Odważna „kocica”


(fot. Nacho)

(fot. Nacho)

Przyleciała z naprzeciwka, z gałązek zsuwała się niewprawnie tak, że spodziewałem się katastrofy. Przy okazji wydawała z siebie kocie „miau” i nic sobie nie robiła z mojej obecności, biegania po aparat i prób wzywania w stylu „kici kici”. Podejrzewam, że to młoda sójka, która metodycznie zbadała mój świerk i znalazła jakieś paskudztwo do jedzenia.

Ponoć nie jest lubiana za wredny charakter, ale mnie oczarowuje swoim niebieskim piórkiem (na zdjęciu ukryte z tyłu).

 

Reklamy