Powolna transformacja


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Podobno personel chodzi zdezorientowany, a klienci biadolą. Kupno niemieckich hipermarketów Real przez francuską sieć Auchan stało się faktem. Sprawa dotyczy kilku krajów wschodniej i środkowej Europy, w tym Polski.

Klienci obawiają się (i słusznie), że stracą możliwość wykorzystywania punktów Payback (Real był jedynym hipermarketem, gdzie system był stosowany). Istnieje też obawa, że oferta Auchan będzie uboższa niż poprzednika. Byłoby to stratą dla rynku…

Istnieją też obawy, że lada miesiąc ze swoimi problemami nie poradzi sobie francuski Carrefour i dojdzie do kolejnych zmian w tym sektorze.

Czytaj dalej

Reklamy

Poker Kwaśniewskiego


Aleksander Kwaśniewski ponownie w polskiej polityce (fot. Nacho)

A. Kwaśniewski ponownie w polskiej polityce (fot. Nacho)

Ostatnie dni miały Kwaśniewskiego zniechęcić. Gimnazjalny poziom wypowiedzi Palikota podgrzał emocje i większość odsądzała pomysł Lewicy z jego udziałem od czci i wiary. Że klapa, że to gwóźdź do trumny i że szans zero.

Aleksander Kwaśniewski ma klasę, doświadczenie i intuicję. Tworzenie – wspólnej z Palikotem – lewicowej listy wyborczej jest ryzykowne, ale zupełnie naturalne. Ruch Palikota jest niewątpliwie liberalną lewicą z najbardziej europejskim programem ze wszystkich polskich partii. Ma też – jako jedyne ugrupowanie – pomysł, jak popchnąć kraj  w stronę swobód obywatelskich, czytelnych relacji gospodarczych i społecznych. Gdybyż jeszcze Palikot ochłonął!

Na to ostatnie nie ma szans i Kwaśniewski doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Pomysł ma wszak dwa istotne aspekty, które umykają z pola widzenia. Centrolewicową listę nadzorować będzie Marek Siwiec, a nie Janusz Palikot. „Europa Plus” będzie z Palikotem i wieloma innymi. Niewątpliwie sznurki trzyma były prezydent wraz z Siwcem.

Drugi aspekt: dzisiejsze spotkanie oznacza tylko wspólne tworzenie listy wyborczej do Parlamentu Europejskiego. SLD jest obrażony, ale kilka zwycięstw wyborczych ma „Europa Plus”, jak w banku. Jednym z nich będzie zapewne wygrana Janusza Palikota.

Co to oznacza? Janusz Palikot w Brukseli to strzał w dziesiątkę. Wstydu nam raczej nie przyniesie, a barwnych postaci jest tam zawsze więcej.

Ruch Palikota (pod jakąkolwiek nazwą) pozbędzie się tu na miejscu swojego twórcy, ideologa, ale i balastu. Wtedy ma szansę na znacznie większy sukces niż obecnie. Spokojnie można będzie pomyśleć o późniejszych wyborach krajowych.

Taki scenariusz jest niebezpieczny zarówno dla Platformy Obywatelskiej, jak i Sojuszu Lewicy Demokratycznej.Dzisiaj nie stało się jeszcze nic. Stanie się, gdy scenariusz zostanie zrealizowany.

Sentymentalna Łódź


ulotka reklamowa Lodz Style

ulotka reklamowa Lodz Style

Wielu mieszkańców Łodzi wynosi się dziś poza miasto. Taniej, spokojniej, w jakimś sensie lepiej. Także z tego powodu spada liczba mieszkańców jeszcze niedawno drugiego co do wielkości miasta kraju.

Podobnie było – jak się domyślam – z firmą „Lodz Style”. Jej adres jest w podmiejskim Rąbieniu, ale cała para idzie w sąsiedniego giganta, zwłaszcza w jego sentymentalną przeszłość.

Firma postanowiła w niebanalny sposób zarobić na łódzkiej historii i uroku wielokulturowego miasta. Lodz Style produkuje i sprzedaje ładne pamiątki, których tu wyraźnie brakowało. Nadal odczuwalny jest w Łodzi brak atrakcyjnych pocztówek, ale może i to nadrobi firma z Rąbienia.

Lodz Style bazuje nieco na stereotypach: kominy, Żydzi, biedne podwórka, fabrykanckie pałace. Wybór sensowny, choć nie jedyny możliwy.

Mnie się podoba cały ten pomysł: atrakcyjna strona internetowa ze sklepem on-line, unikanie kiczu, bazowanie na starych fotografiach.

