Na półce u prawdziwego Polaka


ilustr. Tomek Nacho

ilustr. Tomek Nacho

Reklamy

Nieczułość


Zdj. z filmu Geneza planety małp

Zdj. z filmu Geneza planety małp

Teraz już wiem. Jestem wyjątkowo nieczuły.

Moje serce nie daje żadnych znaków, gdy trzy lata po katastrofie smoleńskiej rząd, prezydent, delegacje partii politycznych, Kaczyński z kolegami i rzeszą zwolenników, ciągle odgrywają żałobników.

Myślę nawet, że to niezdrowe.

Nie czuję powodów, dla których 1o kwietnia miałby się stać dniem ogólnonarodowej zadumy, wieczornic, mszy, manifestacji i na co tam jeszcze kto nie wpadnie.

Rozumiem rodziny ofiar – ich prawo cierpieć choćby do końca życia. Takie jak prawo każdego z nas po utracie bliskiej osoby.

Reszta? Reszta udaje albo naprawdę nie ma co robić.

Nie chcę kraju wlokących się cmentarnymi alejami konduktów, wydumanych przemówień, rozgrywanej śmiertelnej powagi, gigantycznych wieńców i flag, zawodzonych bez skrupułów pieśni, największych na świecie pomników.

Nauczmy się siebie szanować za życia, a po śmierci dajmy już spokój.

Wiem – jestem wyjątkowo nieczuły…

Pokarm na tacy


ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. Dmitry Karpezo; wikipedia)

ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. Dmitry Karpezo; wikipedia)

Jeśli komuś otwiera się coś na widok przymilnego lisa, jakim jest niewątpliwie Antoni Macierewicz, niech chwilowo owo coś odłoży na bok. Schłodzony, pozbawiony emocji, lepiej zauważy, że żerowanie drapieżnika musi się w polskich warunkach skończyć sukcesem.

Taki brak precyzji, takie sprzeczności, taki brak przygotowania do udzielania informacji i odpowiedzi na wiadome z góry pytania, jakie cechują wielce szanownych panów prokuratorów (a pośrednio i obecne władze kraju), prorokują rozgrzebywaniu sprawy smoleńskiej długą przyszłość.

Nie jest to jednak nic zaskakującego. W podobnie nonszalancki i niekompetentny sposób swoje opinie, decyzje, ekspertyzy wykonują dziesiątki naszych urzędów publicznych. I jakoś to od lat wytrzymujemy. Pan Macierewicz także.

Coś na rzeczy (rozmówki małżeńskie 25)


Ilustr. Nacho

Ilustr. Nacho

Gdybyśmy żyli w normalnym świecie, wczorajszy dzień byłby skandalem, ale skoncentrowanym wokół Rzeczpospolitej. Gdy w 1983 roku niemiecki Stern opublikował materiał o rzekomych pamiętnikach Hitlera, skandal i kompromitacja skupiły się na naiwnej redakcji pisma.

Tu i teraz, gdy teoretycznie poważna gazeta, publikuje tekst o trotylu pałętającym się po skrzydłach „smoleńskiego” tupolewa, skandal uderza w rząd, komisje i prokuratorów. Nie uderza specjalnie w Rzeczpospolitą, która udaje obrażoną dziewicę. Najpierw przeprasza, potem jakby się odgraża, a z przeprosin wycofuje.

Wszystko przypomina szczegółowo zaplanowaną akcję przeciwko Tuskowi i spółce, bo przecież niezależnie od prawdziwości przekazu, wykiełkowało w publicznej świadomości kolejne ziarno zwątpienia. Jak zwykle, każda wersja prowadzi u nas do jednego wniosku – COŚ BYŁO NA RZECZY!

Donald Tusk i inni „obwinieni” są jednak sami sobie winni: tak nieudolnie i niesprawnie odpowiadają na zarzuty i wyjaśniają przyczyny katastrofy, tak długo czekają na „dobrą” chwilę ze swoimi konferencjami, są tak mało jednoznaczni i zdecydowani, że może i zasłużyli na to, by plotka nabiła im porządnego guza.

