Pionierzy


fot. Jérôme Mars - JDD

fot. Jérôme Mars – JDD

Patrząc na to zdjęcie trudno się nie uśmiechnąć. Panowie Alain i Jean-Marc beztrosko trzymają się za ręce i są przykładem dobrego odżywienia. Zapewne mają też poczucie humoru, bo do gazetowej fotografii zdecydowali pozostać na tym spacerze w domowych pantoflach.

Nic nie jest udawane, a Alain (z lewej) jest w końcu kucharzem, więc nawet brzuch ma tu swoje uzasadnienie. Wszystko jak w starym dobrym małżeństwie. Z wiekiem upodobnili się do siebie, choć dzieli ich 14 lat – Alain ma ich 71, Jean-Marc (z zawodu kolejarz) 57.

Czytaj dalej

Reklamy

Zdziwaczała panna?


Krystyna Pawłowicz (fot. internet)

Krystyna Pawłowicz (fot. internet; oprac. Nacho)

Gdybym posługiwał się językiem posłanki Krystyny Pawłowicz z PiS, ten tekst musiałby wyglądać mniej więcej tak:

O związkach partnerskich wypowiadała się ostatnio jakaś dziwna osoba. Samotna, taka co nigdy faceta nie znalazła i nie dorobiła się nawet dzieci. Ciekawe, jak się pociesza?

Bezproduktywnie dla polskiego państwa spędza czas na jakiejś uczelni w Ostrołęce i nawet nie wspiera polityki prokreacyjnej własnej partii. Najważniejszych rzeczy dorobiła się za komuny. Skoro wtedy skończyła studia prawnicze, to widać miała spore znajomości. Komentuje w Radiu Maryja, gdzie ukrywa się wielu z osobistymi problemami.

Nie napiszę tak jednak, bo nie wypada, a bliźniego szanować wskazana rzecz.

Niemal dokładnie takim językiem i używając argumentów tej klasy posługuje się ta kobieta. Ten poziom narracji jest wstydem dla polskiego życia naukowego (bo to doktor, profesor i Bóg wie, kto jeszcze w jednym ), co środowisko to już zauważyło. Jest też wstydem dla Prawa i Sprawiedliwości – nawet uwzględniając skrajny konserwatyzm tej partii… W maglu, do którego oddaję obrusy, poziom dyskusji jest znacznie lepszy.

Słów o Annie Grodzkiej cytować nie mam zamiaru – tu fragment sejmowych wypowiedzi Pawłowiczówny:

„W relacjach homo nie ma żadnego pożycia, jest najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot”. Podkreślała, że proponowane związki mają cel „czysto hedonistyczny, autodestrukcyjny dla człowieka, partnera, członków jego rodziny, mają zapewnić na koszt społeczeństwa i budżetu, ale nie w interesie społecznym wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych pragnień”.*


*cytat z PAP/wp.pl

Tylko Żalka żal…


Poseł Żalek z PO (ilustr. Nacho - wykorzyst. fot. Anatola Chomicza)

Poseł Żalek z PO (ilustr. Nacho – wykorzyst. fot. Anatola Chomicza)

Kolejny raz zastanawiam się, kto wpada na pomysł wysłania do mediów posła Żalka. Poseł Żalek reprezentuje ponoć Platformę Obywatelską i w stylu charakterystycznym dla niej (ach ten czarownie przyklejony uśmiech!) obwinia rozmówców o absurdy i banialuki. Ponadprzeciętnie sam wpada w sidła absurdu, kiedy próbuje udawać, że zna się na prawie.

Jak zwykle w Platformie wszystko jest u niego cacy. Obecne przepisy nie dyskryminują nikogo, a konstytucja gwarantuje wszystko, o czym obywatel może sobie pomarzyć. W tym raju, jeśli mniejszość chce jakiś specjalnych uregulowań, to odstaje od najnowszych trendów kazuistycznych i od tego, co najmodniejsze.

Skoro jednak konstytucja reguluje już wszystko, to prosiłbym pana Żalka o jakąś inicjatywę prawodawczą, by zlikwidować setki niepotrzebnych przepisów (np. w kodeksie karnym), które jakieś grupy społeczne (choćby niepełnosprawnych, duchowieństwo, dzieci itd.) w określonym zakresie faworyzują. Prosiłbym, by doprowadził do wykreślenia przepisów o karach za sianie nienawiści wobec wyznawców religii lub osób o innym kolorze skóry. Po co mnożyć byty, panie pośle. Konstytucja zapewnia równość i nie pozwala na dyskryminację. Wystarczy, prawda!

