Do nacierania, a nie do picia


ilustr. Nacho (TVN24)

ilustr. Nacho (TVN24)

W całej aferze z czeskim alkoholem, który tylko na tamtejszym rynku doprowadził do śmierci 20 osób, pojawiły się dziś zdjęcia (TVN24), które budzą zgrozę.

Oto na jednym z nich (w telewizji widziałem więcej) można dostrzec butelki ze spirytusem, które wpadły w ręce kontrolerów na terenie Polski. Ich wygląd jest bardzo zbliżony do produkowanych u nas. Nie ma jeszcze wyników badań czeskich trunków, które mimo zakazów w najlepsze dekorowały półki sklepów między Odrą i Bugiem (setki tysięcy butelek), ale radziłbym na razie dużą ostrożność podczas zakupów.

Na marginesie: Tradycja jest kontynuowana: kontrole Sanepidu pojawiają się PO FAKCIE.

Reklamy

Unia dziwnych języków


Ogłoszenie z Google+ o publicznym spotkaniu z prezydentem Barroso (ilustr. Nacho)

Ogłoszenie z Google+ o publicznym spotkaniu z prezydentem Barroso (ilustr. Nacho)

Pan Barroso to nie byle kto, a Google+ to nie byle co. Serwis zaprosił dziś na spotkanie („na żywo”) z Jose M. Barroso, szefem Komisji Europejskiej. Będąc w G+ ma się czasem takie wyjątkowe możliwości i sprawie mógłbym tylko przyklasnąć.

Żeby nie było za słodko, pojawiła się na horyzoncie także łycha dziegciu. Łycha stara i oblepiona muchami, bo od lat nikt jej nie czyścił.

Spotkanie będzie transmitowane w wielu językach, ale oczywiście nie po polsku. Spotkanie z szefem organizacji, w której ponoć jesteśmy, będzie tłumaczone na rosyjski, ukraiński, turecki czy arabski, ale nie będzie na język jednego z największych krajów Unii.

Nie ma tłumaczenia na parę innych języków lokalnych, ale niech każdy martwi się o siebie 😉

Swego czasu był pomysł, by kanał Euronews (który odpowiada za techniczną stronę spotkania wraz z koncernem Google) nadawany był po polsku, ale skończyło się na ostro okrojonej wersji. Starania naszych przedstawicieli były mizerne, podobnie jak jeszcze wcześniej próby wejścia do niemiecko – francuskiej telewizji ARTE.

Szkoda, że aktywność – odnoszącego ponoć wielkie unijne sukcesy – Donalda Tuska nie próbuje do UE zbliżyć także zwykłych obywateli.

Zestaw tłumaczeń jest wyraźną wskazówką, kto się w Europie liczy, a kto śpiewa w chórkach…

UWAGA! W trakcie transmisji internetowej były jednak dostępne tłumaczenia we wszystkich językach UE. Nie dotyczyło to Google+. Nie wiem, jak było na Euronews.