Rzymianie przy telewizorze


fot. Tomek Nacho, 2014
Reklamy

DH Uniwersal – ku pamięci


pocztówka z pocz. lat 70-tych, autora zdj. nie znam

pocztówka z pocz. lat 70-tych, autora zdj. nie znam

aut. Nacho

aut. Nacho

Jak w szkolnym pamiętniku. Tylko „Ku pamięci” to dzisiejsze fotograficzne porównanie…

Pierwszy nowoczesny dom towarowy z ruchomymi schodami zbudowano w Łodzi w 1967 roku. „Uniwersal” stanął przy placu Niepodległości, którego drugim nieodłącznym elementem jest sąsiednia krańcówka tramwajowa i autobusowa. Niegdyś z całkiem eleganckich peronów, zaprojektowanych i zbudowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej, odjeżdżały tramwaje podmiejskie do Rzgowa, Tuszyna czy Pabianic.

W latach 70-tych można tu było zobaczyć stare Ikarusy, ale i zrobić niezłe zakupy. Skoro dom towarowy nadawał się na pocztówki, to trzeba było dbać o klomby (górne zdjęcie)… Dzisiaj na przystanek podjedzie zapewne Mercedes, a Uniwersal stracił starą nazwę, jest kompletnie przebudowany i trzeba wierzyć na słowo, że przynajmniej konstrukcja pozostała niezmieniona. Próbę przywrócenia mu funkcji handlowych ocenić będzie można dopiero za czas jakiś…

Czar tysiąca znaków


zabytkowym tramwajem po Narutowicza (aut. Nacho)

Zabytkowym tramwajem ulicą Narutowicza (aut. Nacho)

To miało być zdjęcie zrobione tylko przy okazji kursu zabytkowego tramwaju ulicami Łodzi. Zdjęcie jednak pokazuje to, czego nie zauważamy pobieżnie obserwując świat.  Mimo niewielkiego skadrowania widać, z jaką ilością znaków i informacji musi borykać się przeciętny polski kierowca. Ma je zauważyć, zrozumieć, zinterpretować i uwzględnić w prowadzeniu pojazdu…

Sentymentalna Łódź


ulotka reklamowa Lodz Style

ulotka reklamowa Lodz Style

Wielu mieszkańców Łodzi wynosi się dziś poza miasto. Taniej, spokojniej, w jakimś sensie lepiej. Także z tego powodu spada liczba mieszkańców jeszcze niedawno drugiego co do wielkości miasta kraju.

Podobnie było – jak się domyślam – z firmą „Lodz Style”. Jej adres jest w podmiejskim Rąbieniu, ale cała para idzie w sąsiedniego giganta, zwłaszcza w jego sentymentalną przeszłość.

Firma postanowiła w niebanalny sposób zarobić na łódzkiej historii i uroku wielokulturowego miasta. Lodz Style produkuje i sprzedaje ładne pamiątki, których tu wyraźnie brakowało. Nadal odczuwalny jest w Łodzi brak atrakcyjnych pocztówek, ale może i to nadrobi firma z Rąbienia.

Lodz Style bazuje nieco na stereotypach: kominy, Żydzi, biedne podwórka, fabrykanckie pałace. Wybór sensowny, choć nie jedyny możliwy.

Mnie się podoba cały ten pomysł: atrakcyjna strona internetowa ze sklepem on-line, unikanie kiczu, bazowanie na starych fotografiach.

Nawet, jeśli nie chcemy nic kupić, warto pooglądać dział z fototapetami, bo znajdziemy tam zdjęcia rzadko prezentowane publicznie.

Zachęcam do zajrzenia i posłuchania (!) strony www.lodzstyle.pl

 

Łódzki autobus standardowy


Zajezdnia Nowe Sady (zdj. Google Maps; oprac. Nacho)

Zajezdnia Nowe Sady (zdj. Google Maps; oprac. Nacho)

Jechałem dziś autobusem. A jakże! Raz się żyje. Linia 73 z Radogoszcza do Śródmieścia. Pojazd punktualny, czysty – no, niemal pachnący. Złamałem się i zapłaciłem 2, 60 za 3 przystanki. Za tę czystość i przyjazd jak w zegarku. Odjazd z Radogoszcza 11.27, numer boczny 1175. Nawet nie usiadłem z wrażenia.

Kierowca elegancki, w średnim wieku, oprószony siwizną. I jakiż nowoczesny! Zanim podjechał, już z daleka widać było, że rozmawia przez komórkę. Tak mu już zostało – rozmawiał aż wysiadłem. Konwersacja była chyba bulwersująca, bo o ile przez pierwsze dwa przystanki prowadził jedną ręką, to między drugim a trzecim włączył chyba autopilota i ostro gestykulował do rozmówcy obiema rękami. Dojechałem więc bezpiecznie i w euforycznym nastroju. Ci z MPK to naprawdę fachowcy – potrafią tak jechać bez trzymania kierownicy i dojechać!

W dobrym nastroju jechali też i inni pasażerowie – pani o kulach odstawiła kule na bok, patrząc rozanielonym wzrokiem na elegancika za sterami pojazdu. Chłopak z dziewczyną radośnie wymieniali opinie o szkole popijając gazowany napój w czerwonej puszce. Nad nimi napis, że spożywanie i popijanie czegokolwiek w pojazdach MPK jest zakazane. Zabronili, bo ludzie się oblewali i obsypywali pokarmami, a potem wychodzili niezadowoleni. Para jednak wiedziała, że z takim supermanem za kierownicą, nie zginie nawet jedna kropla drogocennego płynu.

