Funkcja w zapomnieniu


ilustr. ze strony bertmaes.wordpress.com

ilustr. ze strony bertmaes.wordpress.com

Wczoraj wydarzyło się coś, co umknęło sensownej ocenie komentatorów – prezydent Bronisław Komorowski poprowadził lekcję historii dla dzieci.

Banalne, śmieszne, naiwne – wszystko jedno, gdy bardzo krytycznie oceniliście ten występ. Nieważne nawet, jeśli byliście zachwyceni.

Istota wydarzenia jest bowiem gdzie indziej. Prezydent jest jedynym przedstawicielem władzy, który nie zapomniał, że jednym z najważniejszych zadań przedstawicieli tejże jest edukowanie społeczeństwa.

Rządzący Polską od dawna umywają ręce przed przekazywaniem kompletnej wiedzy o podejmowanych decyzjach. Czasem czegoś dowiadujemy się z wywiadów w mediach, częściej z materiałów publicystycznych – prawie nigdy od trzymających ster państwa.

Chlubnym wyjątkiem był niegdyś Jacek Kuroń, nieudane próby podejmował Balcerowicz, reszta po prostu rządzi. Premier Tusk najczęściej opowiada, co myśli.

Skutki zaniedbań są oczywiste. Zaledwie niektórzy mają jakieś uzasadnione wiedzą poglądy np. na temat GMO, ale ustawę dotyczącą nas wszystkich już się głosuje. Nie chodzi wszak wyłącznie o lekcje dla dzieci (to też ma znaczenie), ale o obiektywne przedstawianie różnych opinii na jakiś temat. Opinii, które potem rzutują na kształt prawa, na podejmowane działania.

U nas się nie edukuje społeczeństwa – u nas się rozważa i podejmuje decyzje. A raczej informuje lud o tych zdarzeniach. Większość nie ma na to wpływu i nie rozumie, z czego to wszystko wynika.

Edukacja jest obowiązkiem rządzących. Inaczej będziemy żyli w głupim społeczeństwie sterowanym przez polityków przeświadczonych o tym, że osiągnęli jakiś nadzwyczajny stopień wtajemniczenia.