Nieefektowny i nieefektywny


frustrat (ilustr. Nacho)

frustrat (ilustr. Nacho)

Zauważam, że wszyscy wokół mnie aż tryskają pracowitością, efektownością i efektywnością. Jeden to nawet wziął się i ściany maluje!

Nie wiem, jak to jest, ale mnie trafił się świat spraw niewidocznych i nieciekawych. Po powrocie z urlopu wrodzona sumienność dręczyła mnie od razu przypowiastkami w stylu: „trzeba napisać coś na blogu”.

„Trzeba napisać” – czyż ja o tym nie wiem?

Minęło półtora tygodnia od kiedy mam komputer w zasięgu oczu, a efekty blogowania zerowe.

Nie to, że jakiś wstręt czy obojętność. Tyram, żyły sobie wypruwam,  tryskam potem po szafach, ale tradycyjnie nikt tego nie zauważy.

Jeśli chodzi o tzw. widoczne efekty jestem jakimś społecznym wyrzutkiem. Nie mam czym się pochwalić, czego opowiedzieć. Samochodu nie odkurzyłem, ścian nie pomalowałem, chwastów nie wypieliłem. Hymnu pochwalnego na moją cześć nikt nie odśpiewa.

Tylko, że ja naprawdę nie miałem czasu…

Reklamy

2 thoughts on “Nieefektowny i nieefektywny

Możliwość komentowania jest wyłączona.