Zazdrość i pamiętniki


zdj. Monika Płatek - Facebook

Poszło o pamiętniki. Kaczyńskiego. Profesor Płatek mówiła o nich parę dni temu. Okazało się, że nie chodziło o Kaczyńskiego jedynego prawomyślnego, a o Kaczyńskiego Teda „Unabombera”. To on, a nie Lech miał zainspirować Breivika.

Odetchnęliśmy z ulgą.

Pomyłki czy przejęzyczenia nie mogła darować profesor Jadwiga Staniszkis. Wczoraj błąd solidnie wypomniała. „Jak ta profesor się nazywała…”. „Aaaa Płatek zdaje się…”. „Aaaa tak ona chyba też pracuje na naszym uniwersytecie…”

Typowo kobiece wbijanie szpili. Staniszkis, normalnie dość precyzyjna i obdarzona dobrą pamięcią, zapomina nazwisko osoby, o której ma zamiar mówić. I prawie nie zna „tej drugiej” profesorki z uczelni, na której sama pracuje. Uniwersytet Warszawski to w końcu takie masy obcych ludzi. Oczywiście, to czysty przypadek i krystaliczne intencje wytknięcia błędu.

Dobrze jednak pamiętać, że kij ma dwa końce i kiedyś ktoś wypomni pani Staniszkis jej niedoskonałości. W równie intryganckiej formie…

Reklamy

Wieszanie psów na Wałęsie


ilustr. Nacho/fot. źródłowe; internet

Lech Wałęsa nie zbiera w Polsce dobrych recenzji. Komentatorzy, asekurując się – gdy muszą go pochwalić – dodają zawsze jakiś przytyk czy złośliwość.

Marek Siwiec (którego lubię, mimo ciągłego fukania na wszystko i wszystkich) powiedział dziś, że Lech Wałęsa „strzelił focha”. No, coś w tym stylu…

Niestety, tak sztubacko i kolokwialnie wypada mówić i pisać o byłym prezydencie, pamiętając faktyczne zamieszanie, jakie wywoływał w czasie, gdy miał wpływ na los kraju. I sugerując, że prostacki język pasuje do niewykształconego człowieka…

Czytaj dalej