Trzeba sił, by wierzyć w Hankę!


Hanna Zdanowska i John A. Godson - tu po wygranej wyborczej (fot. sulekha.com/modyf. Nacho)

Hanna Zdanowska i John A. Godson - tu po wygranej wyborczej (fot. sulekha.com/modyf. Nacho)

Czy takiej ładnej, eleganckiej kobiety można nie darzyć sympatią? Jest bardzo fotogeniczna, jej ciepły uśmiech rozbraja, ma chyba większy potencjał charyzmy niż jej warszawska odpowiedniczka. Hanna Zdanowska – prezydent Łodzi z ramienia PO jest medialna i nowoczesna, ale też jak cała Platforma pozostawia niedosyt…

Pisałem już krytycznie o obecnej łódzkiej władzy, chociaż mój patriotyzm lokalny każe mi trzymać kciuki nawet za tych, którzy p0litycznie nie są z mojej bajki.

Dzisiaj rozczarowań jakby mniej, bo też coś tu się dzieje. Nie spełnia to oczekiwań, ale też nie świadczy o nieróbstwie.

Mam wrażenie, że pani prezydent nauczyła się na listę swoich sukcesów wpisywać wszystko, co pozytywne Łodzi się trafia: konsekwencje decyzji poprzedników, inwestycje firm prywatnych, pomysły lokalne, ale przecież nie związane z jej urzędem.

Wybaczam to, bo umiem czytać i myśleć, ale taka manipulacja jest wszak nieco poniżej pewnego poziomu. Być może jest też tak, że Zdanowska nie umie pokazać swej roli w jakimś przedsięwzięciu. Może do czegoś namawiała, przekonywała – tego nie wiem.

Największy rzeczywisty sukces na dzień dzisiejszy to otwarta droga do inwestycji i pomysłów, którym groziła blokada. Sukces taki przerodzi się albo w dalszy ciąg chwały, albo przyniesie klęskę.

Przejechałem sobie dziś Łódż z Zachodu na Wschód (Brukowa – Pojezierska – Inflancka – Brzezińska – Warszawska – Lutomierska). Nie myślałem o niczym innym niż ochrona zawieszenia w samochodzie. Jest fatalnie, choć podobno 90% dziur zniknęło. Ja trafiam wyłącznie na te 10%. Widziałem w ostatnich tygodniach ekipy naprawiające. Czemu naprawiały tylko niektóre dziury – nie wiem. Czemu od tygodni na trawnikach leżą sterty usuniętego asfaltu? Nie wiem. Wiem, że tak złych dróg po zimie na Bałutach jeszcze nie było.

Tu jest więc kompletne fiasko pomysłów i zmian, o których władze Łodzi mówiły wcześniej. Nie wystarczy się chwalić budową nowej trasy (Górnej), skoro odechciewa się jazdy po drogach istniejących. Niechże wreszcie ktoś się po Łodzi przejedzie i posprawdza jakość sezonowych napraw…

Jednak drogi, o których czasem piszę, nie są sprawą najważniejszą.

Prezydentów miast pamięta się po latach ze względu na większe koncepcje i pomysły, zainicjowane i przeprowadzone od A do Z. Niekoniecznie po aktywnych konsultacjach społecznych i niekoniecznie w zgodzie z odczuciem tzw. mas. Te ostatnie (nie użyłem tego pejoratywnie – do mas się zaliczam i ja ;)) potrafią rozmydlić i znijaczyć wszystko.

W Łodzi dużo się dziś konsultuje, ale w wyniku tego odpadają pomysły oryginalne i ryzykowne. A tylko o takich mówi się po latach.

Warto więc usiąść, pomyśleć o wszystkich sposobach na fundusze spoza bieżącego mizernego budżetu i wyobrazić sobie Łódź za 20 lat. Niech to będzie piękna i BEZPIECZNA Piotrkowska z interesującymi wystawami (dziś prawie nie ma tam sklepów, a więc i wystaw). Niech to będzie odnowiony ciąg Zielona – Narutowicza, bo dziś przypomina sceny ze zbombardowanego miasta. Niech to będzie pomysłowa Zachodnia – Al. Kościuszki, na której teraz większość kamienic stoi tyłem do ulicy. Niech to będzie tunel taki czy owaki, trasa taka czy inna.

ALE NIECH TO BĘDZIE!

Reklamy