Palikot Palimost


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z fejm.pl/cartoonstock.com)

ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z fejm.pl/cartoonstock.com)

Czas już o tym jednoznacznie napisać. Janusz Palikot zmarnował szansę na pojawienie się w Polsce poważnej, sensownej i znaczącej lewicy laickiej (jak kto woli: liberalnych demokratów albo czegoś pod jeszcze inną nazwą).

Cynicznie zastanawiam się, czy Palikot nie był „V kolumną”, która sprytnie ośmieszyła tych, którzy chcą wolności, oddechu i laickości instytucji państwowych.

Według badań CBOS z ostatniego tygodnia, nadal ponad 93% Polaków uważa się za katolików, a ponad połowa regularnie uczestniczy w praktykach religijnych. Bardzo mało się tu zmienia i o tym Janusz Palikot doskonale wie.

Równocześnie zaskakująco dobry wynik Ruchu Palikota w ostatnich wyborach sugerował, że rośnie grupa tych, którzy wierzą w sercu, a praktykują w kościołach. I tylko tam.

Była szansa.

Rosła liczba tych, którzy chcą się TUTAJ czuć jak w Londynie, Paryżu czy Berlinie – tych, których rozśmieszała hipokryzja Platformy, ultrakonserwatyzm PiS i eklektyczne niezdecydowanie SLD.

Była szansa.

Z miesiąca na miesiąc od wyborów Palikot udowadniał, że JEDNAK interesuje go głównie hucpa i lans. Mając kilku mądrych posłów (że wspomnę zaskakująco rozsądnego Roberta Biedronia czy umiarkowaną w poglądach Wandę Nowicką), swoim osobistym cynizmem, przejaskrawieniami i agresją powoli poodpychał tych, którzy mogliby go wesprzeć.

Ruch Palikota w tej formie nigdy nie zainteresuje większości.

A szansa była.

Szef ugrupowania podzielił świat na czerń i biel i jest tym kontrastem na tyle uwiedziony, że niszczy wiele szczytnych i ważnych postulatów, które reprezentował.

Przeciętny człowiek przeciera oczy tak, jak po pierwszych sukcesach Leppera. Widzi partię, która lubi gnoić przeciwników, niespecjalnie interesuje się dialogiem i paradoksalnie jest kompletnie zaściankowa w proponowanej narodowi liberalnej tyranii.

Chęć oddzielenia kościoła od państwa nie może być krucjatą. Może warto byłoby pokazać, dlaczego to jest ważne, w jaki sposób wzmacnia to struktury państwowe.

Żądanie abdykacji Leszka Millera i aneksji SLD wyrażone co najmniej grubiańsko i bez próby zrozumienia kontekstu walki z terroryzmem, świadczy o wyjątkowej niechęci do myślenia.

Krzyki i przepychanki na różnych spotkaniach z Palikotem świadczą, że polityk ten zupełnie nie panuje nad swoimi słowami i nie umie studzić emocji innych.

Palikot hurtem spalił większość mostów łączących go ze społeczeństwem jako całością. Został z grupą zapaleńców, a odbudowa mostów będzie niezwykle utrudniona. Ku uciesze PO, PiS i SLD, oczywiście.

Reklamy