Po opium do meczetu, kościoła, cerkwi, synagogi…


"Europa to rak - islam to odpowiedź","Wykończyć tych, którzy oczerniają islam" (fot. Fillmore Gazette)

„Europa to rak – islam to odpowiedź”,”Wykończyć tych, którzy oczerniają islam” (fot. Fillmore Gazette)

Może najwyższa już pora, by zamknąć wyznawców wszelkich religii w świątyniach bez prawa publicznego wyrażania poglądów religijnych?

Teoretyczne rozważania wielu liberałów (do których zaliczałem siebie i większość moich przyjaciół) zmierzały zawsze do tego, by z grupy religijnej wyodrębnić dla własnego komfortu psychicznego tych najbardziej nawiedzonych i przesiąkniętych ekstremizmem. Wniosek miał być taki, że religie niosą miłość, pozytywne wartości i sieją wokół samo dobro. Ci nieliczni na krańcach te piękne idee wypaczają, a że są głośni, to ich najbardziej widać.

Koncepcja ta była wygodna, bo pozwalała kochać bliźnich z krajów arabskich i Radia Maryja, piętnując równocześnie „odpryski” w postaci 11 Września czy narzucania swojego światopoglądu w różnych sprawach, z czym mamy do czynienia w Polsce i innych krajach.

Wygoda wygodą, tolerancja tolerancją, ale prawda zaczęła już wyraźnie pobłyskiwać zza walącego się muru.

Większość religii posiłkuje się nienawiścią, indoktrynacją i chęcią czynienia krzywdy! Islam w ostatnich tygodniach dał popis zacietrzewienia i chęci zemsty. Chrześcijaństwo robi to w bardziej zawoalowany sposób, bo historycznie czasy stosów, morderstw, tortur i cenzurowania wykorzystał na maksa.

Za wszystkim stoi przekonanie, że bóg (o dowolnej nazwie) jest jedynym prawdziwym i że w jego imieniu mamy prawo karać tych, którzy myślą inaczej. Przekonanie ma wsparcie w różnych świętych księgach, które innowierców traktują jak cel walki.

Może świat zachodni doszedł już do miejsca, gdzie trzeba sobie powiedzieć: DOŚĆ!

Dość akceptacji dla motywacji religijnej, dość akceptacji dla publicznego wyrażania swojej wiary, dość posługiwania się bogami dla partykularnych interesów.

Na razie europejska demokracja pozwala na takie demonstracje, jak ta na zdjęciu (Londyn).

Dość strachu przed krytykowaniem różnych religii, skoro propagują (w słowach lub czynach, albo jedno i drugie) agresję, przemoc i nienawiść do innych.

Paradoksalnie odżywają słowa Marksa. Masy są pod wpływem opium, a to chyba legalne nie jest…