Norweski Bóg kocha bardziej


Gdyby go zbudowano w Łodzi, pasowałby jak ulał do łódzkiej architektury. Niestety, tylko architektury. Takiego kościoła w Łodzi nie ma, bo tutaj Bóg ma swoich wybrańców. Żeby znaleźć Boga kochającego wszystkich, można się za to wybrać do Oslo.

Kościół Pawła w Oslo (Paulus Kirke) - fot. Nacho

Czytaj dalej

Euro w homo-rytmach


Jednak jesteśmy krajem paradoksów i nadzwyczajnej tolerancji. Polscy kibice i kibole wespół i z całych sił wykrzykują „Pol – ska bia-ło czer-woni…” do melodii jednego z największych gejowskich hymnów w historii (drugi to zapewne „I will survive” Glorii Gaynor)…

Village People w czasach świetności (źrodło: Bill King 1979)

Melodia, którą słychać od rana do wieczora pochodzi z repertuaru pierwszej totalnie gejowskiej grupy Village People, która nagrała ją w 1979 roku. Nie był to wielki przebój, bo – co rzadko się zdarza – w pamięci mamy głównie cover wylansowany 14 lat później przez równie gejowski duet: Pet Shop Boys.

Czytaj dalej

Skansen


Znaczących kandydatów we francuskich wyborach prezydenckich jest czworo. Kampania „SOS homophobie” przygotowała więc 4 plakaty, na których jednopłciowe pary przekonują, że nieoficjalnie już i tak są rodzicami, a przydałoby się, by zaakceptowano ten fakt oficjalnie.

Bo we Francji nikt nie zabrania zawierania związków partnerskich i olbrzymia większość ludzi nie ma nic przeciwko temu. Trudno dziś znaleźć francuski film bez wątku gejowskiego. Fakty zaakceptowano i uznano, że nie wpływają nijak na życie społeczne. Nie ma publicznego zgorszenia, a dzieci rodzi się więcej.

W USA o gejach wypowiada się oficjalnie obecna władza.

Hillary Clinton - o akceptacji praw gejów ( źródło:Carter Gibson)

Hillary Clinton - o akceptacji praw gejów ( źródło:Carter Gibson)

Hillary Clinton mówi rzeczy oczywiste – że geje są w każdej społeczności, rasie, wierze; że są nauczycielami, rolnikami, bankierami, żołnierzami i sportowcami. A skoro zdajemy sobie z tego sprawę, to zauważamy, że są też w naszych rodzinach, wśród naszych przyjaciół i sąsiadów. Bycie gejem to nie jest zachodni wynalazek – to ludzka rzeczywistość.

W Berlinie i Paryżu (lecz nie tylko) gejami są rządzący miastem. Minister Sikorski bez oporów podaje rękę Guido Westerwelle, który jest jego niemieckim odpowiednikiem i ma męża. Uśmiecha się do Jóhanny Sigurðardóttir, pani premier Islandii, która jest otwartą lesbijką i ma żonę. Robi to też pan Tusk i nie widzi w tym zapewne nic nadzwyczajnego.

A na miejscu, w naszym skansenie?

U nas żadna stacja nie puszcza teledysku Justyny Steczkowskiej, gdzie dwóch facetów jest ewidentnie parą.

Czas sprzedawać bilety za wejście do skansenu…

Listy o nienawiści


Artykuł w "20 Minutes" ze zdjęciem rodziców François Chenu

Artykuł w "20 Minutes" ze zdjęciem rodziców François Chenu

Jest noc z 13 na 14 września 2002 roku. François Chenu idzie przez park we francuskim Reims. Ma 29 lat. Nie wie, że wrześniowa noc będzie dla niego ostatnią.

W tym samym czasie trzech miejscowych skinheadów wpada na pomysł, by „stłuc pedała”. Jeden ma dopiero 16 lat.

Parkowy staw będzie miejscem, gdzie kaci spotkają się z przypadkową ofiarą.

Czytaj dalej

Okrucieństwo dychotomiczne


Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Czy po rosyjskim kinie możemy spodziewać się czegoś wyjątkowego? Czy przedstawienie świata kontrastowego do bólu może być atrakcyjne i prawdziwe na ekranie?

Twierdzące odpowiedzi na te pytania nie mają dla mnie wątpliwości po obejrzeniu filmu „Okrucieństwo” w reżyserii Mariny Ljubakowej (premiera: 2007; w Polsce: 2010).

Czytaj dalej

Niezawisła bezrozumność


ilustr. Nacho (wykorzyst. graf. z zcar.com)

 

Polskie sądy doszły do szczytu swej niezawisłości. Rejestrowanie wątpliwych pod każdym względem znaków jako symboli ultra-prawicowej organizacji, (której nazwy z litości nie wymienię), idzie tak gładko, jak gdyby nasz wymiar sprawiedliwości był oazą przyjazności, sprawności i kompetencji.