Smoleńsk bez cenzury


Stało się to, co można było przewidywać. Minister Sikorski rozpropagował w Polsce fakt istnienia na rosyjskich serwerach drastycznych zdjęć z katastrofy w Smoleńsku. To, że kiedyś się pojawią, można było traktować jako pewnik. Że przyłoży do tego rękę szef polskiej dyplomacji – już nie.

Zdjęcia zostały opublikowane niemal miesiąc temu – do chwili wpisu Sikorskiego na Twitterze nie budziły emocji i prawie nikt o nich nie wiedział.

Gwoli prawdy przyznaję, że sprawa nawet bez aktywności szefa MSZ  i tak trafiłaby do polskich mediów. Prędzej czy później. Jednak im później, tym lepiej.

Sceny na zdjęciach mogliśmy sobie wyobrazić. Nie mogliśmy przewidzieć komentarza autora rosyjskiego wpisu. Wskazuje on na rytualny charakter „morderstwa” pod Smoleńskiem, na podmianę samolotów (drugi polski tupolew był w tym czasie w Rosji poza naszą kontrolą), brak pożaru, nienaturalne obnażenie ciał, zaplanowane działania służb. Zamiast „wskazuje” powinienem napisać „snuje przypuszczenia”…

Mamy nowy wątek w niekończącej się dyskusji. Absurd goni absurd, pytania się mnożą, a rzekomo kompetentne władze i sądy nie potrafią jasno przedstawić argumentów mogących zakończyć sprawę. Końca tej kosmicznej intrygi nie widać…

Groteska w Kałkowie


Pomnik tupolewa w Kałkowie (fot. ©Kazimierz Cuch/Echo Dnia)

Pomnik tupolewa w Kałkowie (fot. ©Kazimierz Cuch/Echo Dnia)

Ofiary lotniczej katastrofy w Smoleńsku przewracają się pewnie w grobach ze śmiechu. „Pomnik”, który postawiono w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Kałkowie-Godowie jest odpustowym fajerwerkiem, jakich mało.

Co widać? Samolocik, w którego drzwiach radośnie pokazuje się para prezydencka, pan Gosiewski w okienku, paru innych wybranych w okienkach sąsiednich. Biało – czerwona stylistyka.

Czytaj dalej

Paplanina kolejowa


Rumowisko lokomotyw i wagonów w Szczekocinach (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. PAP)

Rumowisko lokomotyw i wagonów w Szczekocinach (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. PAP)

No to mamy porządną dyskusję. Straszna katastrofa niedaleko Zawiercia zrobiła to, czego u nas nie robi się normalnie. Spowodowała, że trwa polsko-polska debata o WAŻNYCH SPRAWACH.

Bzdety, jakimi zajmują się media (z nielicznymi wyjątkami) i władze przez cały rok stają się bardziej widoczne w obliczu takich wydarzeń.

Niedosyt poważnej rozmowy jest widać tak odczuwalny, że wypadek kolejowy zmusił większość do mówienia wszystkiego, co ślina na język przyniesie.

Czytaj dalej

Państwo Kontrolerstwo


fot. Lew Stamp - The Beacon Journal

Reporterzy związani z TVN24 wykryli aferę w kraju, gdzie soli jest pod dostatkiem i można nawet przebierać w jej rodzajach. Znalazły się pazerne firmy, które OD KILKUNASTU LAT sprzedawały piekarniom i zakładom mięsnym tańszą sól drogową, jako tę jadalną i nadającą się np. do peklowania.

Ta „drogowa” ma tyle wszelkich mikro, makro i innych elementów, że przesadnie wpływa na nasze zdrowie, mogąc być przyczyną raka. Jest tak bogata, że można z niej korzystać przy produkcji materiałów wybuchowych.

