Zemsta przyszła szybko


Można się było spodziewać, że przyjdzie nam szybko przełknąć gorzkie słowa o nas samych. Dosłownie kilka dni temu napisałem, że nagłówki Super Expressu czy Newsweeka idą za daleko i operują frazeologią bliższą sytuacji wojennej niż sportowej.

Dziś możemy przeczytać  o tym, co o nas wypisuje „Rossijskaja Gazieta” i raczej powinniśmy siedzieć cicho, bo lepsi nie jesteśmy.

Rządowy dziennik „Rossijskaja Gazieta” twierdzi, że rosyjscy kibice w Polsce przeżywają piekło. Autor opublikowanego dziś tekstu pisze, że zachowanie polskich chuliganów przypomina mu „kadry z archiwalnych kronik, gdy naziści niemieccy tak samo bili: w Warszawie czy Pskowie Polaków, Rosjan, Żydów, którzy wpadli im pod nogi”.

Powyższy cytat za: Gazeta.pl

Reklamy

Spokojnie, jak to przy meczu


Zaskoczyło mnie trochę wczoraj uparte twierdzenie pana Grzegorza Miecugowa (którego skądinąd cenię), że przed meczem i po meczu Polska – Rosja było spokojnie i on sam niczego nadzwyczajnego nie widział…

Rosyjskie media pokazały tym razem więcej niż nasze.

Przy okazji meczu Polska - Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska – Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska - Rosja (fot. ridus.ru)

Przy okazji meczu Polska – Rosja (fot. ridus.ru)

Świat wartości PiS


Piotr S. lider kiboli Legii przyjmował w areszcie parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. Jak ustalili reporterzy RMF FM, oprócz senatora Zbigniewa Romaszewskiego na początku września w areszcie odwiedziła „Starucha” także posłanka PiS Anna Sikora.

Marek Balawajder, Roman Osica – RMF FM

Wzruszająca troskliwość i swoiste pojmowanie walki o prawa człowieka…

Superman jednego dnia


Tusk - Superman jednego dnia

ilustr. Nacho

Premier Tusk miał dzisiaj swój dobry dzień. Może nawet najlepszy w minionej kadencji, choć wątpię, by premier był tego świadom.

W szczycie kampanii przedwyborczej spotkał się z reprezentacją kiboli i miał odwagę nie zgodzić się na żądania, które ta specyficzna społeczność stawiała. Miał odwagę stanąć po stronie tych, którzy kibolami nie są. Stracił zapewne dziesiątki głosów, choć wątpliwe, by korzyść z tej porażki odniosło Prawo i Sprawiedliwość.

Dzisiaj nawet prezes Kaczyński nie pozostawił złudzeń, że łamania prawa na stadionach nie akceptuje.

Donald Tusk pokazał się nam jako mąż stanu wiedzący czego chce i nie puszczający koniunkturalnie oka do wszystkich tylko dlatego, że ci „wszyscy” mogą się kiedyś do czegoś przydać.

Mało było takich chwil w ostatnich latach i szkoda, że ta niezwykła dzisiejsza jest eksponowanym powodem do dumy naszego Supermana.

Wyjątkowa chęć poświęcenia swego czasu na spotkanie z marginesem, którego istnienie kosztuje nas wszystkich reputację, pieniądze, a niejednokrotnie zdrowie, każe jednak przypomnieć, że w Polsce byłoby się z kim spotykać, by omawiać sprawy znacznie ważniejsze.

Do tego też trzeba mieć dużo odwagi. Może nawet więcej niż tej pokazanej dzisiaj.

 

Stadionowa armia PiS gotowa. Do boju?


fot. z internetu (PAP?)

Beata Kempa z domu Płonka kazała mi już nie raz rozmyślać nad stanem polskiego szkolnictwa wyższego, a zwłaszcza edukacji prawników. Dywagacje były bezowocne, bo doprowadzały mnie jedynie do odruchów współczucia wobec byłych i obecnych wykładowców Uniwersytetu Wrocławskiego.

Trzymając się faktów – posłanka Beata skończyła administrację (jednak na Wydziale Prawa) i reprezentuje liczną grupę – udających fachowców – urzędników. Przykre.

Mniej przykry jest fakt, że przez wiele lat pracowała jako kurator sądowy. Znam paru reprezentantów tego zajęcia i zawsze ze złośliwym zadowoleniem konstatowałem wyrazistą unifikację postaw, charakterów, poziomu kuratorów i ich podopiecznych. Beata Kempa zdolność tę posiadła, jak wielu innych i ostatnio poręcza za jakiegoś „Starucha”, bodaj przywódcę kiboli warszawskiej Legii.

Czytaj dalej