Coś na rzeczy (rozmówki małżeńskie 25)


Ilustr. Nacho

Ilustr. Nacho

Gdybyśmy żyli w normalnym świecie, wczorajszy dzień byłby skandalem, ale skoncentrowanym wokół Rzeczpospolitej. Gdy w 1983 roku niemiecki Stern opublikował materiał o rzekomych pamiętnikach Hitlera, skandal i kompromitacja skupiły się na naiwnej redakcji pisma.

Tu i teraz, gdy teoretycznie poważna gazeta, publikuje tekst o trotylu pałętającym się po skrzydłach „smoleńskiego” tupolewa, skandal uderza w rząd, komisje i prokuratorów. Nie uderza specjalnie w Rzeczpospolitą, która udaje obrażoną dziewicę. Najpierw przeprasza, potem jakby się odgraża, a z przeprosin wycofuje.

Wszystko przypomina szczegółowo zaplanowaną akcję przeciwko Tuskowi i spółce, bo przecież niezależnie od prawdziwości przekazu, wykiełkowało w publicznej świadomości kolejne ziarno zwątpienia. Jak zwykle, każda wersja prowadzi u nas do jednego wniosku – COŚ BYŁO NA RZECZY!

Donald Tusk i inni „obwinieni” są jednak sami sobie winni: tak nieudolnie i niesprawnie odpowiadają na zarzuty i wyjaśniają przyczyny katastrofy, tak długo czekają na „dobrą” chwilę ze swoimi konferencjami, są tak mało jednoznaczni i zdecydowani, że może i zasłużyli na to, by plotka nabiła im porządnego guza.

Advertisements