Nacho – rolnik z bloków


moje rzodkiewki (fot. Nacho)

moje rzodkiewki (fot. Nacho)

Nacho stał się ogrodnikiem kilka lat temu, gdy w jego życiu pojawił się ogród. Wcześniej z zacięciem uprawiał pelargonie, corocznie kupując nowe sadzonki w sklepie na parterze swojego bloku.

Z własnym ogrodem zaczął postępować metodycznie. Czytał pisma fachowe, jeździł na kiermasze i targi. Uznał, że jest rolnikiem z krwi i kości i umie zasadzić, przyciąć, a nawet wytępić, co trzeba.

W ostatnią sobotę pojechał na targi ogrodnicze do łódzkiej hali sportowej. Kupił ładne cebulki i jeden krzaczek. W prezencie, że tam się zjawił podarowano mu opakowanie nasion rzodkiewki.

Zawierało 200 białych kuleczek i instrukcje, co z nimi począć.

Dotychczasowa wiedza i doświadczenie rolnicze zaowocowały.

Nacho zrobił jakieś sto dziurek w ziemi (reszta na kiedyś) i wrzucał kuleczki z uśmiechem satysfakcji. Instrukcja sadzenia wydała mu się niezbyt precyzyjna. Odstępy przewidziano za małe, bo przecież, jak to wszystko urośnie, to się w ziemi nie pomieści.

Wykonał telefon do przyjaciela i zapowiedział, że lato w tym roku będzie rzodkiewkowe. Że jeść to będziemy tylko rzodkiewki, ale że to zdrowe i smaczne. A w następnym roku to one się chyba jeszcze rozmnożą. Przyjaciel informację przełknął, tak jak wkrótce miał przełknąć wiadra rzodkiewek.

Nacho założył, że z każdej białej kuleczki wyrośnie pęczek rzodkiewek. Dokładnie taki, albo prawie taki, jaki można kupić na straganie. Pól torebeczki nasion da więc 100 pęczków, a to oznacza 3 miesiące rzodkiewkowej kuracji. Co prawda Nacho nie zakładał, że rzodkiewki od razu będą związane gumką czy sznurkiem, ale wyobrażał sobie, że i tak tę pęczki wyrosną w jakimś skupieniu czy powiązaniu.

Trzeba było 3 dni, by Nacho uświadomił sobie, że z jednego nasionka nie wyrośnie więcej niż jedna rzodkiewka. Blokowa przeszłość dała o sobie znać. Z rezygnacją zaplanował kolejne dziurki i uznał, że 200 nasion to nawet za mało na jego potrzeby…

Advertisements