Warszawski kosmos


fot. ze strony cocina.facilisimo.com

fot. ze strony cocina.facilisimo.com

Bywając ostatnio tu i ówdzie, przemierzając europejskie (i nie tylko) lotniska, zauważam wyjątkowość warszawskiego Okęcia… O, pardon: lotniska im. Fryderyka Chopina…;) Myślę, że jest to teraz najbardziej kosmiczny port lotniczy świata, a fakt ten stanowi przygrywkę do zakupu promów kosmicznych przez poczciwe linie lotnicze LOT…

Międzygalaktyczne aspiracje mają na razie odzwierciedlenie w cenach napojów i przekąsek oferowanych przez gastronomię Okęcia.

Konkurencja tu taka, że wszędzie ceny są identyczne. Kupując ciastko, przygotuj się na 16,90 (podaję z pamięci). Ciastko warte maksimum 3 złote osiąga więc ponad pięciokrotne przebicie, co z kosmosem ma już wiele wspólnego.

Ziemianie wymyślili to tak: żeby ceny w portach lotniczych nie szalały, trzeba wpuścić McDonaldsy, Burger Kingi i inne takie. Gdzieniegdzie podziemia zapełniają się nawet regałami tanich supermarketów.

Okęcie z Ziemią nie chce mieć nic wspólnego, więc za kawę zapłacimy kosmicznie, siadając na chybotliwym plastikowym stołku (opcja na pufie i kanapie kosztuje zresztą identycznie).

Komu się nie podoba, może wylecieć z Łodzi i posilić taniej. Problem tylko taki, że wylecieć z mojego miasta niemal nie ma dokąd…

Rytuał czy bestialstwo?


Co to za rytuał? (fot. Tomek Nacho)

Co to za rytuał? (fot. Tomek Nacho)

Oblizując się z apetytem lub nie, zjadamy w Polsce tysiące ton mięsa. Mięso nie jest efektem ludzkiej wynalazczości, a odrąbanym tasakiem fragmentem zwierzęcia, które chodzi, stoi, ryczy i czuje… Rozwój cywilizacji, wprowadzenie określonych zasad postępowania ze zwierzętami, jest sukcesem.

Jeść musimy, ale człowieczeństwo wymaga, byśmy – na ile to możliwe – ograniczyli cierpienie zwierząt, gdy je zbijamy dla wypełnienia naszych żołądków. Z pewnością wiele jest tu jeszcze do zrobienia, ale uznajmy, że mamy tu swoje tradycje, zwyczaje i swoje reguły.

W kulturze europejskiej niekoniecznie trzeba zwierzę męczyć przed śmiercią. Jeśli inne kultury mają inne zwyczaje i hołdują innym tradycjom, niech to robią na swoim podwórku. Ubój rytualny jest krzywdą niepotrzebną.

Rytuały trzeba zmieniać. Trzeba znieść obrzezanie kobiet w kilku krajach, trzeba walczyć z wybijaniem fok czy wielorybów. Trzeba to robić tak, jak wcześniej, gdy ograniczyliśmy – jako cywilizacja – handel np. kością słoniową.

Obojętne jak ważkie są historyczne, polityczne czy religijne powody, by rytuał utrzymywać, kierujmy się rozsądkiem i dobrem „słabszych braci”. Taki jest nasz kierunek. Przynajmniej powinien być.

Niedobre bo polskie


fot. Alexandra Malachovská - Aktuálně.cz

fot. Alexandra Malachovská – Aktuálně.cz

Na nic wojaże premiera Tuska na Słowację, na nic jakieś próby kampanii promującej u Czechów i Słowaków polskie produkty spożywcze. Można dawać kosze kiełbasy i jaj od zielononogich kur, ale proste fakty załatwiają nasze starania na amen.

