Polska w czerni i bieli


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Polski świat komentarzy politycznych rozpoznaje tylko dwa kolory – czerń i biel. Wdarcie się do tego świata z odcieniami szarości traktowane jest jak zdrada, infantylizm i brak własnego zdania. To główny powód, z jakiego niektórych dyskusji unikam jak ognia.

Widzący „szarości” muszą siłą rzeczy wdepnąć w jaskrawą biel i brudną czerń wysmarowywaną na różne sposoby. Kończy się pyskówką, a w najlepszym razie ostracyzmem.

Tak było kilka dni temu ze słynną wypowiedzią Janusza Palikota na temat Wandy Nowickiej. Zwolennicy Ruchu Palikota uważali, że wypowiedź miała szerszy kontekst filozoficzny i była całkowicie uzasadniona. Kropka. Zamalowywali Palikota na biało. Wybitni i uczciwi do szpiku kości przedstawiciele PO, PiS i SLD z Leszkiem Millerem na czele wieścili, że to koniec Palikota i kompromitacja totalna. Polała się czerń…

Napisałem ostro o Palikocie w poprzednim wpisie, ale sprawa Wandy Nowickiej czarno-biała nie jest. Pani marszałkini dwukrotnie postąpiła nie fair (premia i obietnica rezygnacji), dała się omamić i wciągnąć w grę prowadzoną przez swą koleżankę Kopacz (która pieniądze ochoczo wzięła, a potem wzruszała się niesprawiedliwością i upodleniem kobiety. Nowickiej, naturalnie.) i dziesiątki innych, będących w kontrze wobec Ruchu Palikota. Janusz Palikot miał prawo odwołać Nowicką, wyrzucić ją z klubu i zastosować jakieś inne sankcje. Mógł to jednak zrobić z klasą i porządnie. Zachował się jak urażona primadonna, której zostaje już tylko odszczeknąć się w prostacki sposób. Jest szaro.

Czarno-biało zareagowano na forach na abdykację Benedykta XVI. Sądzi się nawet powszechnie, że czerń i biel są konieczne, by przyciągnąć innych kontrowersyjnym poglądem. Liberałowie i lewica prześcigali się więc w tworzeniu wizerunku „czarnego papieża”, którego jedyną zaletą było złożenie urzędu. Cały Kościół Katolicki jest przy tym siedliskiem korupcji, pedofilii, wstecznictwa i innych grzechów potępienia godnych. Do czerni potrzebna była biel. Prawica i dewoci prześcigają się od dawna w udowadnianiu, że trwa zmasowany atak na Kościół, przy czym stoi za tym Szatan, a grzechy Kościoła mają charakter incydentalny.

Teraz doszła sprawa Lecha Kaczyńskiego, którego imię – według czyjegoś irracjonalnego życzenia – miałby nosić dworzec Łódź Fabryczna po przebudowie. Co ma nieżyjący prezydent do kolejnictwa i miasta Łodzi – nie wiadomo. Dyskusja skończyła się tym, czym skończyć musiała. Czarni uznali, że to najgorszy polski przywódca w dziejach, a najsłabszy prezydent, to już na pewno. Białych nie było akurat pod ręką albo się wystraszyli. Można jednak łatwo przewidzieć, że Lech Kaczyński był dla nieobecnych najbardziej patriotycznym i najskuteczniejszym spośród dotychczasowych.

Obie strony walczą ostro, nie szczędząc epitetów. A ja sobie siedzę okrakiem i tylko mieszam. Czerń z bielą.