Ariel do czystego


Jako mężczyzna wyemancypowany i zmuszony okolicznościami do wykonywania przeróżnych prac, dawno już pozbyłem się skrępowania, gdy mówię o praniu czy gotowaniu. Wiedząc, że nie jestem osamotniony w swej roli, podaję czasem własne spostrzeżenia, z których możecie skorzystać lub nie.

ARIEL - do czystego (fot. Nacho)

ARIEL – do czystego (fot. Nacho)

Z ciekawości kupiłem 2 razy bardziej skoncentrowane kapsułki do prania z aktywnym żelem. Jestem podatny na reklamę, ale gdy się zawiodę, nie daję się namówić drugi raz. Kapsułki są dwa razy bardziej skoncentrowane niż wszystko, co do tej pory poddano koncentracji. Powinny zadziałać jak tajfun w krainie brudnej odzieży.

Łatwo dałem się naciągnąć. Ostatecznie proszkowy Ariel NAPRAWDĘ nie ma sobie równych na rynku, szczególnie gdy pochodzi z Niemiec.

Kapsułki koncentrowane usilnie we Francji kosztują dużo, ale nie spierają wiele (większość plam pozostaje na swoim miejscu). Znacie wersje „do białego” i „do kolorów” – no to ta jest „do czystego”. Gdy pierzecie czyste rzeczy – polecam z głębi serca.

Jest też opcja „dołóż drugą kapsułkę”, ale wtedy koszt prania będzie absurdalny (a i tak jest drożej niż przy proszku).

Ariel w proszku udał się koncernowi Procter & Gamble. Kapsułki i odplamiacz (nawet z napisem „Professional”) nie umywają się do konkurencji. W tym ostatnim przypadku lepiej naprawdę zaufać „różowej sile” i zdać się na reklamowany słusznie, acz za często Vanish.

Reklamy