Dekret o radości powszechnej


dekret o radości powszechnej na czas Euro 2012

dekret o radości powszechnej na czas Euro 2012

Reklamy

Państwo Kontrolerstwo


fot. Lew Stamp - The Beacon Journal

Reporterzy związani z TVN24 wykryli aferę w kraju, gdzie soli jest pod dostatkiem i można nawet przebierać w jej rodzajach. Znalazły się pazerne firmy, które OD KILKUNASTU LAT sprzedawały piekarniom i zakładom mięsnym tańszą sól drogową, jako tę jadalną i nadającą się np. do peklowania.

Ta „drogowa” ma tyle wszelkich mikro, makro i innych elementów, że przesadnie wpływa na nasze zdrowie, mogąc być przyczyną raka. Jest tak bogata, że można z niej korzystać przy produkcji materiałów wybuchowych.

Trwają aresztowania, prokuratura błyskawicznie stawia zarzuty. Jasne, że w całej Polsce trwa kontrola soli, co jak się domyślam może źle wpłynąć na tuszę i serce Państwa Kontrolerstwa…

Czytaj dalej

Radykalnie po hamulcach


ilustr. Nacho (zdj. oryg. funguerilla.com)

Pomyślałem, że ujawnię swoje dość radykalne pomysły na podniesienie poziomu kultury polskich kierowców. Dawno przestałem wierzyć, że coś tu pomogą akcje społeczne, seriale billboardowe i nauka wynikająca z obserwacji.

Nie, nic się nie stało… Łatwiej jednak pisać takie rzeczy na spokojnie.

Na pytanie o moje doświadczenia, odpowiadam: prowadzę samochód codziennie, nie miałem wypadku, choć stuknąłem sarenkę, psa i filar na podziemnym parkingu.

Obserwując nasz sposób jazdy, jesteśmy w towarzystwie równie krewkich i wrogich innym Ukraińców, Łotyszy, Rumunów lub obdarzonych temperamentem Portugalczyków. W ostatnich dwóch wymienionych krajach sytuacja dynamicznie się jednak zmienia na lepsze, więc niedługo nie będzie się z kim porównywać.

W Polsce nie stosuje się żadnych nowych metod ograniczania drogowego szaleństwa. Policja od dawien dawna (tzn. od czasu gdy była milicją) stosuje jedynie terapię radarową. Techniczny nadzór nad drogami stawia od równie dawna na ilość znaków pionowych, poziomych i poprzecznych.

Czytaj dalej

Epitafium dla Grabarczyka


Cezary Grabarczyk (fot. Paweł Zienowicz)

Pamiętacie Zbigniewa Ćwiąkalskiego? Odwołany bez sensu i za nie swoje błędy minister sprawiedliwości. Jedyne pocieszenie, że zastąpił go sensowny i konkretny Krzysztof Kwiatkowski. Niesprawiedliwość w ministerstwie sprawiedliwości jednak się stała.

Nie do obronienia jest kolejny niezły minister w rządzie Tuska. Na naszych oczach popadł w niełaskę i odchodzi w niesławie. Cezary Grabarczyk był jednym z najlepszych ministrów infrastruktury do tej pory i z jego pracy korzystać będą następcy. W leniwym rządzie Tuska był też jednym z najpracowitszych.

Jestem jednym z nielicznych, którzy dziś ośmielają się napisać takie słowa. Grabarczyk popełnił w zasadzie tylko jeden błąd – błąd naiwności. Nierozsądnie sądził, że zrobi coś, czego zrobić się na taką skalę w Polsce nie da. I mówił o swych planach publicznie.

Czytaj dalej

Zdanowsko, Kobito Droga!


Limanowskiego - wyremontowany odcinek długości 570 metrów (ilustr. Google Maps)

Prezydentowo Zdanowsko, Kobito Droga!

Ja już nie wiem , jak ja mam Cie pokochać… Tak żem się starał, wytężając chuć swą, gdy tylkoś przyszła mi na myśl. Ja już nawet uwierzyłem, żeś Prezydentowom Łodzi – miasta, bo jak tu Platformistom nie wierzyć. Naród ich kocha – więc i prawde mówio, nie?

***

No, naprawde w mieścinie mej to plac budowy nie jest. Toż to nie Szczeciny czy Wrocławie, a nawet nie Warszawy jakieś. Tu w Łodzi cisza, jak w skansenie jakimś.

Czytaj dalej

Za rok koniec pracy…


ilustr. guy216nyhi.blogspot.com/ modyf. Nacho

Za rok wszystko się skończy. Za rok przestaniemy budować i odpoczniemy…

W tym kraju wszystko buduje się na EURO i wszystko ma wydarzyć się do 2012 roku.

Minister Grabarczyk ma zostać odwołany NIE dlatego, że źle jest milionom zmotoryzowanych, ale dlatego, że nie zdąży ze swoimi „kilometrami” przed rokiem 2012.

Boimy się kompromitacji jak jasna cholera. Nie, że kompromitacją są straszne warunki podróżowania samochodem czy pociągiem, jakie znosić muszą Polacy. Kompromitacją będzie, jak świat to zauważy.

Nie martwi nas dziecko idące po błocie 5 kilometrów do szkoły w Dupkach Dolnych i kobieta, do której nie ma jak tam dojechać karetka. Martwi nas, że kibice się zmęczą, rozczarują, a ich bebechy po paru piwach okażą się na dziurawym asfalcie niebezpieczne dla tapicerki.

Na szczęście za rok to narodowe przeżywanie niedokończonych kilometrów się skończy i pod rękę z rządem Tuska pójdziemy odpocząć na łąkę.  Nie będzie już dla kogo się męczyć…