Ucho – narząd wątpliwy


ucho - narząd niepewny (ilustr. Nacho; wykorzyst. reklamę Danone z Y&R MEXICO)

ucho – narząd niepewny (ilustr. Nacho; wykorzyst. reklamę Danone z Y&R MEXICO)

Czy zastanawialiście się kiedyś nad możliwościami swojego ucha, albo szerzej – słuchu? Zakładając, że nie mamy z nimi problemów zdrowotnych, przyjmujemy bez zastanowienia ich obiektywizm i wierność w odtwarzaniu dźwięków naszego świata. Słyszymy dźwięk i przyjmujemy, że i obiektywnie to właśnie słychać w danym miejscu i czasie.

Ucho jednak jest mało wiarygodne i zwodnicze.

Przyszło mi to do głowy po obserwacjach kota, który do niewielu mądrych refleksji jest mnie w stanie skłonić. Słyszycie miauczenie i widzicie układ pyszczka potwierdzający wydawanie dźwięku. Tak jest jednak tylko w części przypadków. Często pyszczek układa się do „miau”, a do nas dociera cisza.

Wszystko zgodnie z badaniami fachowców.

Koty słyszymy częściowo, podobnie jest z nietoperzami i całą masą innych stworzeń.

Nasz świat dźwięków jest więc dość ubogi i pozostaje nierozwiązana kwestia, czy dałoby się żyć, słysząc wszystko. Co to zresztą znaczy wszystko? Nie, nie zabawię się w fizyka ani laryngologa…

Przypominam sobie, jak tłumaczono mi kiedyś walory zestawów audio, gdzie podawane jest możliwe do reprodukcji tzw. pasmo przenoszenia. Nawet w sprzęcie dość przeciętnej klasy pasmo to jest szersze niż nasze możliwości odsłuchu.

Oczywiście, różnimy się między sobą możliwościami usłyszenia dźwięków czy określania ich jako przyjemne lub nie. Są to jednak różnice bardzo niewielkie w porównaniu ze skalą kakofonii potencjalnych dźwięków wokół nas.

Czegoś mi szkoda, bo chciałoby się usłyszeć, o co do końca temu kotu chodzi. Może jednak nagrodą i rekompensatą jest też szansa usłyszenia ciszy, której w innych warunkach byśmy nie mieli…

Reklamy