Zapraszam do Łodzi – tu kontrolerzy (niesłusznie zwani kanarami) są wyrozumiali, kierowcy nadzwyczaj utalentowani, a pasażerowie wyluzowani na maksa…

 

 

Na Hel tylko zimą


(fotografie: Tomek Nacho©2013)

Podróż do Helu zimą to same zalety. W przeciwieństwie do sezonu letniego, panuje tu cisza i spokój, nie ma problemu z parkowaniem, a poza wylegiwaniem się na plaży wszystkie inne atrakcje są udostępnione chętnym. Hel (miejscowość) to też oaza życia na tle innych kurortów półwyspu. Bez problemu znajdziecie tu otwartą restaurację czy kawiarnię.

Miasteczko jest zadbane i odnowione, foki chętnie pozują nielicznym turystom, spacer przez dawne tereny wojskowe na sam koniec cyplu dostarczy romantycznych wrażeń.

Uwaga! Restauracje drogie (oszczędnym polecam tańsza Władysławowo). Warto też pamiętać, by zimą na wycieczkę wybrać dzień, gdy wiatr jest słabszy.

Ciężka choroba wieku dziecięcego


fot. z news-light.com

fot. z news-light.com

Czy LOT powinien tak się spieszyć z kupowaniem Boeinga 787? Czy dreamliner nie okazuje się klapą? Czy bezpiecznie jest podróżować tym samolotem?

Wszystkie wątpliwości i zarzuty unoszą się w próżni. LOT nie ma ze sprawą nic wspólnego, zaś dreamliner wolnej woli jeszcze nie posiada.

Choroba wieku dziecięcego słynnego samolotu jest najbardziej bolesna dla jego amerykańskiego stwórcy – koncernu Boeing.

To niewątpliwa kompromitacja tej znanej i w końcu solidnej firmy. Lata przygotowań, przedłużające się testy, opóźnione oddawanie maszyn klientom – to wszystko nic wobec niekończącej się serii usterek, której chwilowym finałem jest wstrzymanie lotów dreamlinera.

Zaufanie do marki nadszarpnięto widowiskowo. Jest co prawda szybka reakcja serwisowa, jednak sam fakt, że chyba żaden wyprodukowany egzemplarz nie uniknął usterek, naraża na kąśliwe komentarze o „chińskiej jakości”. Szczęśliwie katastrofy nie było, ale Boeing nad swoją reputacją będzie musiał teraz ciężko popracować.

Krytykuj i chwal


Krytykowanie ma sens i jest zapewne ulubioną postawą krajowych blogerów. Staram się w nim jednak nie zapędzić zbyt daleko, bo zawsze gdzieś czyha utrata obiektywizmu.

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska jawi mi się dziś (z perspektywy czasu) wcale nie gorszym włodarzem miasta niż jej poprzednicy. Ma też atuty, których pozostali mogą jej zazdrościć…

Czytaj dalej

Oranżada z przeszłości


Wraz z upadkiem komunizmu z obrzydzeniem otrząsaliśmy się ze wszystkiego, co – jak się powszechnie uważało – było anachroniczne, niemodne i nienowoczesne. Zniknęła więc także oranżada w szklanej butelce z przymocowaną na stałe porcelanową zatyczką, zastąpiona przez hermetyczne puszki i kompletnie nieekologiczne plastiki…

fot. Nacho

fot. Nacho

Kraje, które niczego nie musiały się krępować, wykorzystują sentymenty do dziś. W Szwajcarii taką oranżadę zamówiłem w kawiarni. Ohydnie słodka, intensywnie kolorowa i zapewne niezdrowa. Tak jak kiedyś. Jednak jest i ktoś na tym zarabia. Pomysł stary jak świat, a pieniądze daje.

 

Paralogika parakolei


A było to tak…

Dawno, dawno temu (a to jak wiadomo przed 1939 rokiem), pociągiem z Łodzi do Warszawy jechało się krótko… Jakiś więc czas temu znaleźli się entuzjaści, którzy pomyśleli, że to jest wykonalne i dziś.

Czas jest pojęciem względnym, więc naiwni niczego konkretnego nie doczekali (zapowiedzi i daty zmieniano kilkukrotnie).

Przygotowania natomiast były huczne! Hierarchowie królewscy zapowiadali, że pociąg pomknie tak szybko, że niektórym Łodzianom jeszcze bardziej opłacać się będzie taplanie w stołecznym blasku.

Czytaj dalej

Kirchol na Brackiej


Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

zdjęcia: Nacho

Łódzki cmentarz żydowski przy ulicy Brackiej jest nazywany przez Łodzian kircholem, choć określenia tego od dawna używali jedynie Polacy (najpierw w Galicji). Żydzi ponoć za słowem „kirchol” nie przepadali, ale nazwa się przyjęła i już.

Cmentarz bywa odkryciem nawet dla starych mieszkańców miasta.

Czytaj dalej

Co odkryto na dnie Bałtyku?


Tu mniej więcej natrafiono na dziwny obiekt

Tu mniej więcej natrafiono na dziwny obiekt

Tym razem nie dam się podpuścić. Zamotani w Euro, nie zauważyliśmy wydarzenia, które podało wiele europejskich agencji.

Źródłem sztokholmski tabloid Expressen, podający szczegóły bałtyckiej ekspedycji, podczas której odkryto na dnie dziwny obiekt, nie przypominający ponoć niczego, co już znamy.

Są zdjęcia, nawet relacja filmowa (po reklamie, tu…).

Sezon ogórkowy w Szwecji się zaczął, więc patrzę na to sceptycznie. Zdjęcia pokazują jakiś kształt ułożony z kamieni i jakąś dość gładką powierzchnię, mogącą być powierzchnią skalną.

Nie spodziewam się niebywałych odkryć, ale gdyby jednak…

Czytaj dalej