Niedobre bo polskie


fot. Alexandra Malachovská - Aktuálně.cz

fot. Alexandra Malachovská – Aktuálně.cz

Na nic wojaże premiera Tuska na Słowację, na nic jakieś próby kampanii promującej u Czechów i Słowaków polskie produkty spożywcze. Można dawać kosze kiełbasy i jaj od zielononogich kur, ale proste fakty załatwiają nasze starania na amen.

Wyniki ostatnich badań czeskich instytucji kontrolnych (tu artykuł na ten temat…) nie pozostawiają złudzeń – jakość polskich produktów w czeskich sklepach jest znacząco niższa od rodzimych. Kawa, kakao, słodycze, warzywa, owoce, przetwory mięsne – w zasadzie nic nie daje się obronić…

Jest jednak jeden argument, który prawdziwym wynikom kontroli nadaje nowy wymiar: Czesi chcą kupować tanio.

Ich importerzy i dystrybutorzy cenę stawiają na pierwszym miejscu, a do tego z przyzwoleniem niewidzialnej ręki rynku dostosowują się polscy producenci. Nie rozgrzesza to z nieprzestrzegania norm czy fałszywych informacji na etykietach, ale jednak wiele tłumaczy. Czesi mają gorszy dostęp do renomowanych polskich produktów, bo hurtownicy preferują tanią trzecią ligę.

Co nadzwyczajne i budzące podziw, w komentarzach internautów z trudem znajdziemy typowy polski jad, pokazujący wroga w złym świetle. Piszący komentarze bywają w polskich sklepach, jadają też dobre polskie produkty i nie szukają dziury w całym. Polskie nie znaczy w Pradze dobre, ale niekoniecznie Polska jest temu winna. To pocieszające w całej tej wstydliwej sprawie…