Trwają aresztowania, prokuratura błyskawicznie stawia zarzuty. Jasne, że w całej Polsce trwa kontrola soli, co jak się domyślam może źle wpłynąć na tuszę i serce Państwa Kontrolerstwa…

Czytaj dalej

Pochwała spamu


Po Czernobylu... (fot. ze strony Chernobyl Pictures)

Życie pisze zaskakujące scenariusze. Jako tworzący blog, mam filtr spamu dla nadsyłanych komentarzy. Pośród zatrzymanych wpisów znalazłem mail będący tak naprawdę ukrytą reklamą strony „Chernobyl Pictures”. Postanowiłem wyjątkowo dopuścić do publikacji „komentarza”, bo kliknięcie przenosi nas na stronę z wyjątkowymi zdjęciami, przypominającymi nam o tym, co stało się w Czernobylu już po wybuchu w elektrowni. Dlaczego podjęto się takiej dziwnej formy promocji tej strony – nie wiem…

Polecam wszystkim (uwaga, drastyczne!)

Zobacz wszystkie zdjęcia…

Rozmówki małżeńskie 6


ilustr. Nacho

Od dłuższego czasu obserwuję nieproporcjonalną i niewyjaśnioną logicznie liczbę katastrof lotniczych z udziałem polskich samolotów i pilotów. Nie jesteśmy krajem, gdzie duża grupa dysponuje prywatnymi awionetkami, a tu nie ma miesiąca, by nie było informacji o tym, że ktoś nie doleciał do celu.


Większość wypadków kończy się tragicznie. Ginie pilot i giną pasażerowie. Smoleńsk był z pewnością wypadkiem na wielką skalę, ale działo się i przedtem, i potem.


Zastanawia mnie skala zjawiska i przyjmowanie wiadomości o kolejnym wypadku z kamienną twarzą. Samoloty spadają blisko zabudowań i jest tylko kwestią czasu, gdy usłyszymy o ofiarach wśród tych, którzy nie lecieli.


Gdzieś są jakieś instytucje, które powinny sprawdzać stan techniczny samolotów i – być może – dopuszczać je (lub nie) do ruchu lotniczego. Gdzieś są urzędy kontrolujące, kto i w jakim stanie zasiada za sterami. Może czas się ocknąć i zbadać, co się dzieje z tym, co ma startować i lądować. Na razie udają nam się starty…

Mantra nasza powszednia


Jakiś rok temu:

katastrofa, ofiary, rodziny na czarno, kwiaty, znicze, krzyże, hazard, afera, Rysio-Misio, spocony Chlebowski, PiS, Tusk, Kaczyński, PO, Komorowski, Kempa – uśmiech przez łzy

Jakieś pół roku temu;

krzyż, kwiaty, znicze, mgła, katastrofa, pilot, rodziny pogrążone, hazard, Zbysio-Rysio-Krzysio, spocony Chlebowski, opalony Drzewiecki, Kempa ma nową fryzurę i uśmiech permanentny, PiS, Kaczyński, Tusk, PO, pomnik, Komorowski, afera.

Parę dni temu:

pomnik, katastrofa, rodziny w smutku, dostaną po 250000, kwiaty, znicze, śpiewy, hazard, Pikuś, spocony Chlebowski, nie ma afery, PO, Kaczyński, ojczyzna śląsczyzna, Tusk, PiS, permanentny uśmiech Kempy.

 

Czytaj dalej

Od kwietnia do kwietnia – inne „96”


