Pobłażanie paranoi


Demonstracja siły (fot. One Corea Network)

Demonstracja siły (fot. One Corea Network)

Jak błogo w cywilizowanym internecie. Ludzie żyją swoimi sprawami, głowę zaprzątając sobie Wielkanocą albo mniej lub bardziej udanymi ripostami duetu Palikot – Miller. Oczywiście, spraw są dziesiątki, ale jedna duża przemyka gdzieś w cieniu np. malutkich problemów Cypru.

Obawiam się o rozwój wypadków w Korei. Przywództwo Korei Północnej wydaje się tak podkręcone możliwością zaatakowania Stanów Zjednoczonych lub Korei Południowej, że w pewnym momencie może zatracić poczucie rzeczywistości. Reżim wprowadził mobilizację, zerwał prawie całkowicie łączność ze światem zewnętrznym, ostrze noża błyszczy.

Wbrew powierzchownym relacjom europejskich mediów, USA nie wydają się lekceważyć wydarzeń. Niezapowiedziane manewry Rosjan też niekoniecznie rozpoczęto przypadkowo.

Nie jestem czarodziejem, więc nie wiem, jak problem rozwiązać. Wspólnota tej planety powinna jednak intensywnie przemyśleć długofalowe (i doraźne) działanie wobec kraju, który stanowi zagrożenie dla wszystkich.

Bagatelizowanie paranoi Hitlera doprowadziło do śmierci milionów ludzi podczas II wojny światowej. Wtedy też Liga Narodów brylowała bezradnością. Do czego służy dziś ONZ? Widząc masakry i konflikty tu i ówdzie – ciągle się zastanawiam.

Korea Północna zagrała na nosie całej społeczności międzynarodowej, udowadniając, że jej broń atomowa to nie efekt manipulacji w Photoshopie. Oburzyliśmy się nieco i wróciliśmy do swoich spraw.

Patrzymy jak demonstruje Cypr, jak Solidarność obwiesza się flagami, jak za moment pomaszerują fani zamachu brzozy na polski samolot. Nikt nie idzie protestować pod koreańską ambasadę, bo nikt nie wierzy, że stanie się coś niebezpiecznego. Miejmy nadzieję, że wiara czyni cuda.