Coś na rzeczy (rozmówki małżeńskie 25)


Ilustr. Nacho

Ilustr. Nacho

Gdybyśmy żyli w normalnym świecie, wczorajszy dzień byłby skandalem, ale skoncentrowanym wokół Rzeczpospolitej. Gdy w 1983 roku niemiecki Stern opublikował materiał o rzekomych pamiętnikach Hitlera, skandal i kompromitacja skupiły się na naiwnej redakcji pisma.

Tu i teraz, gdy teoretycznie poważna gazeta, publikuje tekst o trotylu pałętającym się po skrzydłach „smoleńskiego” tupolewa, skandal uderza w rząd, komisje i prokuratorów. Nie uderza specjalnie w Rzeczpospolitą, która udaje obrażoną dziewicę. Najpierw przeprasza, potem jakby się odgraża, a z przeprosin wycofuje.

Wszystko przypomina szczegółowo zaplanowaną akcję przeciwko Tuskowi i spółce, bo przecież niezależnie od prawdziwości przekazu, wykiełkowało w publicznej świadomości kolejne ziarno zwątpienia. Jak zwykle, każda wersja prowadzi u nas do jednego wniosku – COŚ BYŁO NA RZECZY!

Donald Tusk i inni „obwinieni” są jednak sami sobie winni: tak nieudolnie i niesprawnie odpowiadają na zarzuty i wyjaśniają przyczyny katastrofy, tak długo czekają na „dobrą” chwilę ze swoimi konferencjami, są tak mało jednoznaczni i zdecydowani, że może i zasłużyli na to, by plotka nabiła im porządnego guza.

Reklamy

Ostatnie podziękowanie


Zbigniew Boniek w TVP1 podziękował właśnie „nieżyjącemu już niestety premierowi Kaczyńskiemu” za wkład w organizację Euro 2012. Taka smutna i ważna wiadomość, a media tylko o meczach…

Polskie Zawodzenie Narodowe S.A.


ilustr. hu.ezo.tv

ilustr. hu.ezo.tv

Jakże szczęśliwi lub nieszczęśliwi są ci, którzy nie mają nikogo bliskiego, po kim mogliby płakać. A może ci bliscy byli tak straszni, ze na wspomnienie nie zasługują?

Jakże szczęśliwi lub nieszczęśliwi są ci, którzy do swoich łez potrzebują widowni. Ci, którzy mają tylko smutek publiczny.

Czytaj dalej

Nagle przygrzało


Polska prawica w Budapeszcie - ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. "Happy people" z worddreams.wordpress.com

Będzie o pogodzie.

Przygrzało znacznie i gwałtownie. Po okresie chłodów zjawisko to okazuje się niebezpieczne dla części obywateli.

Odurzenie ciepłem powoduje swego rodzaju błogostan i irracjonalne samozadowolenie, a u najmniej odpornych euforię. Zbieg okoliczności jakiś, że przyswajalność promieni słonecznych u sympatyków prawicy jest na dodatek gorsza. Ach i to skojarzenie z wrednym logo Platformy Obywatelskiej.

Czytaj dalej

Hołd berliński


Hołd berliński - w roli głównej Radosław Sikorski (ilustr. Nacho)

W przedstawieniu pod nazwą „Hołd berliński” wystąpił zdaniem recenzentów z PiS minister Radosław Sikorski, zwany w czasach, gdy był z tą partią związany – Radkiem.

Sztuka to według tegoż PiS mierna, niepatriotyczna i profanująca polskie świętości. Liczne hołdy waszyngtońskie składane przez Lecha Kaczyńskiego i panią Fotygę miały być lepsze pod każdym względem, co ma kiedyś udowodnić historia.

Dzisiaj natomiast jest tak, że średnie państwo europejskie ze słabą gospodarką, chwiejną walutą, niskimi dochodami i mizerną innowacyjnością własną, siłą rzeczy ciąży ku dynamicznemu i bogatemu sąsiadowi. Sąsiadowi, od którego dostaje największe wsparcie finansowe, z którym ma najlepiej rozwinięte stosunki gospodarcze, z którym ma prawie wzorcowe i przyjazne stosunki polityczne. Stoi za tym Angela Merkel, której zasługi w zbliżaniu naszych narodów też kiedyś historia oceni.

Czy zezwolenie na to „przyciąganie” ze strony Niemiec jest już „hołdem” czy jeszcze nie, trudno oceniać. Czy jeśli jest w jakimś sensie hołdem właśnie, to czy jest czymś złym?

Czy miało jakiś sens straszenie nas przez Kaczyńskich Niemcami wykupującymi nasze pola, fabryki i domy?

Co niby Niemcy mieliby nam zrobić? Co nam zabrać? Na co wpłynąć negatywnie?

Czemu PiS nie wzdraga się, gdy nasi obywatele jadą do zachodnich sąsiadów do pracy, gdy osiedlają się wzdłuż granicy, ale już po jej niemieckiej stronie?

Proponuję poczekać, aż wyrównamy z Niemcami poziom życia, etos pracy, dochód narodowy. Aż to my zaczniemy „sponsorować” innych. Wtedy pokłony wobec Niemiec będą rzeczywiście dwuznaczne. Bo może wtedy hołdy sami zaczniemy zbierać i – mam wrażenie – że będzie nam to bardzo pasowało…