  1. Hugues Cuenod
  2. Andrzej Szypulski
  3. Sonia Peres
  4. Susannah York
  5. Jiří Dienstbier
  6. Krzysztof Kolberger
  7. Gerry Rafferty
  8. Annie Girardot
  9. Jane Russell
  10. Jerzy Nowosielski
  11. Karin Stanek
  12. Józef Życiński
  13. Gary Moore
  14. Maria Schneider
  15. Ludmiła Gurczenko
  16. Elizabeth Taylor
  17. Irena Kwiatkowska
  18. Waldemar Świrszcz
  19. Dennis Hopper
  20. Andrzej Pelczar
  21. Luigi Poggi
  22. Stefania Grodzieńska
  23. Wojciech Siemion
  24. Juan Antonio Samaranch
  25. Anna Semkowicz-Holt
  26. Mieczysław Cieślar
  27. Nicolas Hayek
  28. Algirdas Brazauskas
  29. José Saramago
  30. Elżbieta Czyżewska
  31. Charles Hickcox
  32. Marina Siemionowa
  33. Zygmunt Molik
  34. Rue McClanahan
  35. Andriej Wozniesienski
  36. Krystyna Stolarska
  37. Katarzyna Sobczyk
  38. Cécile Aubry
  39. Kazimierz Imieliński
  40. Olga Guillot
  41. Henryk Jankowski
  42. Mohammed Hussein Fadlallah
  43. Irena Bajerowa
  44. Anton Geesink
  45. Karol Hugo Parmeński
  46. Ludvík Kundera
  47. Anna Kľuková
  48. Romuald Czystaw
  49. Tony Curtis
  50. Wiesława Czapińska
  51. Maria Probosz
  52. Jarosław Kukulski
  53. Claude Chabrol
  54. King Coleman
  55. Janusz Kidawa
  56. Ludwik Jerzy Kern
  57. Stanisław Lenartowicz
  58. Jonathan Motzfeldt
  59. Andrzej Konic
  60. Andrzej Tomaszewski
  61. Jerzy Knyba
  62. Bob Guccione
  63. Adam Brodecki
  64. Benoît Mandelbrot
  65. Mirosława Dubrawska
  66. Choi Yoon-Hee
  67. Georges Salomon
  68. Gabriela Kownacka
  69. Biełła Achmadulina
  70. Mario Monicelli
  71. Leslie Nielsen
  72. Pinchas Menachem Joskowicz
  73. Paweł Ledniow
  74. Piotr Hertel
  75. Imre Polyak
  76. Stanislav Krátký
  77. Henryk Mikołaj Górecki
  78. Marek Sart
  79. Shirley Verrett
  80. Viola Fischerová
  81. Andy Irons
  82. Irena Anders
  83. Laurence Lorain
  84. Blake Edwards
  85. Richard Holbrooke
  86. John Fenn
  87. José Ramos Delgado
  88. Juliano Mer-Khamis
  89. Zuzanna Stromenger
  90. Harry Coover
  91. Diana Wynne Jones
  92. Janusz Mulewicz
  93. Nikołaj Andrianow
  94. Loleatta Holloway
  95. Jet Harris
  96. Simon van der Meer
Między kwietniem 2010 a kwietniem 2011 zmarło na świecie tylu wspaniałych ludzi. „96” da się łatwo pomnożyć.”96″ można ustawiać w dowolnej kolejności, bo kolejność jest bez znaczenia. „96” nie jest jedno jedyne. Dla jednych ważne jest jedno „96”, dla innych drugie, dla jeszcze innych kolejne. Każdy może mieć własne „96”. I trzymać je we własnym sercu. We własnej pamięci. I tylko tam.

Żałoba – problem żywych


Zgodnie z teorią Elizabeth Kubler-Ross kiedy umieramy lub cierpimy z powodu ogromnej straty, przechodzimy przez pięć etapów żałoby.

Zaczynamy od zaprzeczenia. Ponieważ strata jest tak niewyobrażalna, że nie możemy w nią uwierzyć.

Gniewamy się na wszystkich, na tych, którzy przeżyli, na samych siebie. Wtedy się targujemy.

Błagamy, żebrzemy. Jesteśmy gotowi oddać wszystko co mamy. Gotowi zaprzedać dusze w zamian za jeszcze jeden dzień.

Kiedy targowanie się zawodzi, a gniew jest nie do wytrzymania, popadamy w depresję, w rozpacz. Zanim nie zaakceptujemy tego, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy.

Odpuszczamy.

Odpuszczamy i przechodzimy do akceptacji.

Znalezione w: Wapedia – Meredith Grey w: Chirurdzy

SLD zainfekowane?


Wczoraj pisałem o problemie ze sprzątaniem kwiatów i zdjęć sprzed Pałacu Prezydenckiego, jaki szerokiej publiczności zgłosił pan Jarosław Kaczyński (czytaj…). Za sprzątanie miałby odpowiadać rząd PO, a w szczególności Donald Tusk.

Mimo komentarza, miałem świadomość, że takie rozgrywki to nic nowego i jeszcze czas jakiś będą wypełniały nasz polityczny kabaret.

