Łódzki autobus standardowy


Zajezdnia Nowe Sady (zdj. Google Maps; oprac. Nacho)

Zajezdnia Nowe Sady (zdj. Google Maps; oprac. Nacho)

Jechałem dziś autobusem. A jakże! Raz się żyje. Linia 73 z Radogoszcza do Śródmieścia. Pojazd punktualny, czysty – no, niemal pachnący. Złamałem się i zapłaciłem 2, 60 za 3 przystanki. Za tę czystość i przyjazd jak w zegarku. Odjazd z Radogoszcza 11.27, numer boczny 1175. Nawet nie usiadłem z wrażenia.

Kierowca elegancki, w średnim wieku, oprószony siwizną. I jakiż nowoczesny! Zanim podjechał, już z daleka widać było, że rozmawia przez komórkę. Tak mu już zostało – rozmawiał aż wysiadłem. Konwersacja była chyba bulwersująca, bo o ile przez pierwsze dwa przystanki prowadził jedną ręką, to między drugim a trzecim włączył chyba autopilota i ostro gestykulował do rozmówcy obiema rękami. Dojechałem więc bezpiecznie i w euforycznym nastroju. Ci z MPK to naprawdę fachowcy – potrafią tak jechać bez trzymania kierownicy i dojechać!

W dobrym nastroju jechali też i inni pasażerowie – pani o kulach odstawiła kule na bok, patrząc rozanielonym wzrokiem na elegancika za sterami pojazdu. Chłopak z dziewczyną radośnie wymieniali opinie o szkole popijając gazowany napój w czerwonej puszce. Nad nimi napis, że spożywanie i popijanie czegokolwiek w pojazdach MPK jest zakazane. Zabronili, bo ludzie się oblewali i obsypywali pokarmami, a potem wychodzili niezadowoleni. Para jednak wiedziała, że z takim supermanem za kierownicą, nie zginie nawet jedna kropla drogocennego płynu.

Zapraszam do Łodzi – tu kontrolerzy (niesłusznie zwani kanarami) są wyrozumiali, kierowcy nadzwyczaj utalentowani, a pasażerowie wyluzowani na maksa…