Wyniki ostatnich badań czeskich instytucji kontrolnych (tu artykuł na ten temat…) nie pozostawiają złudzeń – jakość polskich produktów w czeskich sklepach jest znacząco niższa od rodzimych. Kawa, kakao, słodycze, warzywa, owoce, przetwory mięsne – w zasadzie nic nie daje się obronić…

Czytaj dalej

NC+ :masochizm i bumelanctwo


NC- (ilustr. Nacho)

NC- (ilustr. Nacho)

Lektura dostępna po utworzeniu platformy satelitarnej NC+ jest wyjątkowo bogata. Klienci ocenili start nowego podmiotu (po połączeniu n i Cyfry+) tak, jak na to zasłużył. Możecie poczytać sobie w internecie tysiące wpisów nie pozostawiających na ofercie NC+ suchej nitki. Racja w większości jest – niestety – po stronie klientów.

Najciekawsze jest co innego: co robili spece łączonej platformy przez tyle miesięcy, by przygotować tak dramatycznie żenujący start?Kto dopuścił do takiego bałaganu i kompromitacji, pomimo posiadania dobrej oferty programowej?

Kto psuje dobre rozwiązania np. n-ki (jak choćby wygląd GUI dekodera)? Kto dopuścił do bałaganu w liście kanałów? Kto tak olewa swą pracę, że zapomina o umieszczeniu w EPG programu kanału Cinemax (pozostawiając tylko Cinemax 2HD)?

Personalnie, kto? Bo akurat wkład oskarżanego często francuskiego prezesa jest tu najmniejszy…

Powolna transformacja


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Podobno personel chodzi zdezorientowany, a klienci biadolą. Kupno niemieckich hipermarketów Real przez francuską sieć Auchan stało się faktem. Sprawa dotyczy kilku krajów wschodniej i środkowej Europy, w tym Polski.

Klienci obawiają się (i słusznie), że stracą możliwość wykorzystywania punktów Payback (Real był jedynym hipermarketem, gdzie system był stosowany). Istnieje też obawa, że oferta Auchan będzie uboższa niż poprzednika. Byłoby to stratą dla rynku…

Istnieją też obawy, że lada miesiąc ze swoimi problemami nie poradzi sobie francuski Carrefour i dojdzie do kolejnych zmian w tym sektorze.

Czytaj dalej

Sentymentalna Łódź


ulotka reklamowa Lodz Style

ulotka reklamowa Lodz Style

Wielu mieszkańców Łodzi wynosi się dziś poza miasto. Taniej, spokojniej, w jakimś sensie lepiej. Także z tego powodu spada liczba mieszkańców jeszcze niedawno drugiego co do wielkości miasta kraju.

Podobnie było – jak się domyślam – z firmą „Lodz Style”. Jej adres jest w podmiejskim Rąbieniu, ale cała para idzie w sąsiedniego giganta, zwłaszcza w jego sentymentalną przeszłość.

Firma postanowiła w niebanalny sposób zarobić na łódzkiej historii i uroku wielokulturowego miasta. Lodz Style produkuje i sprzedaje ładne pamiątki, których tu wyraźnie brakowało. Nadal odczuwalny jest w Łodzi brak atrakcyjnych pocztówek, ale może i to nadrobi firma z Rąbienia.

Lodz Style bazuje nieco na stereotypach: kominy, Żydzi, biedne podwórka, fabrykanckie pałace. Wybór sensowny, choć nie jedyny możliwy.

Mnie się podoba cały ten pomysł: atrakcyjna strona internetowa ze sklepem on-line, unikanie kiczu, bazowanie na starych fotografiach.

Nawet, jeśli nie chcemy nic kupić, warto pooglądać dział z fototapetami, bo znajdziemy tam zdjęcia rzadko prezentowane publicznie.

Zachęcam do zajrzenia i posłuchania (!) strony www.lodzstyle.pl

 

Pod coraz grubszą warstwą kurzu


książki (ilustr. 360solutions.com)

książki (ilustr. 360solutions.com)

Gazeta Wyborcza alarmuje, że czytelnictwo w Polsce już nie spada, bo jest na katastrofalnie niskim poziomie (tu oryginalny artykuł – Małgorzaty I. Niemczyńskiej). Nie znam odpowiedzi na pytanie, jak szybko sobie z tym poradzić i osobiście wątpię, by nawet solidne wsparcie apelujących o to bibliotek coś tu znacząco zmieniło.