Nawet, jeśli nie chcemy nic kupić, warto pooglądać dział z fototapetami, bo znajdziemy tam zdjęcia rzadko prezentowane publicznie.

Zachęcam do zajrzenia i posłuchania (!) strony www.lodzstyle.pl

 

Polska w czerni i bieli


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Polski świat komentarzy politycznych rozpoznaje tylko dwa kolory – czerń i biel. Wdarcie się do tego świata z odcieniami szarości traktowane jest jak zdrada, infantylizm i brak własnego zdania. To główny powód, z jakiego niektórych dyskusji unikam jak ognia.

Widzący „szarości” muszą siłą rzeczy wdepnąć w jaskrawą biel i brudną czerń wysmarowywaną na różne sposoby. Kończy się pyskówką, a w najlepszym razie ostracyzmem.

Czytaj dalej

Kurewskie kurewstwo, czyli Palikot na premiera


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Jaki jest cel obecności Janusza Palikota w polityce? Zapewne to osiągnięcie przez jego partię sukcesu w wyborach. Za tym hipotetycznym sukcesem może pójść objęcie stanowiska premiera. Przynajmniej taka jest logika wydarzeń. Tymczasem z ust szefa Ruchu Palikota słyszymy coraz to dziwniejsze rozważania „filozoficzne”.

Zaczęło się od gwałtu na Nowickiej, teraz pora na burdel noszący infantylną nazwę sejm. Ogólnie kurewstwo wszędzie, przy kurewskim samopoczuciu licznych alfonsów. (więcej…)

Kiedyś zażenował mnie Józef Oleksy, ale były to wynurzenia alkoholowe potajemnie nagrane.

Dzisiaj Palikot brnie na trzeźwo w dyskusję, której nikt z nim podjąć nie ma zamiaru. Wyobraźnia pana P. podpowiada mu, że jego wyborcy posługują się takim samym językiem i będą zachwyceni, gdy kiedyś usłyszą podobnie soczyste porównania z ust szefa rządu.

Wychodzi na to, że Janusz Palikot ma kurewsko bujną wyobraźnię.

Nie wystarczy dziś opalony Włoch


Kobieta - papież? (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. z wisegeek.org i feministing.com)

Kobieta – papież? (ilustr. Nacho; wykorzyst. zdj. z wisegeek.org i feministing.com)

Kilkadziesiąt lat temu w Watykanie wybrano papieża. Został nim Polak, Karol Wojtyła. Komentarzom nie było końca, bo po kilku wiekach Watykan miał gospodarza spoza Włoch. Dzisiaj komentuje się bez końca dobrowolne ustąpienie Benedykta XVI. Komentować można, ale umiar byłby wskazany. Ojciec Święty miał prawo do takiej decyzji, choć znowu musiało minąć kilkaset lat od ostatniej podobnej. Nie traktujmy czegoś dopuszczalnego jako faktu o nadzwyczajnym znaczeniu.

Faktem epokowym byłoby natomiast niecodzienne podejście do wyboru następcy Benedykta XVI. Zobaczcie, nawet przez myśl nie przechodzi nam słowo „następczyni”. Kościół Katolicki trwa w przekonaniu, że ma prawo rządzić duszami. Instytucja ta nie radzi sobie jednak z faktami.

W historii nie dopuszczono nigdy, by głową Kościoła została osoba o innym kolorze skóry. Trudno zliczyć wiernych o czekoladowej karnacji – biskupów policzyć niesłychanie łatwo, a papieży nie ma po co.

Czytaj dalej

Łódzki autobus standardowy


Zajezdnia Nowe Sady (zdj. Google Maps; oprac. Nacho)

Zajezdnia Nowe Sady (zdj. Google Maps; oprac. Nacho)

Jechałem dziś autobusem. A jakże! Raz się żyje. Linia 73 z Radogoszcza do Śródmieścia. Pojazd punktualny, czysty – no, niemal pachnący. Złamałem się i zapłaciłem 2, 60 za 3 przystanki. Za tę czystość i przyjazd jak w zegarku. Odjazd z Radogoszcza 11.27, numer boczny 1175. Nawet nie usiadłem z wrażenia.

Kierowca elegancki, w średnim wieku, oprószony siwizną. I jakiż nowoczesny! Zanim podjechał, już z daleka widać było, że rozmawia przez komórkę. Tak mu już zostało – rozmawiał aż wysiadłem. Konwersacja była chyba bulwersująca, bo o ile przez pierwsze dwa przystanki prowadził jedną ręką, to między drugim a trzecim włączył chyba autopilota i ostro gestykulował do rozmówcy obiema rękami. Dojechałem więc bezpiecznie i w euforycznym nastroju. Ci z MPK to naprawdę fachowcy – potrafią tak jechać bez trzymania kierownicy i dojechać!

