Pod coraz grubszą warstwą kurzu


książki (ilustr. 360solutions.com)

książki (ilustr. 360solutions.com)

Gazeta Wyborcza alarmuje, że czytelnictwo w Polsce już nie spada, bo jest na katastrofalnie niskim poziomie (tu oryginalny artykuł – Małgorzaty I. Niemczyńskiej). Nie znam odpowiedzi na pytanie, jak szybko sobie z tym poradzić i osobiście wątpię, by nawet solidne wsparcie apelujących o to bibliotek coś tu znacząco zmieniło.

Mody na czytanie nie ma, państwo umywa ręce (nawet minister Zdrojewski winę zwala na samorządy), a Polska wlecze się na szarym końcu europejskiej stawki.

Jesteśmy tak nowocześni, że czytamy czasem jakieś teksty w internecie, a najchętniej już tylko opisy aplikacji na Androida. Z komentarzy internautów wynika, że gdyby nam to zaliczyć do statystyk, to bylibyśmy całkiem oczytani.

Czytaj dalej

A zapowiadał się tak dobrze…


fot. wikipedia

fot. wikipedia

Oto cytat:

„…w młodości był przykładnym synem katolickiej rodziny. Każdej niedzieli chodził na msze do kościoła, spowiadał się regularnie, czego żądała od niego matka. Zawsze kierował nim żarliwy patriotyzm. Cierpiał, gdy ze względu na młody wiek (…) nie mógł zaciągnąć się do wojska”.*

Ten przykładny syn, żarliwy katolik i patriota to nikt inny, jak Heinrich Himmler, późniejszy zbrodniarz, współtwórca SS i podpora Hitlera w polityce eksterminacyjnej.

Bo można być katolikiem i patriotą i czynić zło na wielką skalę. Można też czynić dobro bez pobudek religijnych czy patriotycznych. I na odwrót.

___________________________________

* z „Himmler: geneza szaleństwa”, aut. Bogusław Wołoszański, w : Newsweek Historia 5/2012

A ojciec nadal nieznany


Jens-Jürgen Ventzki "Cień ojca" (fot. Nacho)

Jens-Jürgen Ventzki "Cień ojca" (fot. Nacho)

To mogła być książka wyjątkowa, ale taką nie jest. Choć cieszy się w Łodzi dużą popularnością (może i poza nią), niespecjalnie przynosi nam wiedzę, której już byśmy nie mieli lub której nie moglibyśmy się domyślać.

Czytaj dalej

Niski i niebezpieczny


To zresztą śmieszne, ze źródłem nieszczęść świata tak często bywają ludzie niskiego wzrostu o wiele energiczniejsi i bardziej kłótliwi niż wysocy.

Erich Maria Remarque „Na Zachodzie bez zmian” (cyt. za Bryan Mark Rigg „Losy żydowskich żołnierzy Hitlera”

Stefánsson intensywnie


Jón Kalman Stefánsson "Niebo i piekło" (fot. Nacho)

Intensywność wrażeń i uczuć opisywanych w tej książce obezwładnia, choć nie od razu oznacza to, że te 207 stron wejdą do grona Waszych ulubionych.

Gdybym miał skwitować ją jednym zdaniem, to jest to powieść, w której sentencje i trafne myśli o ludzkiej egzystencji pojawiają niemal w każdym akapicie.

Oto wybrany przeze mnie fragment:

Łatwo siebie oszukać, gdy jest się samemu, można niemal stworzyć samego siebie, być mądrym, zmyślnym, znać odpowiedź na wszystkie pytania.

Wśród ludzi jest już całkiem inaczej.

Wtedy trzeba się wysilać, nie jesteś już tak zmyślny, nie jesteś nawet blisko mądrości.

Wtedy jesteś czasami zwykłym cholernym durniem i gadasz przeróżne głupoty.

Warto przeczytać książkę tego islandzkiego autora, by zobaczyć, że daleka kultura może być nam tak bliska…

Bez hołdów dla Hołdysa


Stop ACTA - ilustr. Nacho

Od dawna histeryczne nieco wypowiedzi Zbigniewa Hołdysa budzą co najmniej moje zdziwienie. Dziwi mnie też, że co rusz jest gdzieś zapraszany i pokazywany, bo nie reprezentuje nawet swojego środowiska.

