Jakiż piękny upadek


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Co się dzieje? Notowania Platformy spadają na łeb na szyję, a PiS znacząco zwycięża w sondażach. Nawet, jeśli te ostatnie są niewiarygodne, to jesteśmy świadkami pięknego upadku. Donaldowi Tuskowi będzie teraz niezwykle trudno powiedzieć podczas swojego kolejnego exposé coś takiego, co odmieni kierunek trendu. Kto mu jeszcze wierzy?

Choć byłbym ostatnim głosującym na PiS, nie mogę pominąć milczeniem „przebudzenia”, które obserwujemy. Polacy wreszcie zauważyli, że spokój i łagodność, jaką PO miała się od początku odróżniać od agresywnego i hucpiarskiego PiS, jest drogą donikąd, jeśli jest wyłącznie tym. Awantur w wykonaniu socjal-narodowców ze stajni Kaczyńskich większość miała dosyć. Tyle, że ta większość uznała, że antybiotykiem będzie sielanka i kulturalna cisza. Dzisiaj widać, że to jedynie parafarmaceutyk.

[nawiasem mówiąc, przeziębienie kieruje mnie w stronę takich lekowych analogii ;)]

Obojętne, czy zgadzamy się z tezami Jarosława Kaczyńskiego w sferze gospodarki czy nie, obojętne jak bardzo jest nam obca zdrowotna urawniłowka – tam się debatuje i konfrontuje poglądy. Sztuczne to, czy nie – to bez znaczenia. Przekaz jest taki: „PiS szuka rozwiązań dla Polski” i przekaz dociera. Co robi Platforma? Bez przerwy mówi, że coś robi.

Przeraża mnie prawicowa dychotomia, w jakiej żyjemy. Przejęcie przez PiS lewicowej retoryki okazało się bardziej skuteczne niż afera Rywina. Mamy więc dwie partie prawicowe, z których jedna ma w programie wystarczająco dużo lewicowych haseł, by zablokować poważniejszy ruch po stronie SLD i Ruchu Palikota. Cwany paradoks, który skompromituje się dopiero wtedy, gdy PiS drugi raz pokaże swą wilczą twarz.

Żeby jednak było optymistycznie, przypominam, że naprawdę można jeszcze w Polsce szukać alternatyw poza „PO-PiS-em”. Może doczekamy chwili, że podczas bójki dwóch, naprawdę skorzysta trzeci.