Starsze panie w aeroplanie


Personel Icelandair (fot. Icelandair)

Personel Icelandair (fot. Icelandair)

Podróżując niedawno miedzy Oslo a Rejkiawikiem, korzystałem z islandzkich linii Icelandair. Zasiadając wygodnie w fotelu zdałem sobie sprawę, że jestem pod opieką co najmniej dojrzałych pań stewardess (zdjęć nie robiłem, więc musi wystarczyć to z firmowego serwisu, gdzie panie są młodsze niż te, z którymi miałem do czynienia).

Na pokładzie nie było żadnej młodej, szybkiej i zgrabnej panienki lub jej męskiego odpowiednika. Szczerze przyznam, ze przez dłuższą chwilę byłem skonsternowany. Przyzwyczajenie i schematy myślowe są w nas silne, a tu burzono je konsekwentnie.

Muszę napisać coś dosłownie, choć w innych warunkach zdanie to bym pominął. Panie nie były ani ładne, ani zgrabne. Jedna miała już problemy ze wzrokiem, czego nie dało się ukryć. Piszę to specjalnie, by wyciągnąć wniosek, którego się nie spodziewacie.

Otóż, to była miła podróż z kompetentną, zdystansowaną obsługą!

Przez dziesiątki lat przyzwyczajano nas do jakiegoś wzorca stewardessy. Ich uroda miała być godna bilbordów, bo to one w powietrzu reprezentowały kraj i ludzi, z którymi kojarzono linie lotnicze. Lot Icelandaira przekonał mnie, że to zupełnie wydumany stereotyp. W czasie lotu niekoniecznie oczekujemy powalającej urody obsługi. Chcemy czuć się bezpiecznie, spokojnie, mieć świadomość, że personel ma doświadczenie.

W tych wszystkich kwestiach, starsze panie w islandzkim aeroplanie, były wiarygodne i na swoim miejscu.

A że społeczeństwa się starzeją i rola osób starszych rośnie, należy się liczyć z tym, że śladem linii islandzkich pójdą i inni…

Reklamy