Euro w homo-rytmach


Jednak jesteśmy krajem paradoksów i nadzwyczajnej tolerancji. Polscy kibice i kibole wespół i z całych sił wykrzykują „Pol – ska bia-ło czer-woni…” do melodii jednego z największych gejowskich hymnów w historii (drugi to zapewne „I will survive” Glorii Gaynor)…

Village People w czasach świetności (źrodło: Bill King 1979)

Melodia, którą słychać od rana do wieczora pochodzi z repertuaru pierwszej totalnie gejowskiej grupy Village People, która nagrała ją w 1979 roku. Nie był to wielki przebój, bo – co rzadko się zdarza – w pamięci mamy głównie cover wylansowany 14 lat później przez równie gejowski duet: Pet Shop Boys.

Piosenka „Go west”, bo o niej cały czas mowa, ma niemal wyłącznie homoseksualne konotacje. Jej autorzy Victor Willis i Jacques Morali zaprzeczali niezbyt uporczywie, że wątek istnieje (twierdzili, że chodzi o historię Dzikiego Zachodu), ale geje wiedzieli swoje. Wybrali utwór na własny hymn i symbol gejowskiego ruchu wyzwolenia z lat 70-tych.

Pet Shop Boys dorzucił swoje 3 grosze, przekazując swoją wersję na cele charytatywne związane z AIDS.

Niepostrzeżenie, piosenka (w wersji „Stand up”) została wybrana przez Międzynarodową Federację Piłki Nożnej FIFA jako oficjalny hymn mistrzostw świata w 2006 roku. Równolegle wykrzykiwanie dźwięków „Go west” spodobało się wielu kibicom i klubom piłkarskim, więc dziś polskie skandowanie nie jest niczym wyjątkowym.

Nacho nie ma nic przeciwko takiemu obrotowi sprawy. Warto jednak śpiewać ze świadomością, jakie są korzenie i punkty odniesienia tego utworu…

Advertisements