Mody na czytanie nie ma, państwo umywa ręce (nawet minister Zdrojewski winę zwala na samorządy), a Polska wlecze się na szarym końcu europejskiej stawki.

Jesteśmy tak nowocześni, że czytamy czasem jakieś teksty w internecie, a najchętniej już tylko opisy aplikacji na Androida. Z komentarzy internautów wynika, że gdyby nam to zaliczyć do statystyk, to bylibyśmy całkiem oczytani.

Czytaj dalej

Poczta Polska czerwona z zazdości


ppZasłużony sukces paczkomatów zmotywował Pocztę Polską do działania. W ofercie pojawiła się e-przesyłka, którą teraz sprawdzam na własnej skórze. Pakiet nadany w ten sposób 60 kilometrów od Łodzi szedł do mnie 6 dni. Tyle w każdym razie upłynęło od nadania przesyłki do maila informacyjnego, że paczkę mogę odebrać.

W mailu podstawowe informacje (gdzie odbiór, jaki jest numer przesyłki itp.) oraz linki.

Link pierwszy miałby wyświetlić informacje o placówce, gdzie paczka na mnie czeka. Po kliknięciu, komunikat: „Nie możemy wyświetlić strony której szukasz. Nie istnieje lub zostałą usunięta.” Skoro „zostałĄ usunięta”, to nie dowiem się, kiedy urząd jest czynny. Pojadę w ciemno. Zresztą, po co mi to wiedzieć.

Drugi link ma mi wskazać informacje o usłudze. Po kliknięciu mogę poczytać o godzinach otwarcia i cenach benzyny na stacjach w Bydgoszczy, Gdańsku czy Jaśle. Frapujące i wprowadzające w dobry nastrój. Ostatecznie, niewiele jest dziś firm, które mają poczucie humoru.

Poczcie Polskiej humor dopisuje podobnie jak naszym kolejom. I zdaje się, że oba te nasze narodowe cacka czeka podobny los.

Ciężka choroba wieku dziecięcego


fot. z news-light.com

fot. z news-light.com

Czy LOT powinien tak się spieszyć z kupowaniem Boeinga 787? Czy dreamliner nie okazuje się klapą? Czy bezpiecznie jest podróżować tym samolotem?

Wszystkie wątpliwości i zarzuty unoszą się w próżni. LOT nie ma ze sprawą nic wspólnego, zaś dreamliner wolnej woli jeszcze nie posiada.

Choroba wieku dziecięcego słynnego samolotu jest najbardziej bolesna dla jego amerykańskiego stwórcy – koncernu Boeing.

To niewątpliwa kompromitacja tej znanej i w końcu solidnej firmy. Lata przygotowań, przedłużające się testy, opóźnione oddawanie maszyn klientom – to wszystko nic wobec niekończącej się serii usterek, której chwilowym finałem jest wstrzymanie lotów dreamlinera.

Zaufanie do marki nadszarpnięto widowiskowo. Jest co prawda szybka reakcja serwisowa, jednak sam fakt, że chyba żaden wyprodukowany egzemplarz nie uniknął usterek, naraża na kąśliwe komentarze o „chińskiej jakości”. Szczęśliwie katastrofy nie było, ale Boeing nad swoją reputacją będzie musiał teraz ciężko popracować.

Paralogika parakolei


A było to tak…

Dawno, dawno temu (a to jak wiadomo przed 1939 rokiem), pociągiem z Łodzi do Warszawy jechało się krótko… Jakiś więc czas temu znaleźli się entuzjaści, którzy pomyśleli, że to jest wykonalne i dziś.

Czas jest pojęciem względnym, więc naiwni niczego konkretnego nie doczekali (zapowiedzi i daty zmieniano kilkukrotnie).

