Polscy piłkarze jak przekupki ze Wschodu


Mogło się zdarzyć na rynku w Łodzi (ilustr. Nacho)

Mogło się zdarzyć na rynku w Łodzi (ilustr. Nacho)

Mamy wyjątkowy talent do pokazywania innym, że są mniejszej wartości, że my jesteśmy lepsi, wyżsi kulturowo albo bardziej światowi.

Od dawna obserwuję na rynkach i placach targowych dziwną manierę zwracania się do wszelkich handlarek zza wschodniej granicy per „ty”. Zupełnie jak do prostytutek (chyba). Sprzedająca dziwne przedmioty kobieta z Białorusi, Ukrainy czy Wietnamu nie jest „panią”, choćby czterdziestka na karku była już tylko jej wspomnieniem. To samo z polską kobietą handlującą kapustą kiszoną byłoby nie do pomyślenia.

Zawsze bardzo mnie to bolało, bo widać w tym poniżenie i przeświadczenie o niższej wartości osoby, do której mówimy.

Podobnie jest „między nami kierowcami”, którzy zawsze są na „Ty” z tym drugim, który zrobił coś nie po ich myśli. Cytować nie muszę.

Teraz okazało się, co tak naprawdę myślimy o piłkarzach. Przy okazji Euro (ale nie tylko) nawet dziennikarze i dziennikarki ujawniają swą pogardę dla tych biegających za okrągłym przedmiotem. „Jakie masz plany?”, „Dlaczego trener nie wpuścił cię na boisko wcześniej?” „Co na to Twoja żona?”.

Piłkarz może mieć wyższe wykształcenie i np. 27 lat, ale wykonuje jakieś podrzędne czynności. Nie jest skumplowany, ale godzi się z łatwością na zwrot wskazujący, że dla rozmówcy pozostaje tak naprawdę dzieckiem.

W języku polskim, gdzie zwrot „Pan, Pani” ma określoną historię i trwałe miejsce, zastąpienie go pobłażliwym „Ty” nie jest obojętne. Chyba że rzeczywiście obie strony zgadzają się na większą poufałość…

Reklamy

2 thoughts on “Polscy piłkarze jak przekupki ze Wschodu

  1. Całkowita zgoda. Skoro to jednak działa i prawie nikt nie protestuje (z różnych powodów), to pewnie większość to akceptuje, a garstka pozostałych ( w tym ja ) to ci, co robią z igły widły.
    Mnie najbardziej wkurzały sytuacje na bazarach, bo od razu sobie przypominałem, jak to nasi kiedyś handlowali u obcych i skarżyli się na poniżanie. A zwracanie się per ty, to także specyficzna forma poniżania – tym razem z naszej strony…

  2. Dodajmy do tego stosunki w pracy, zwłaszcza lekarz-pielęgniarka (koniecznie płci żeńskiej). W jedną stronę mówi się „Panie doktorze”, a w drugą „pani Krysiu” to najbardziej oficjalna forma. Nawet jeśli pani Krysia, lub Krysia, jest dwa razy starsza od, powiedzmy, Piotrusia, który właśnie zrobił specjalizację. Przypuszczam, że straciłaby pracę za „Piotrka”, oczywiście nie liczę relacji bardziej osobistych. Podobnych przykładów jest pewnie więcej w podobnie „hierarchicznych” organizacjach.

Możliwość komentowania jest wyłączona.