Gumowe ucho


inwigilacja w polskim wydaniu (ilustr. Nacho; wykorzyst. graf. ze strony podiuminteraktif.com)

inwigilacja w polskim wydaniu (ilustr. Nacho; wykorzyst. graf. ze strony podiuminteraktif.com)

Słabo się robi, gdy patrzę na bezwład polskiego narodu. Gromkie pohukiwania w czasach Kaczyńskiego i Ziobry zmieniły się w mdłą apatię. Media – i owszem – mogą mówić o wszystkim, ale tutejszy lud boży przestał reagować.

Gdy okazało się, że za rządów Platformy Obywatelskiej staliśmy się najbardziej inwigilowanym społeczeństwem w Europie, o sprawie jąkają się jedynie dziennikarze.

Co bardziej krewcy tubylcy twierdzą nawet, że nic ich to wszystko nie rusza, bo nie mają nic do ukrycia. Bryndza z mózgu.

Nie o takie Polskie walczyłem – mówił kiedyś Wałęsa. Nie takiej Polski się spodziewałem – mówi Nacho.

Okazuje się, że nikt dokładnie nie wie, kto nas podsłuchuje. Może to bezkarnie robić tyle instytucji, z policją zwykłą i skarbową na czele, że kto miałby to niby teraz kontrolować…

Uderz w stół, a Gowin się odezwie. Pan minister odezwał się i wyraził swój sprzeciw wobec masowego nasłuchu. Teraz, gdy dane już ujawniono, pan minister tak się postara, by nas słuchano mniej i w potrzebie. Jakże solidnie i bystro!

Orwell nie zaszedł tak daleko. Ktoś wie, co robimy w internecie, ktoś wie, z kim i o czym rozmawiamy przez telefon, a pewnie i dużo więcej.

W polskim bałaganie trudno dociec, kto, gdzie i dlaczego inwigiluje. Nie wie tego nawet sama władza…

Reklamy