Przygotowania natomiast były huczne! Hierarchowie królewscy zapowiadali, że pociąg pomknie tak szybko, że niektórym Łodzianom jeszcze bardziej opłacać się będzie taplanie w stołecznym blasku.

Czytaj dalej

Do nacierania, a nie do picia


ilustr. Nacho (TVN24)

ilustr. Nacho (TVN24)

W całej aferze z czeskim alkoholem, który tylko na tamtejszym rynku doprowadził do śmierci 20 osób, pojawiły się dziś zdjęcia (TVN24), które budzą zgrozę.

Oto na jednym z nich (w telewizji widziałem więcej) można dostrzec butelki ze spirytusem, które wpadły w ręce kontrolerów na terenie Polski. Ich wygląd jest bardzo zbliżony do produkowanych u nas. Nie ma jeszcze wyników badań czeskich trunków, które mimo zakazów w najlepsze dekorowały półki sklepów między Odrą i Bugiem (setki tysięcy butelek), ale radziłbym na razie dużą ostrożność podczas zakupów.

Na marginesie: Tradycja jest kontynuowana: kontrole Sanepidu pojawiają się PO FAKCIE.

Gehenna ostatnich miesięcy


(ilustr. Nacho; wykorzyst. fot. z en.gtmedservice.com)

(ilustr. Nacho; wykorzyst. fot. z en.gtmedservice.com)

Płacze i biadolenia nad Amber Gold trwają od tygodni. Za ludzką naiwność i bezmyślność próbuje się oskarżać premiera. Zapomina się, że poszkodowani mieli wybór.

Wyboru od lat nie mają pacjenci trafiający w odchłań absurdów polskiej służby zdrowia. Już niemal nikt nie zadaje sobie pytania, jak to możliwe, że w XXI wieku, w środku cywilizowanej Europy jest kilka miesięcy, kiedy obowiązkowo trzeba być zdrowym. Pacjenci słyszą nieustannie, że kończą się kontrakty, że nie ma pieniędzy, że zabieg odbędzie się w roku przyszłym.

Wielu skazanych na pobyt w szpitalu, wychodzi z niego w pustkę. Szpital zrobił, co musiał, a dalej wolna amerykanka. Rodzinie sparaliżowanego udarem  nie mówi się, co dalej począć z chorym. Nie mówi się, gdzie trzeba się zgłosić, od czego zacząć, jak sobie radzić. Szpital kończy Swoje zadanie, reszta nie należy do niego.

W polskiej służbie zdrowia nikt z nikim nie współpracuje, pacjenci godzą się niemal na wszystko, pieniądz warunkuje każdy ruch ręki i czynność mózgu oświeconego medyka.

Przypominam więc wszystkim: można inaczej!!! Gdzie indziej naprawdę tak nie jest! Trzeba znaleźć i wybrać tych, którzy też to wiedzą i spróbują walnąć młotem w nasz paranoidalny system „opieki” zdrowotnej!

 

 

Równo i kiepsko


Polskie telewizje informacyjne (ilustr. Nacho)

Polskie telewizje informacyjne (ilustr. Nacho)

Polskie telewizje informacyjne (TVP Info, Polsat News, TVN 24, Superstacja) mają te same cele i używają tych samych środków. Widz ma więc wybór pozorny, a różnice tkwią zaledwie w niuansach.

Nie jestem medioznawcą i nie chcę wysłuchiwać rozmaitych teorii fachowców. Jako widz, ale też jako zwierzę polityczne, mam prawo marzyć i mieć wyobrażenie o dobrej telewizji informacyjnej. Takiej w Polsce nie ma, a nadzieja jaka towarzyszyła pierwszym latom istnienia TVN24 jest coraz słabsza.

Czytaj dalej

Ariel do czystego


Jako mężczyzna wyemancypowany i zmuszony okolicznościami do wykonywania przeróżnych prac, dawno już pozbyłem się skrępowania, gdy mówię o praniu czy gotowaniu. Wiedząc, że nie jestem osamotniony w swej roli, podaję czasem własne spostrzeżenia, z których możecie skorzystać lub nie.

