Paralogika parakolei


A było to tak…

Dawno, dawno temu (a to jak wiadomo przed 1939 rokiem), pociągiem z Łodzi do Warszawy jechało się krótko… Jakiś więc czas temu znaleźli się entuzjaści, którzy pomyśleli, że to jest wykonalne i dziś.

Czas jest pojęciem względnym, więc naiwni niczego konkretnego nie doczekali (zapowiedzi i daty zmieniano kilkukrotnie).

Przygotowania natomiast były huczne! Hierarchowie królewscy zapowiadali, że pociąg pomknie tak szybko, że niektórym Łodzianom jeszcze bardziej opłacać się będzie taplanie w stołecznym blasku.

Dworzec Łódź – Widzew odnowił kładkę dla pieszych i perony, tory na całej trasie błysnęły świeżością. Minął jeszcze jakiś czas…

Kładka dla pieszych w swej nowości nie spełniła norm i pasażerowie biegają po torach. Kładkę się rozbiera i poprawia bez ustanku. Tory i perony także świeciły fałszywym blaskiem. Ostatnio ekipy remontowe zajęły na Widzewie wszystkie tory – poza jednym.  To na ten jeden miały wjeżdżać pociągi od króla i do króla. Jeden czekał na drugi, a drugi na trzeci. Nie mogły się biedne zmieścić, więc spóźnienia z incydentalnych przeszły w normę.

Łódź pozazdrościła też Trójmiastu i Warszawie, wymyślając, że ludzie chętniej będą się tłukli po mieście pociągiem niż tramwajem. Idea godna Kazimierza Wielkiego. Kupione kiedyś pociągi dla Łodzi zniknęły gdzieś w Polsce, miasto kupi więc następne. Przetarg określił szczegóły. Kolej aglomeracyjna składa się jednak nie tylko z wagonów. Znowu trzeba wymienić tory, odbudować stacje. A tym zajmuje się, kto inny.

Ten ktoś ma swój przetarg i wyszło, że perony będą o ileś centymetrów niżej niż wejścia do wagonów. Żeby niepełnosprawnym się w głowach nie poprzewracało. Podobno tak być musi, bo gdyby podjechał jakiś pociąg niestandardowy, to by się nie zmieścił. Dlaczego ma podjechać, nie wiadomo. Dlaczego w innych krajach wychodzi równo, nie wiadomo także.

Ta kolej umożliwi przejażdżki po Łodzi licznym entuzjastom i fanom historii miasta. Stacje znajdą się bowiem dokładnie tam, gdzie były kiedyś. To nic, że dziś prawie nikomu do niczego nie będą służyły, bo są daleko od osiedli, centrów handlowych, instytucji. Ważne, że entuzjasta odkryje nowe, zaskakujące miejsca.

Tymczasem niżej podpisany postanowił skorzystać z tych wszystkich cudów już teraz. Niecierpliwość została ukarana. Pociąg przez pół Łodzi przejechał szybko, choć smrodu toalety nie dało się uniknąć. Plecak zgniotły mi automatyczne drzwi, które otwierały się i zamykały bez umiaru i logiki. Zanim wysiadłem przy kilometrowym peronie zapłaciłem za bilet u wyraźnie rozbawionej konduktorki.

Jedenaście złotych. Połowa przejazdu taksówką i trzykrotność biletu na tramwaj na tej trasie. Bo dziś masz jeszcze wiedzieć, która firma za ile cię obsłuży. Zresztą, chcesz atrakcji, to płać.