Dzisiaj wytoczył armaty przeciwko protestującym w związku z szykującym się polskim podpisem pod dokumentem ACTA.

Podpis prawdopodobnie będzie, bo Platforma Obywatelska tradycyjnie raz mówi jedno, a raz drugie, a jako partia konserwatywna pasuje do całej ideologii coraz silniejszej kontroli nad – nomen omen – obywatelami.

Czytaj dalej

Berlin od zewnątrz i od środka


Roger Moorhouse kontra Hans Fallada (fot. Nacho)

To miało być tak… Napiszę coś o tym, co czytam. Napiszę więc o książce Rogera Moorhouse’a „Stolica Hitlera” (wyd. Znak Kraków 2011), a kiedyś potem o powieści Hansa Fallady „Każdy umiera w samotności” (wyd. Sonia Draga, Katowice 2011).

Nie wyszło. Pierwszy tekst nie doczekał się mojej chęci pisania, drugi przyspieszył i zderzył się z tamtym, który kiełkował zaledwie w mojej głowie…

Czytaj dalej

Michel i Beata


Michel Houellebecq "Mapa i terytorium" (ilustr. Nacho)

Mógłbym właściwie pisać o samej książce, o tym jaka ciekawa, o tym, że bez długich narad wyróżniona we Francji prestiżową Nagrodą Goncourtów, albo że „Mapa i terytorium” Michela Houellebecqa jest och i ach…

Wszystko to mógłbym, bo książka na wszystkie pochwały zasługuje. Dość powiedzieć, że czytając ją, kilkakrotnie zastanawiałem się, czy nie sprawdzić w Google tych wszystkich postaci, które przewijają się przez jej strony. Sugestywna, realna, namacalna.

Świetna powieść, którą pochłania się z przyjemnością.

Miałem nie o tym jednak…

Otóż przy okazji tej książki zacząłem się zastanawiać nad kunsztem tłumacza, a właściwie tłumaczki. Nad faktem, że zdania pisane przez mężczyznę tłumaczy kobieta.

Czytaj dalej

Zaskakujące (?) wspomnienia Józefa Czapskiego


Józef Czapski - Na nieludzkiej ziemi

To już kolejne wydanie książki Józefa Czapskiego (wyd. Znak, 2011), w której autor wspomina swoją tułaczkę po ZSRR podczas II wojny światowej. Jak tysiące innych, trafił do obozu dla polskich żołnierzy kampanii wrześniowej, zaraz gdy Rosjanie zajęli nasze ziemie wschodnie.

Książka ta robi na mnie większe wrażenie niż „Archipelag Gułag” Sołżenicyna. Jest przerażająca i porażająca. Jednak nie to mnie zaskoczyło.

W pewnym momencie Czapski snuje refleksje na temat okresu, gdy Polaków zaczęto wypuszczać z łagrów, bo – na mocy porozumienia z Sikorskim – miało w ZSRR powstać sojusznicze wojsko polskie do walki z Niemcami.

Wygłodzeni i wyniszczeni rodacy trafiali do punktów formowania armii. Dostawali pierwsze od dawna przyzwoite posiłki, znośną odzież, zaczynali czuć, że nie są już zesłańcami.

Co wtedy?

Patrząc na tych ludzi, obserwując samego siebie, stwierdzałem, że nie staliśmy się lepsi ani odrobinę. Wystarczy trochę ubrać i odkarmić te kobiety z kirpicznych zawodów, z dalekich zesłań, wystarczy, aby ci mężczyźni wynędzniali, w podartych fufajkach, „męczennicy i bohaterowie”, w cudzysłowie i bez cudzysłowu, z cyngą, z Kołymy czy Workuty, nałożyli mundury, podjedli – już wyłazi ta sama stara tandeta, flirty, wódka, brak myśli, inteligencji, blaga i bezgraniczna zarozumiałość.

