).

Przygotowania natomiast były huczne! Hierarchowie królewscy zapowiadali, że pociąg pomknie tak szybko, że niektórym Łodzianom jeszcze bardziej opłacać się będzie taplanie w stołecznym blasku.

Czytaj dalej

Paplanina kolejowa


Rumowisko lokomotyw i wagonów w Szczekocinach (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. PAP)

Rumowisko lokomotyw i wagonów w Szczekocinach (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. PAP)

No to mamy porządną dyskusję. Straszna katastrofa niedaleko Zawiercia zrobiła to, czego u nas nie robi się normalnie. Spowodowała, że trwa polsko-polska debata o WAŻNYCH SPRAWACH.

Bzdety, jakimi zajmują się media (z nielicznymi wyjątkami) i władze przez cały rok stają się bardziej widoczne w obliczu takich wydarzeń.

Niedosyt poważnej rozmowy jest widać tak odczuwalny, że wypadek kolejowy zmusił większość do mówienia wszystkiego, co ślina na język przyniesie.

Czytaj dalej

Kolejowy powrót do przeszłości


PKP Intercity z dumą obwieszcza, że dogadało się z Rosjanami i od 12 grudnia przemykać będzie przez nasz kraj pociąg Moskwa – Paryż.

Damy lokomotywę i wagon Warsu, Rosjanie dadzą pozostałe wagony i tak zaoferujemy połączenie przez całą niemal Europę.

Dla bogatych będzie tam śniadanie podawane niemal do łóżka, a obok tego ostatniego – własna ubikacja i prysznic.

Atrakcje godne odnotowania, co uczyniło np. Radio Zet.

Mnie ta feta cieszy, jak cieszy każdy rozwój sieci kolejowej. Jednak pisząc czy mówiąc na ten temat warto przypomnieć, że to połączenie istniało przed laty. Pociąg już wtedy zapewniał relatywnie wysoki standard. Dziś jest to więc raczej reaktywacja niż stworzenie czegoś nowego.

Słyszałem niedawno z ust przedstawiciela PKP, że uruchomienie połączenia międzynarodowego „jest procesem niesłychanie skomplikowanym” i wymaga „zgrania ze sobą bardzo wielu aspektów”.

Muszę uwierzyć na słowo, że to niemal niewykonalne, bo kolejowych połączeń międzynarodowych rzeczywiście prawie już nie mamy.

Trzeba mieć nadzieję, że linia Moskwa – Paryż (przez Poznań, Warszawę) jest początkiem nowego spojrzenia i nowego działania…

Epitafium dla Grabarczyka


Cezary Grabarczyk (fot. Paweł Zienowicz)

Pamiętacie Zbigniewa Ćwiąkalskiego? Odwołany bez sensu i za nie swoje błędy minister sprawiedliwości. Jedyne pocieszenie, że zastąpił go sensowny i konkretny Krzysztof Kwiatkowski. Niesprawiedliwość w ministerstwie sprawiedliwości jednak się stała.

Nie do obronienia jest kolejny niezły minister w rządzie Tuska. Na naszych oczach popadł w niełaskę i odchodzi w niesławie. Cezary Grabarczyk był jednym z najlepszych ministrów infrastruktury do tej pory i z jego pracy korzystać będą następcy. W leniwym rządzie Tuska był też jednym z najpracowitszych.

Jestem jednym z nielicznych, którzy dziś ośmielają się napisać takie słowa. Grabarczyk popełnił w zasadzie tylko jeden błąd – błąd naiwności. Nierozsądnie sądził, że zrobi coś, czego zrobić się na taką skalę w Polsce nie da. I mówił o swych planach publicznie.

Czytaj dalej