Nagle przygrzało


Polska prawica w Budapeszcie - ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. "Happy people" z worddreams.wordpress.com

Będzie o pogodzie.

Przygrzało znacznie i gwałtownie. Po okresie chłodów zjawisko to okazuje się niebezpieczne dla części obywateli.

Odurzenie ciepłem powoduje swego rodzaju błogostan i irracjonalne samozadowolenie, a u najmniej odpornych euforię. Zbieg okoliczności jakiś, że przyswajalność promieni słonecznych u sympatyków prawicy jest na dodatek gorsza. Ach i to skojarzenie z wrednym logo Platformy Obywatelskiej.

W stanie bliskim udaru i upojenia solarnego tysiące zwolenników Gazety Polskiej, PiS, Kaczyńskiego (żyjącego i nie) wskoczyły do szybkich kolei polskich i pomknęły do Budapesztu, by powiewać tam naszymi flagami, dzierganymi w domu transparentami i jedwabiem swych bluzeczek.

Szła ta nasza prawica pod teraz węgierskim słońcem i w radosnym uniesieniu błogosławiła tamtejszemu przywódcy Orbanowi. W oszołomieniu przeoczono postawę mądrych Węgrów, do słońca bardziej przywykłych. Oni wiedzą, że z tym wiosennym przesileniem trzeba uważać. Siedzą więc w domach albo popijają coś w kawiarniach.

Nasi stanowili więc większość demonstrujących poparcie dla Orbana, za co tenże obiecał im azyl polityczny i dożywotnią opiekę zdrowotną nad Dunajem.

W końcu: „Polak Węgier dwa bratanki”…

Reklamy