Życie religijne studzienki kanalizacyjnej


W wiadomościach cytowany jest Włodzimierz Tomaszewski, który tłumaczy, że „patronką Łodzi jest św. Faustyna, która chodząc ulicami, pomagała biednym i wykluczonym. Poprzez błogosławienie włazów błogosławimy ulice i upowszechniamy jej dobroć”. Obecność prezesa zarządu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w artykułach nie jest przypadkowa, bo to właśnie miejscy urzędnicy poprosili duchownych o pomoc w sprawie zabezpieczenia włazów przed kradzieżą.

irk – Gazeta.pl

Tożsamość narodowa


ilustr. glazersspace. wikispaces.com

… Prowincjonalizm i absurdalne twierdzenia o tym, że Unia chce nam odebrać tożsamość, to dobry temat na 28 października. Rozwinąłbym (…) myśl, że to my i tylko my sami odbieramy sobie tożsamość – poprzez straszny język, jakim mówimy, straszną architekturę, jaką budujemy, poprzez brak szacunku dla krajobrazu kulturalnego i zabytków, wątpliwą urbanizację, rezygnację z rzemiosła i jego pluralizmu, wyludnianie wsi, poprzez budowę coraz to nowych monumentów konsumpcji, bez zwiększania wydajności i efektywności produkcji oraz przemyślanej troski o sprzedaż ich efektów itp.itd. Stajemy się tuzinkowym „zglobalizowanym” krajem.

Václav Havel w książce „Tylko krótko, proszę”

PS. Opinia o Czechach, żeby było jasne…

Pamiętajmy o Karskim


Jan Karski - fot. Nacho

Czasem coś wydaje się nam takie lokalne i mało znaczące… Oto Lizbona – sam środek miasta. Wystawa sporej księgarni. Za szybą świetnie widoczne książki o Janie Karskim: Polaku, Łodzianinie, emisariuszu Państwa Podziemnego. Tym samym, który jako pierwszy powiedział światu prawdę o holocauście, gettach i masowych mordach. Powiedział największym tego świata osobiście, choć bez wyraźnego skutku.

Jego życie to wprost wymarzony materiał na trzymający w napięciu film. Film, którego nikt w Polsce dotąd nie nakręcił.

Jan Karski nie jest bezimienny, w zasadzie jego losy są znane, łódzkie muzeum ma specjalną salę poświęconą jego życiu.

Czy jest jednak bohaterem narodowym? Czy wystarczająco doceniamy, że mieliśmy takie wyjątkowe osobowości?

Niekoniecznie. Życie Karskiego to sukces, balansowanie na krawędzi. To taki wojenny James Bond. Nie ma tragicznej śmierci, męczeństwa, hektolitrów łez, krzyży. To niech zachwycają się nim inni…

Václava Havla recepta na powódź


ilustr. glazersspace.wikispaces.com

Że nasi południowi sąsiedzi mieli szczęście i trafił im się wybitny prezydent, nigdy nie wątpiłem. Że Czechy są podatne na powodzie podobnie (albo nawet bardziej) jak Polska, też jest faktem.

Czy – prócz metod już znanych – można coś rozsądnego zrobić w obliczu wielkiej czy średniej wody?

Pewnie niewiele, ale Václav Havel miał pomysł (nie wiem, czy zrealizowany), który bardzo mi się spodobał.

Czytaj dalej

Irvine Welsh o pożytkach porażki


Porażka to dla mnie temat o wiele ważniejszy i bardziej interesujący niż sukces. Sukces tak naprawdę niczego nie uczy. Gdy ci się wiedzie, napełniasz się jedynie samozadowoleniem, nie badasz okoliczności, które doprowadziły do twojego sukcesu. Jeśli ponosisz porażki, staje się to dla ciebie nauką, spoglądasz wstecz, by zobaczyć dlaczego i w jaki sposób zawiodłeś. Tak więc uczysz się o wiele więcej.

Remigiusz Grzela „Hotel Europa” – z wywiadu z Irvinem Welshem

„Żona doskonała” – w kinach


Francuska publiczność znów może tu  [w nowym filmie François Ozona „Żona doskonała” – przyp. Nacho] zobaczyć razem swe ukochane gwiazdy – Deneuve i Depardieu – przed 30 laty skojarzone w „Ostatnim metrze” przez François Truffauta. (…) I ani trochę nie przeszkadza tamtejszym widzom, że on jest dziś dwukrotnie szerszy niż wtedy, a ona po wielu operacjach plastycznych nie może się uśmiechać zbyt gwałtownie.

Nacho ma nadzieję, że podobna konstatacja dotyczyć będzie również polskiej publiczności

Jacek Szczerba w Gazecie Wyborczej

fot. materiały prasowe/modyfikacja Nacho