Demokracja ustawiła to wszystko tak, że sędzia niezawiśle decyduje o wyroku. Niezawiśle, czyli tak, że nikt nic zrobić w danej sprawie nie może.

Sąd może mieć urojenia, zwidy, może oszaleć, może być ekstremistą, zatwierdzić wizerunek psiej kupy jako symbol wolności i…

I nic.

Nie jestem specjalistą od takich spraw, ale jeśli obywatel (albo grupa obywateli) nie może odwołać się od niezawisłego bezsensu, to zaszliśmy w ślepy zaułek, z którego – oby szybko – czmychnijmy.

Radioaktywna Pitera


Julia Pitera w "Kropce nad i" 9.11.2011 (ilustr. Nacho)

Podobno trwają badania mające ustalić przyczyny wczorajszej radioaktywności posłanki PO – Julii Pitery. Tymczasowo posłankę odizolowano. Nacho poleca metodę ze strony the614thcs.com:

Aby usunąć skażenie, człowiek musiał poddać się oczyszczeniu przy pomocy specjalnie, w skomplikowany sposób  uzyskanego popiołu ze spalonej „czerwonej jałówki” (para aduma) wsypanego do wody i zmieszanego z nią (Sota 16b).

Polecamy Pani Julii ten rytuał…

Kropka nad i – do obejrzenia…

Sutanna spływająca jadem


Czernikowo koło Torunia

„9 października podczas wyborów na terenie naszej parafii 207 osób (240 na terenie Gminy) oddało głos na Ruch Palikota, czyli m. in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tzw. katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby, to są wrzody na ciele, jakim jest Parafia – każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć. A już wiemy jakie to ugrupowanie, na które ci pseudakotolicy oddali głos: usunąć krzyż z Sejmu, sal lekcyjnych, szpitalnych; wyrzucić religię ze szkoły, pozwolić w Polsce na związki „pedalskie” (homoseksualiści i lesbijki); opodatkować tacę niedzielną.

Ks. Piotr Siołkowski, proboszcz parafii św. Bartłomieja w Czernikowie, dołączył takie spostrzeżenie do ogłoszeń duszpasterskich z 30 października (zachowujemy pisownię oryginalną). Znalazło się w biuletynie parafialnym, który jest rozdawany wiernym, wywieszany na tablicy pod kościołem i umieszczany na stronie internetowej urzędu gminy.

Pełen tekst artykułu Tomasza Ciechońskiego z Gazety Wyborczej – >>>>>>>


Nienawiść mnie nie dziwi. Z jakiej racji jednak ogłoszenia parafialne umieszczane są na stronie internetowej urzędu gminy?

Umieranie katolickie. Katolicyzm umierający.


ilustr. Nacho na podst. wallpaperpimper

Swoje zdanie na temat miejsca krzyża w polskiej przestrzeni publicznej wyraziłem już jednoznacznie (zobacz…).

Krzyż i wiara katolicka to jednak nie tylko domena sfery publicznej. Nakładanie się pseudo-religijności na różne sfery naszego życia budzi mój niemały niesmak. Dodając, że chodzi o „pseudo” staram się wykrzesać z siebie jakieś pokłady szacunku, bo przecież sam w tym duchu zostałem wychowany…

W „pseudo” ochoczo uczestniczą księża i hierarchia. Ksiądz Boniecki jest jeden i to na tyle wybitny i mądry, że obroni się sam.

Kto ma obronić cały nasz kraj przed masowym święceniem wszystkiego i wszystkich? Dlaczego nie można otworzyć szkoły, domu pomocy społecznej, wodociągu i remizy bez wody święconej. Dlaczego budynek szkoły ma być „kropiony” w imię jednej wiary? Co Bóg ma do wodociągów, strażaków, stacji kolejowych, które z pompą otwierają władze świeckie. Tyle, że pompa z wodą święconą pojawia wraz z zaproszonym proboszczem…

Czytaj dalej

Palikot w składzie porcelany


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. Wanga Chengyuna)

Janusz Palikot odniósł wielki sukces. Polska scena polityczna stała się znacząco bogatsza, co jest faktem, nawet jeśli ktoś zupełnie nie akceptuje retoryki, poglądów i reprezentantów Ruchu Palikota. Nowa jakość „na dzień dobry” ustawia jednak całe ugrupowanie w roli słonia. Słoń krąży po składzie porcelany i od jego delikatności zależy, czy spacerek nie skończy się katastrofą.

