Dary (zawsze) chętnie przyjmę


ilustr. Nacho

ilustr. Nacho

Jeśli ktoś przekaże mi dary, przyjmę je z właściwą sobie skromnością. Czemu nie? Dar to prezent, za dar nie płacimy, a darowanym rzeczom nie patrzy się w nie wiadomo co zresztą.

Polacy lubią być hojni, zwłaszcza gdy uwierzą, że trzeba. Tym razem – nie pierwszym i nie setnym – chcieli być hojni dla Białorusi. Tiry spakowane drogocennymi przedmiotami, krwawica mieszkańców Pomorza od Szczecina po Trójmiasto gotowa do wyjazdu pod Grodno. Granica z Białorusią jest jednak utwardzona polityką Łukaszenki i pomoc za Bug nie wjechała.

Stowarzyszenie organizujące pomoc, poszło po pierwszy lepszy rozum do głowy i zdecydowało, że wsparcie z pewnością przyda się na Litwie. Tu i tam Polacy, a im pomagać jest naszym patriotycznym obowiązkiem.

Tego samego dnia staruszka w Łodzi usiłuje popełnić samobójstwo, bo chcą ją wyeksmitować z mieszkania, które zajmuje od dzieciństwa. Nie płaci czynszu, bo jej renta ledwo przekracza 500 złotych. Nie leczy już nóg, więc czołga się po podłodze.

Powiedzmy więc sobie jasno. Ciężarówki z darami dla naszych wschodnich sąsiadów to sprawa karygodna. To nie podręczniki dla polskich szkół wysyłane przez rząd, by pomóc Polonii. To wysiłek średniozamożnych Polaków ofiarowany średniozamożnym Białorusinom czy Litwinom polskiego pochodzenia.

Litwa jest od dawna w Unii Europejskiej. Poziom życia jest tam zbliżony do naszego, funkcjonuje pomoc społeczna i organizacje pozarządowe. Na Białorusi jest nieco inaczej, ale nie ma tam głodu. Poziom zabezpieczenia społecznego bywa lepszy niż w Polsce.

Angażowanie ludzkich emocji i aktywności, sugerowanie dobrego uczynku i opłacanie konwojów z produktami, które byłyby potrzebne na sąsiedniej ulicy, albo po klęskach żywiołowych, albo w pozostającej od zawsze poza sferą dobrobytu jest niedorzeczne i dziwaczne.

Na dodatek zaognia relacje między Polonią a Białorusinami i Litwinami w obydwu krajach. Oni też nie rozumieją, że w polityce darów jest tylko głupota. Myślą, że to jakaś polska polityka.

Dużo rzeczy się u nas dokładnie obudowuje dziesiątkami przepisów. Może czas koordynować takie transporty. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie wydaje się jakoś nadzwyczajnie przeciążone pracą…

więcej…

2 thoughts on “Dary (zawsze) chętnie przyjmę

  1. „Średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w IV kwartale 2011 roku wyniosło 2175 litów, a netto 1688 litów. Przy kursie lita na poziomie 1,21 złotego dawało to odpowiednio 2642 i 2050 złotych. Płaca minimalna na Litwie wynosi 800 LTL brutto (232 euro, 971 złotych).” To rzeczywiście niższe kwoty niż w Polsce, ale dalekie od poziomu wymagającego wsparcia. Część cen i opłat jest niższa niż w Polsce – Eurodesk w ogóle wskazuje, że poziom litewskich cen jest niższy niż u nas. Podobnie podatki…

  2. „Litwa jest od dawna w Unii Europejskiej. Poziom życia jest tam zbliżony do naszego”
    Nie do końca, wystarczy spojrzeć na zarobki, by dojść do wniosku, że Litwinowi opłaca się jechać do pracy nawet nad Wisłę.

    Jednak nadal zgadzam się – nie dość, że na własnym podwórku mamy dużo do zrobienia, to pchamy się jeszcze do kogoś, pogarszając sytuację.

Możliwość komentowania jest wyłączona.