Dzisiaj rano słyszę jednak wypowiedź jednego z prominentnych działaczy SLD, który rozumie i podziela odczucia Kaczyńskiego. Sytuacja jest wyjątkowa, więc należy postępować z wyczuciem i taktem, akceptując stan rzeczy – stwierdza Marek Wikiński.

Ja chyba źle usłyszałem… Co ma do tego takt i wyczucie, jeśli przestrzeń publiczną zawłaszcza sobie jakaś grupa ludzi (nawet w szczytnych celach)?

Panie Marku, są dziś 3 opcje, które – moim zdaniem – całkowicie wyczerpują potrzeby okazywania szacunku i żałoby wobec ofiar wypadku lotniczego w Rosji:

  1. Krypta na Wawelu (lub groby na innych cmentarzach)
  2. Pomnik na warszawskich Powązkach
  3. Miejsce pamięci w Smoleńsku

Zwracam uwagę, że są to 3 naprawdę logicznie dobrane miejsca, które wyczerpują potrzeby rodzin ofiar.

Czas najwyższy zamienić „Przedmieście” Krakowskie na samo miasto Kraków, gdzie wybłagano pochówek w najbardziej szacownym miejscu w kraju. Skoro udało się z Wawelem – trzeba teraz z tego korzystać!

A SLD? Jeśli opinia Wiklińskiego jest przygrywką i kolejnym umizgiem w kierunku ewentualnej koalicji PIS – SLD, to radziłbym pamiętać, że pewnych rzeczy przełknąć się nie da. Robienie tego na siłę może skończyć się agonią…

Zakład utylizacji relikwii


Jarosław Kaczyński spytał Donalda Tuska jak by to było, gdyby to po jego zmarłej matce bezceremonialnie usuwano wieńce, znicze i zdjęcia.

A ja pytam Jarosława Kaczyńskiego, jak by to było, gdyby każdy wyznaczał sobie miejsce pamięci po  zmarłej bliskiej osobie według własnego widzimisię?

Wczuwając się w stan permanentnego smutku byłego premiera przyznaję, że może on mieć poczucie skrzywdzenia. Położył pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie zdjęcie, położył wieniec, zapalił znicz, a tu za jakiś czas strażnicy miejscy to wszystko zabrali.

Zmieńmy jednak optykę. Strażnicy właściwie tylko uporządkowali teren publiczny zawłaszczony wcześniej przez grupę obywateli. Chwała im za to. Strażnikom, oczywiście.

Czas, by J. Kaczyński zaczął podróżować do Krakowa. Tam chciał grobu swego brata z małżonką i tam się on znajduje. Tam jest miejsce na okazywanie pamięci jego bliskim z uwzględnieniem, że Wawel to zabytek i rządzi się swoimi regułami.

Inna sprawa, że jakoś nie dorobiliśmy się w Polsce klarownych reguł postępowania z pamiątkami o charakterze religijnym i z pamiątkami po zmarłych. Większość z nas staje ze zmarszczonym czołem, gdy ma coś zrobić  z uszkodzonym obrazkiem Matki Boskiej czy pięćdziesiątą drugą kopią zdjęcia własnej matki.

Mnie też było głupio, gdy musiałem rozstać się z nieco kiczowatą gipsową płaskorzeźbą. Głupio, bo tam i Dzieciątko, i Matka. Dziesiątki świętych obrazków wala się gdzieś pomiędzy książkami. Okazji, by je dostać jest w życiu dużo – okazji, by się ich pozbyć nie ma wcale.

Mamy z tym problem, choć Jarosław Kaczyński sądzi zapewne, że problem ma ta druga strona (czytaj: obecnie rządzący).

Myślę, że gdy już trafią do Polski, szczątki rozbitego w Rosji prezydenckiego samolotu powinno się przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu osobiście. Chyba że nastąpi jakiś podział tych relikwii między zainteresowanych.

Jako Obywatel nie jestem zainteresowany lokowaniem na naszej ziemi kolejnej kupy złomu o pseudosentymentalnej wartości.  Tym bardziej, że nikt nie będzie potem wiedział, co z tak potężną „relikwią” zrobić…