Czytaj dalej

Światowy Dzień Coming out


ilustr. Google+/Nacho

Jutro Światowy Dzień Coming out. W ciągu roku są setki okazji do świętowania czegoś lub kogoś. Jednym z mniej znanych jest jutrzejszy Coming out day, kiedy geje żyjący dotąd w ukryciu, mówią innym, że akurat wolą płeć brzydką (jeśli są mężczyznami) lub płeć piękną (jeśli chodzi o kobiety). Mówią, że akurat preferują odwrotnie niż tłum.

W Wielkiej Brytanii będą nawet uruchomione specjalne linie telefoniczne, żeby sobie z tą deklaracją poradzić i przeżyć. Są instrukcje, jak dokonać czynu, który dla wielu gejów jest bolesny i niemal bohaterski. Wsparcie życzliwych jest potrzebne, bo czasami wali się w taki dzień świat na głowę, a relacje (zwłaszcza z rodziną) zmieniają się nieodwracalnie.

U nas cisza, ale warto przecież wykorzystać okazję i pozbyć się kompleksów. Coming out nie oznacza koniecznie deklarowania swej orientacji wobec całego świata (bo świat ma poważniejsze problemy), ale wobec tych, na których nam zależy.

Tomczak z PO leczy gejów


Jacek Tomczak (fot. Sejm RP)

Na tajnej konferencji w Poznaniu pojawił się poseł Platformy Obywatelskiej Jacek Tomczak. Organizatorom poseł pomógł załatwić salę. Konferencja prezentuje metody  przerabienia geja na heteryka reklamowane przez amerykańskiego psychologa Josepha Nicolosi.

Obecność Tomczaka to – według jego słów – obrona swobody działań naukowych i wolność prezentacji kontrowersyjnych badań.

O wolności poseł Platformy wie dużo. Bez oporów przeszedł z PiS do PJN, a potem gładziutk0 do Platformy. Niedawno głosował za całkowitym zakazem aborcji. Wolno mu przecież.

Dziś swym nazwiskiem firmuje kołtuństwo. Hasło Nicolosi „Nie musisz być gejem”, można przecież zamienić na równoważne: „Nie musisz być mężczyzną”, „Nie musisz być katolikiem” czy np.”Nie musisz być matką”. ONZ i większość krajów uznaje, że orientacja seksualna, płeć czy wiara rzeczywiście są sferą wolności i nie ma tu stanów, opcji lepszych czy gorszych.

Poseł Tomczak zabrnął w swej wolności na pogranicze życia rozumnego. Ale przecież też mu wolno…

***

więcej: Gazeta Wyborcza

Nowy Jork – legalnie i ze wsparciem biznesu


Kenneth Cole i jego firma odzieżowa w ten sposób poparli małżeństwa gejowskie. Billboard w Nowym Jorku (fot. Kenneth Cole/Forbes)

Kolejna firma wykorzystująca wprowadzenie małżeństw gejowskich w Nowym Jorku. Reklama naścienna firmy Mini Storage (fot. Clarence Holmes/Forbes)

Więcej przykładów popierania przez nowojorski biznes nowego prawa zezwalającego na małżeństwa osób tej samej płci znajdziecie w artykule Deborah L. Jacobs dla Forbesa

 

Gay-power niszczy posła Węgrzyna


fot. arch. R. Węgrzyn/wgcco.com/manipulacja Nacho; koszulki do nabycia na tej stronie: http://wgcco.com

Poseł Robert Węgrzyn aż się prosi, by do niego wracać. Choć nie wydaje się szczególnie wybitny, to medialnie mógłby zyskać przydomek „złotousty”.

Kiedyś o nim już wspomniałem (tutaj…), ale sprawa ma dalszy ciąg.


Złotousty poseł nie znalazł się na liście wyborczej PO ze swojego okręgu i jest tym niepocieszony. W rozmowie z Jarosławem Kuźniarem uznał, że jego porażka to efekt nie rozgrywek politycznych wewnątrz Platformy, a zmasowanego działania lobby homoseksualnego.

Owa bliżej nieokreślona gejowska siła (pytany nie umiał jej opisać) usunęła go z list i dręczy go nadal.


Poseł Węgrzyn kolejny raz przeprosił za to, co onegdaj wypuścił ze swych złotych ust.

Usprawiedliwiając się i tłumacząc znalazł sobie teorię polityczną, która mnie zaciekawiła i rozweseliła.

Oto poseł Węgrzyn lokuje się wśród ekonomicznych liberałów mających konserwatywne poglądy na temat życia obyczajowego.

Czytaj dalej