W dobrym nastroju jechali też i inni pasażerowie – pani o kulach odstawiła kule na bok, patrząc rozanielonym wzrokiem na elegancika za sterami pojazdu. Chłopak z dziewczyną radośnie wymieniali opinie o szkole popijając gazowany napój w czerwonej puszce. Nad nimi napis, że spożywanie i popijanie czegokolwiek w pojazdach MPK jest zakazane. Zabronili, bo ludzie się oblewali i obsypywali pokarmami, a potem wychodzili niezadowoleni. Para jednak wiedziała, że z takim supermanem za kierownicą, nie zginie nawet jedna kropla drogocennego płynu.

Zapraszam do Łodzi – tu kontrolerzy (niesłusznie zwani kanarami) są wyrozumiali, kierowcy nadzwyczaj utalentowani, a pasażerowie wyluzowani na maksa…

 

 

Pod coraz grubszą warstwą kurzu


książki (ilustr. 360solutions.com)

książki (ilustr. 360solutions.com)

Gazeta Wyborcza alarmuje, że czytelnictwo w Polsce już nie spada, bo jest na katastrofalnie niskim poziomie (tu oryginalny artykuł – Małgorzaty I. Niemczyńskiej). Nie znam odpowiedzi na pytanie, jak szybko sobie z tym poradzić i osobiście wątpię, by nawet solidne wsparcie apelujących o to bibliotek coś tu znacząco zmieniło.

Mody na czytanie nie ma, państwo umywa ręce (nawet minister Zdrojewski winę zwala na samorządy), a Polska wlecze się na szarym końcu europejskiej stawki.

Jesteśmy tak nowocześni, że czytamy czasem jakieś teksty w internecie, a najchętniej już tylko opisy aplikacji na Androida. Z komentarzy internautów wynika, że gdyby nam to zaliczyć do statystyk, to bylibyśmy całkiem oczytani.

Czytaj dalej

Pan Bóg i DNA


DNA (ilustr. 123rf.com)

DNA (ilustr. 123rf.com)

Tak podobno TO wygląda. TO, czyli DNA. Nie wiem, nie widziałem.

Tak też mniej więcej ma wyglądać DNA posłanki Grodzkiej. I gdy przyjrzą się temu fachowcy, to od razu wiedzą, że posłanka Grodzka to facet z krwi i kości.

Ci fachowcy to od kilku dni politycy prawicowi blisko związani z Kościołem i kierujący się nauką tegoż.

Ich wywody mają dowodzić niestosowności sejmowego „awansu” Anny Grodzkiej i niemożności zaakceptowania tego „dziwactwa”.

DNA najprawdopodobniej potwierdzi pierwotną płeć, a i okaże się pomocne w wielu innych sytuacjach. Nie wątpię nic, a nic.

Paradoks polega jednak na tym, że nagle czynnik boski odsunięto w cień. Nagle wszyscy na prawicy podpierają się osiągnięciami nauki, nagle wiara ufa laboratoriom. Nagle nie ma żadnych sprzeczności i dyskusji.

Nauką nie da się już wesprzeć przy związkach partnerskich – wtedy wygodniejszy jest Bóg i święte księgi. Posłanka Grodzka nie została jednak przez Pana Boga omówiona i oceniona, stąd bezradność i pęd ku wiedzy. Pozostaje ciągle otwarte pytanie o płeć Pana Boga. Wyniki badań genetycznych mogą być zaskakujące.

 

Śmielej z tą oliwą!


Oliwy i oleje (fot. Nacho)

Oliwy i oleje (fot. Nacho)

Jeszcze kilka lat temu była mi obojętna – dziś bez oliwy lub oleju smakowego nie wyobrażam sobie kuchni. To tradycja krajów o cieplejszym klimacie – u nas gości od niedawna, a i tak musi walczyć o względy z lokalnym olejem rzepakowym. Przegrywa jednak tylko cenowo – za prawdziwą rozkosz dla podniebienia warto zapłacić więcej.

Rodzajów oleju i oliwy jest teraz bez liku. Warto uzbierać sobie ulubiony zestaw, by się nie znudzić i dopasować gatunek do konkretnej potrawy, zwłaszcza sałat. Oliwy smakowe można przyrządzać także samemu, choć swoimi dotychczasowymi próbami jestem raczej zawiedziony.