ARIEL - do czystego (fot. Nacho)

ARIEL – do czystego (fot. Nacho)

Czytaj dalej

Chiny rządzą


Chiny w ścisłej finansowej czołówce świata (fot. businessweek.com)

Chiny w ścisłej finansowej czołówce świata (fot. businessweek.com)

To już nie są teoretyczne rozważania. Chiny stają na podium światowej gospodarki. Prawdopodobnie już w przyszłym roku przeskoczą Niemcy i zajmą ich miejsce na podium światowych gospodarek. Trzecie miejsce. Na razie.

Już dziś nie sposób ignorować Chin, a  gdzież popularność chińskiego prezydenta (przewodniczący ChRL) w porównaniu z panem Obamą…

Gdyby spytać na ulicach Warszawy o jego nazwisko, najprawdopodobniej ludzie robiliby wielkie oczy.

Chiński prezydent nazywa się Hu Jintao (wymawia się to mniej więcej: hu tćin-thał).

Ten pan zapowiedział, że na walkę ze światowym kryzysem przekaże MFW 43 miliardy dolarów. Zawrotna kwota, ale pamiętajmy, że Chiny mają największe rezerwy walutowe świata. I że, gdyby bardzo chciały, mogłyby wstrząsnąć zachodnimi rynkami na większą skalę niż odczuwamy to podczas obecnych problemów.

Chiny zaczynają rządzić, a zwycięzców krytykuje się łagodniej. Nikt więc nie próbuje narzucać im demokracji w zachodnim stylu, mało kto wspomina o ciemnych stronach tej wielkiej gospodarki, dzięki którym dotarła na szczyt.

 

Polska mowa nienawiści


Gdyby przed hipotetycznym meczem Polska – Niemcy „Bild” umieścił zdjęcie wehrmachtu najeżdżającego nasz kraj i podpisał je „Powtórzcie wrzesień 1939” byłby skandal na całą Europę. Mimo, że porównanie jest tylko częściowo trafne (bo kto inny był w obu wypadkach agresorem), mentalnie to taki sam język nienawiści.

Brukowiec "Super Express" zachęca do boju (fot. se.pl)

Brukowiec „Super Express” zachęca do boju (fot. se.pl)

Zwykły mecz Polska – Rosja przedstawiany jest w mediach często (tu dzisiejsza okładka Super Expressu) jako sprawa narodowa, a nasz przeciwnik na boisku, jak przeciwnik na polu walki. Jesteśmy w tym śmieszni i żałośni, bo tym samym przyzwalamy i dopraszamy się podobnego traktowania przez innych w przyszłości. Trzeba było jeszcze Rosjan namalować jak kacapów w walonkach i z samogonem w ręce.

Przyzwoity trener i nieprzyzwoita wycinka


luksusowe drewno dla Ikei (ilustr. Nacho)

luksusowe drewno dla Ikei (ilustr. Nacho)

 

Przyzwoicie zachował się trener reprezentacji Rosji, który po przyjeździe do Warszawy zapowiedział, że Euro to impreza sportowa i taki jest cel wizyty jego i reprezentacji Rosji.

Ewentualny przemarsz Rosjan z radzieckimi flagami niepotrzebnie rozgrzewa polskie serca i umysły. Gdyby do niego doszło, byłoby to w naszych realiach śmiechu i politowania warte.

Nerwy trzeba oszczędzić na inne wydarzenia.

Dużo bardziej frustrujące jest wycinanie w rosyjskiej Karelii 600-letnich drzew dla potrzeb koncernu Ikea. Szwedzi o procederze pojęcia nie mieli, w co wierzę. Rosyjscy drwale za nic sobie mają ochronę środowiska i wartości ekologiczne, co wydaje się wysoce prawdopodobne.

I to jest smutne.