Pytania na kolację


ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. fot. z theuglytruth.wordpress.com)

Po powrocie z urlopu i odpoczynku po tymże zdecydowałem się na półgodzinną popołudniową sjestę. Otumaniony widać solidnie, zacząłem sobie zadawać bluźniercze pytania…

Czy gdy do szpitala idzie siostra zakonna albo ksiądz (czego nikomu nie życzę), to prawo do uzyskania informacji o ich stanie zdrowia i decydowania o metodach leczenia ma inna siostra i inny ksiądz – np. z tego samego zakonu, tej samej parafii?

Czy może siostry idą sobie wcześniej do notariusza i podpisują cyrograf upoważniający się nawzajem do takich czynności?

Czy jeśli siostry są zaślubione Bogu, to jest to związek partnerski czy małżeństwo?

Czy może istnieje niepisana umowa świeckiego ponoć państwa, że księża i zakonnice traktowani są inaczej? Jak uprzywilejowana mniejszość, na przykład.

A jak jest ze spadkiem po księdzu? Czy pierwszeństwo ma rodzina świecka czy religijna? I czy tu też angażuje się notariusza?

Czas się obudzić…

Reklamy

Eurobełkot


ilustr. Nacho (wykorzystano element graf. ze strony wwp.eu.com)

ilustr. Nacho (wykorzystano element graf. ze strony wwp.eu.com)

Gdybyście zajrzeli do różnych kodeksów i dokumentów sprzed II wojny światowej, nie mielibyście zapewne problemu ze zrozumieniem treści.

Dokumenty urzędowe pisano piękną polszczyzną, co może już samo w sobie było sprawą oczywistą. Jest dokument – ma być zrozumiały, mądry, a może nawet ładny językowo.

Pozostałości takiego podejścia przewijały się też przez czasy Polski Ludowej, choć nowo-mowa to już jej wytwór, a pustosłowie komunistycznych dygnitarzy weszło do kanonu nudziarstwa.

Pastwienie się nad polszczyzną stało się sportem wyczynowym jednak dopiero w czasach Unii Europejskiej. Gdy trafia do mnie jakiś dokument o projekcie europejskim zastanawiam się, czy na naszych oczach nie narodził się potworek hodowany i rozumiany przez niewielką kastę humanoidów programowanych przez Polaków.

Bo ich potworek przypomina język polski, tylko jako sumę polsko brzmiących słów.

Czytaj dalej

Pogranicze zaryglowane


fot. Catherine Munro - Wikipedia

fot. Catherine Munro – Wikipedia

Czesi zabezpieczają swój dobytek przed polskimi złodziejami. Powołują „wiejską policję”, która ma ich chronić przed utratą mienia. O sprawie informuje Polsat News.

W przygranicznych wsiach po czeskiej stronie ginie wszystko. Modne są kosiarki. Ostatnio ukradziono nawet wóz strażacki.

Komentator w rewanżu podaje, że polska policja złapała u nas czeskich złodziei włazów żeliwnych czy innego dającego się sprzedać złomu.

Otóż ja proszę, by nasz komentator nie szedł na łatwiznę. Problem pewnie w skali zjawiska. Złapanie Czechów niekoniecznie wyrównuje rachunki.
Proszę też Czechów, by byli oszczędniejsi w ferowaniu opinii. Wszyscy w reportażu byli nieco spanikowani i wiedzieli, kto winien.
Czy jednak wiedzieli naprawdę? Jeśli nikogo nie łapią, to położenie przy granicy nie jest żadnym dowodem.
A może robi to jedna bezczelna szajka?

Chciałbym wyjaśnienia tych masowych ponoć kradzieży. Bo wstyd.

Synowie pracujący


Tu przecież nie chodzi tylko o to, gdzie pracuje syn pana Tuska czy innego znanego pana. Chodzi także o to, ŻE pracuje.
Przy dużym bezrobociu wśród młodych ludzi, jakoś nie słyszałem, by pracy nie miały dorosłe dzieci polityków. Chyba to wynik wyjątkowej inteligencji dziedziczonej po rodzicach…

ONI chcą wiedzieć


strona Komisji Europejskiej zachęcająca do ankiety (zrzut: Nacho)

strona Komisji Europejskiej zachęcająca do ankiety (zrzut: Nacho)

Czy wiecie, że jesteśmy w Unii Europejskiej? No, pewnie tak.
Od dawna mam odczucie, że „BYCIE” w Polsce nie ma na nic wpływu. Taka to dziwna demokracja, że mieszkasz, uczestniczysz w wyborach, komentujesz, a wszystko rozgrywa się poza tobą. Żyły można sobie wypruć – i nic.

Otóż pod tym względem, pozorny moloch jakim jawi się Unia Europejska, robi bardziej przyjazne wrażenie. Zachęcam Was do „BYCIA” w Unii i przynajmniej nabrania przeświadczenia, że ktoś bierze pod uwagę nasze poglądy.

Kolejny raz Komisja Europejska zaprasza do konsultacji. Każdy może wypełnić ankietę (anonimowo lub imiennie) i wypowiedzieć się o przyszłości Unii. Co działa, a co powinno działać lepiej? Co uprościć, co wprowadzić, by było większe poczucie przynależności do tej wspólnoty krajów…

W kraju nikogo nie obchodzi nasze zdanie. Bruksela chce usłyszeć, co myślimy.


*Możecie kliknąć na obrazek – otworzy się odpowiednia strona internetowa. Wypełnienie zajmuje około kwadransa.

*Nadal mam problem techniczny z blogiem – wymiana zdań z WordPressem trwa…