Groteska w Kałkowie


Pomnik tupolewa w Kałkowie (fot. ©Kazimierz Cuch/Echo Dnia)

Pomnik tupolewa w Kałkowie (fot. ©Kazimierz Cuch/Echo Dnia)

Ofiary lotniczej katastrofy w Smoleńsku przewracają się pewnie w grobach ze śmiechu. „Pomnik”, który postawiono w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Kałkowie-Godowie jest odpustowym fajerwerkiem, jakich mało.

Co widać? Samolocik, w którego drzwiach radośnie pokazuje się para prezydencka, pan Gosiewski w okienku, paru innych wybranych w okienkach sąsiednich. Biało – czerwona stylistyka.

 

Nie trzeba już śmiać się z Niemców, że gustują w krasnalach ogrodowych i grzybkach – muchomorkach ustawianych zmyślnie pod choinkami.

Mamy swoje miejsce uciech. Sanktuarium w Kałkowie – Godowie całe przypomina cyrk, jarmark i panopticum. Teraz program zwiedzania obejmie punkt centralny, przy którym wszyscy doznają wyjątkowych uniesień. Niektórzy mogą dostać tam zawału, a do Ostrowca Świętokrzyskiego czy Starachowic kawałek drogi.

Osobiście zastanawiam się, czy kałkowski potworolot nie miał na celu ostatecznego ośmieszenia tragicznej katastrofy. Jeśli tak – mamy sukces!

 

Reklamy