Panteon anty-sław


Newsweek Historia nr 1-2/2013

Newsweek Historia nr 1-2/2013

Najnowszy Newsweek Historia proponuje „plebiscyt” na najgorszych Polaków w historii. Swoje głosy oddają znani politycy, historycy, redaktorzy pisma… Teoretycznie mógłby się z tego wyłonić obraz w miarę klarowny i porządkujący naszą wiedzę.

Czytam od tyłu, więc szybko łapię, że ulica Śmigłego – Rydza (jedna z większych w Łodzi) powinna zmienić nazwę. Czytam dalej, że i Piłsudski budzi spore wątpliwości. Podobnie Beck, Dmowski, nie wspominając o Gierku, który trafia do czołówki „złych”.

Spory wywiad z prof. Zbigniewem Mikołejko gmatwa wszystko jeszcze bardziej. Wiele tez budzi moje wątpliwości. Nawet z profesorem można się w końcu nie zgadzać.

Pomysł redakcji był udany, realizacja też jest niezła. Gorzej z samymi wynikami.

Uświadamiają one, że poza ewidentnymi zbrodniarzami, nie ma postaci jednoznacznie negatywnych. Tam, gdzie są krytykujący, tam będą też obrońcy.

Lista „10 najgorszych” nie będzie więc miarodajnym i cytowanym kompendium. Pozostanie zabawą noworoczną i motywem niekończących się polsko – polskich dyskusji…

Reklamy

Loteria ludowa


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

No to tąpnęło. Lud w przeważającej i światłej części chce w Polsce energii atomowej. Ten sam lud w głównej masie nie chce już euro i woli złotówki.

Lud wie, zna się i wyraża swoją opinię. Demokracji na wiwat!

Publicyści zastanawiają się nad implikacjami głosu ludu. No bo to teraz ułatwi budowanie elektrowni atomowych, ale i utrudni nasze udawane starania o wejście do grupy krajów z euro. Premier Tusk zapowiada, że referendum nie zorganizuje.

A jeszcze niedawno lud chciał dokładnie odwrotnie: atomu absolutnie, a euro jak najbardziej. Powiecie, bo Rosja, bo kryzys…

Założenie, że tzw. opinia publiczna wyraża jakąś mądrość zbiorową jest pozbawione podstaw, jeśli mądrości tej nic nie wypełnia. Rząd unika przyzwoitych debat jak ognia, a media też nie chcą wejść w tę rolę. Lud w przeważającej części nie dysponuje uzasadnieniami, wynikami ekspertyz, analizami czynników. Nie dysponuje, bo jakby miał do nich dotrzeć. W Polsce rządzący nie edukują ani siebie, ani nas.

Władza może debat unikać, ale później musi być przygotowana na to, że przez przypadek społeczeństwo nie poprze tego, na czym władzy zależy. Bo społeczeństwo miało akurat zły dzień…