Odpowiedzialność wychodzi z mody


ilustr. z angryfutureexpat.wordpress.com

ilustr. z angryfutureexpat.wordpress.com

Zastanawia mnie, jak od pewnego czasu passe stała się odpowiedzialność w związku z pełnieniem jakiejś funkcji państwowej. Tradycyjnie nigdy nie było takowej odpowiedzialności w odniesieniu do urzędników wszelkiej maści. Podejmowali dowolnie absurdalne decyzje, narażali nas wszystkich na dowolnie wysokie straty i włos im z głowy nie spadał. To trwa.

Jednak jeszcze niedawno na szczytach politycznego establishmentu działo się inaczej. Premierzy, ministrowie jednak odchodzili, gdy ich błędy i pomyłki spotykały się ze zmasowaną krytyką społeczną.

Dzisiaj machinacje za czasów SLD wydają się zabawą niesfornych dzieci. Błąd i kompromitacja towarzyszą nam co dnia i nie dzieje się nic. Pamiętam niesłusznie i za bzdet odwołanego ministra Ćwiąkalskiego. Szybko i bez zastanowienia.

Teraz owo zastanawianie się trwa i nie kończy się niczym.

Wcale nie mam na myśli pani minister Muchy. To skojarzenie przychodzi na myśl jako pierwsze, ale nie mam przekonania, czy do końca słusznie.

Spraw są już dziesiątki. Co ciekawe, nie ma też masowych wniosków np. do prokuratury, by konkretnego przedstawiciela władzy ścigać za złe wypełnianie swoich obowiązków. Może to nierealne?

Bylejakość rządzenia staje się chlebem powszednim. Tanim i kiepskim, ale w czasie kryzysu chrupiące bułeczki to rarytas…